I trzeba zmienić plan… Miało być o sprawach krajowych i będzie, ale za chwilę… Anglicy wyszli z Unii! I co na to Unia? Jeszcze nie wiadomo, ale czegóż można się spodziewać po brukselskich biurokratach? Receptą na niezadowolonych z Unii może być tylko „więcej Unii”! Więcej socjalizmu, więcej biurokracji, więcej regulacji… Możliwości są nieograniczone. Czemuż bowiem poprzestać na liczbie szczebli w drabinie na metr kwadratowy i kącie oparcia o ścianę, kiedy jest tyle innych parametrów? Cała nadzieja na powstrzymanie tego szaleństwa w postawie krajów członkowskich, ich obywateli i władz… W naszym pięknym kraju na przykład spodziewam się entuzjastycznej reakcji na ten sukces demokracji w zaprzyjaźnionym kraju. Zaraz po zakończeniu radomskiego marszu z okazji wydarzeń Czerwca 76, lider rodzimych miłośników „najlepszego z możliwych ustrojów” uda się zapewne do Wielkiej Brytanii, by osobiście pogratulować zwycięzcom. A w kraju tymczasem jego towarzysze zorganizują prawdziwe święto. Radosne marsze, wiece, pikniki…
I tak wróciliśmy na rodzime podwórko. A kraj nasz zdaje się coraz bardziej zmierzać w kierunku wyznaczonym przez Brukselę… Myślą przewodnią jest często powtarzane stwierdzenie, że wolny rynek nie rozwiąże wszystkich problemów. Banał… Oczywiście, że nie rozwiąże! Ale w tym miejscu należy zadać pytanie równie banalne. Czy socjalizm rozwiązuje wszystkie problemy? Tu zacytuję definicję Kisiela, mojego ulubionego felietonisty. Socjalizm polega na bohaterskim zwalczaniu trudności, które nie występują w żadnym innym ustroju. Czyli nie tyle rozwiązuje, co stwarza problemy w innych systemach nieznane, choćby przysłowiowe „przejściowe braki” papieru toaletowego czy sznurka do snopowiązałek!
Starsi Czytelnicy to pamiętają, ale teraz mamy rząd, w którym prym w sprawach gospodarczych wiodą młodzi. W efekcie pojawiają się kolejne projekty, które jako żywo można zaliczyć do kategorii „wielkie budowy socjalizmu”. Ostatnio prawie równocześnie słyszymy dwie zapowiedzi: „Mieszkanie +” oraz Rada ds. Innowacyjności i miliardy, które wydamy na to, by nasza gospodarka była bardziej innowacyjna. Mamy Euro, zatem pozwolę sobie użyć porównania z dziedziny sportu. Władza zdecydowała się na skok. I nie jest to skok do basenu, bez wiedzy, czy jest w nim woda. My, mam tu na myśli wyznawców liberalizmu w jego tradycyjnej, niepostępowej postaci wiemy, że tej wody jest tam niewiele. I wygląda niestety na to, że przyszło nam bezradnie obserwować jak nasi decydenci wykonują na skok „na główkę”…
Jerzy Ogonowski
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze