Reklama

Felieton - Jerzy Ogonowski

22/03/2016 09:08

Wielki tytuł na pierwszej stronie „najbardziej opiniotwórczego dziennika w kraju: Temu panu dziękujemy! Cóż tak podnieciło państwa dziennikarzy? Negatywna opinia o kandydacie naszego pięknego kraju na stanowisko w Europejskim Trybunale Obrachunkowym. Przy aktywnym udziale eurodeputowanych z największej (?) partii opozycyjnej. Niby sukces nie taki znowu wielki, ale zawsze… Świetna ilustracja tezy, iż „ten rząd” niszczy pozycję naszego kraju na arenie europejskiej. Dotychczas obowiązywała wprawdzie zasada solidarnego wspierania naszych kandydatów przez wszystkich polskich eurodeputowanych, bez względu na przynależność partyjną, ale to nie jest „nasz” kandydat. To „ich” człowiek, który „sugerował…, że prezes Trybunału Konstytucyjnego może naruszać kodeks karny. Popiera… ograniczenie władzy sądowniczej, opowiada… o uboju rytualnym, a nie chce… zająć stanowiska w sprawie tego, co jego partia robi dzisiaj w Polsce”. To wypowiedzi… polskich europrlamentarzystek! A u was Murzynów biją… Wiem, stare! Ale tak mi się skojarzyło…
Jeśli „tyn trynd” się utrzyma, to czeka nas wiele nieoczekiwanych zdarzeń. Ot, na przykład wkrótce nasi piłkarze ręczni grają w Gdańsku o awans na igrzyska w Rio. Nie powinno nas zdziwić pojawienie się na trybunach grup kibiców żywiołowo dopingujących rywali „naszego zespołu” w języku polskim. Cudzysłów użyty został nieprzypadkowo. Cóż to bowiem za „nasi”, jeśli sztandarowe postaci tej ekipy, sławny bramkarz i niemniej sławny rozgrywający, promują w mediach imprezy poświęcone Żołnierzom Wyklętym, którzy niejedno przecież mają za uszami? Wprawdzie sport powinien być oddzielony od polityki, ale w dzisiejszych czasach… W dzisiejszych czasach wszystko jest polityką!
Weźmy chociażby kulturę. Dopiero co w mediach aż huczało po „występie” pewnego aktora na gali z okazji wręczenia nagród filmowych. Słabe to było co prawda, pomysł z przejęzyczeniem mocno nieświeży, a powtarzany po wielekroć mógł wywołać u widza nieco bardziej wymagającego niż obsiadające widownię gwiazdy uczucie niestrawności… I równie błyskotliwe, jak zamiana jednej litery w nazwisku bohatera wieczoru, przekształcająca je w nazwę gatunkową pewnego mało sympatycznego gryzonia. Gdybym chciał trzymać się wytyczonych tym popisem standardów, to mógłbym powiedzieć, że był to występ równie pełen polotu, co kampania wyborcza byłego prezydenta…
Szanownym Czytelnikom Wesołego AleJaja... O, sorry! Alleluja oczywiście!

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości