Reklama

Felieton – Jerzy Ogonowski

09/03/2016 08:34

Ten serial może już Czytelników Tygodnika nudzi, ale jeszcze jeden tekst pozwolę sobie poświęcić „sprawie Bolka”. Wkroczyła ona bowiem na nowy etap. Zorganizowanej obrony „symbolu przemian”, której punktem kulminacyjnym były marsze zorganizowane w różnych miastach pod tym hasłem. Oczywiście w marszach nie ma nic złego. Przeciwnie. Spacer na świeżym powietrzu to samo zdrowie, ale… Przytoczę dowcip z brodą. W pewnym mieście przy tej samej ulicy, naprzeciwko siebie były dwa klasztory: męski i żeński. Niby nie ma w tym nic złego, ale może być… Czego bowiem bronią maszerujący? Albo inaczej: czego chcą nam zabronić? Otóż maszerują przeciwko dociekaniu prawdy. Słusznie! Prawda jest dobrem na tyle cennym, że należy gospodarować nią oszczędnie! A czy my, Polacy cierpimy na niedostatek prawdy? Czy wielu prawd o naszej przeszłości już nie poznaliśmy? Ot, choćby prawda o Jedwabnem, jak przypomniał jeden z publicystów w tygodniku aktualnie rządowym. Wszyscy zresztą dobrze ten fakt pamiętamy. Pamiętamy, jak jeden z prezydentów III Rzeczypospolitej przepraszał w naszym imieniu za tamte wydarzenia. A drugi przypomniał narodowi ofiar, że bywał także sprawcą…
Cóż, może należałoby czerpać z dobrych wzorców? Może obecny prezydent też powinien przepraszać w imieniu narodu ongiś zdradzonego przez wielkich tego świata za to, że bywał także narodem donosicieli… Nie, oczywiście to tylko takie luźne dywagacje… Wiadomo przecież, pisał o tym choćby ksiądz Tischner w swojej „Historii filozofii po góralsku”, że są różne prawdy. I różne teorie prawdy filozofowie stworzyli. Choćby koncepcja pragmatyczna, która głosi, iż „zdanie jest prawdziwe wtedy i tylko wtedy, gdy zastosowane w praktyce przynosi korzyść (prowadzi do zamierzonych skutków)”. Jakież to korzyści mielibyśmy odnieść z uzyskania niezbitych dowodów, że „symbol polskich przemian” był w przeszłości pospolitym kapusiem, który dla korzyści materialnych donosił na swoich kolegów? A następnie pytany o ten epizod ze swojej przeszłości opowiadał niestworzone historie. Raz twierdził, że coś tam podpisał, raz stanowczo zaprzeczał, raczył rodaków bajkami o esbeku, który zgubił pieniądze i poprosił go o fikcyjne pokwitowanie odbioru, a on mu tę przysługę wyświadczył… Tylko wstyd i kompromitacja przed światem! Rzeczywiście, jak sobie pomyślimy, że taki człowiek był w naszym pięknym kraju prezydentem, głową państwa, to trzeba przyznać rację organizatorom tych marszów. A że na takich fundamentach zbudowano państwo, w którym przychodzi nam żyć…

Jerzy Ogonowski

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości