O papierach z willi byłego szefa peerelowskiej bezpieki i głównego architekta (wiem, to teza dyskusyjna, ale będę się upierał) państwa, czy jeśli ktoś woli, „sytemu”, w którym przychodzi nam żyć, pisałem tydzień temu. Dziś przyczynek do tamtego tekstu. Jak Szanowni Czytelnicy pamiętają, wydarzenie to potraktowałem jako element układanki pod nazwą „III RP” właśnie, a nie historię jednego z ważnych graczy na naszej scenie politycznej. Ani tego „gracza” nie napastowałem, ani nie broniłem. Tymczasem w „mediach głównego nurtu” trwa intensywna kampania w obronie brutalnie zaatakowanego „symbolu polskich przemian”. Spokojnie Panie i Panowie! Jeszcze wyrok nie zapadł! Nie było chociażby ekspertyzy grafologicznej ujawnionych papierów (trwają poszukiwania „właściwego człowieka na właściwym miejscu”?). A wy już piszecie listy, organizujecie demonstracje… Upowszechniacie narrację pod tytułem „młody robotnik miał chwilę słabości, ale się podniósł i swoją postawą w okresie przełomu błędy młodości po wielekroć odkupił”. A co zrobicie, jeśli te papiery okażą się fałszywe? Będziecie znowu pisać listy i demonstrować z transparentami: Sorry Lechu, jesteśmy dupkami, zwątpiliśmy w Ciebie, uwierzyliśmy, że „człowiek honoru” nie może przechowywać fałszywych „kwitów” na swoich „partnerów biznesowych”? Cóż, nie moje zmartwienie! Ale w razie czego zechciejcie pamiętać, że ja ostrzegałem…
Jeśli jednak, w co trudno na serio wątpić, okaże się, że coś jest na rzeczy? A, to wtedy wyżej wspomniana narracja jest jak najbardziej na miejscu! Ludzie małego ducha mogą wprawdzie pytać, dlaczego to symbolem polskich przemian ma być kapuś, ale odpowiedź jest prosta. Wystarczy sparafrazować klasyka: jakie przemiany, taki symbol… Któż może lepiej symbolizować „państwo dziadowskie”, jakie przez dwadzieścia pięć lat udało się w naszym pięknym kraju zbudować? Myślę tu, żeby nie pozostawić wątpliwości, o państwie w znaczeniu organów i instytucji, jakie się na tę konstrukcję składają. Owszem, III RP różni się zasadniczo od swojej poprzedniczki, PRL. Ale to zasługa obywateli! Ludzi, którzy „wzięli sprawy w swoje ręce”, korzystając z pojawiających się możliwości: założyli firmy („ustawa Wilczka”!), wybudowali domy, kupili albo wyremontowali mieszkania... Państwo w tym czasie za pieniądze unijne budowało autostrady! I zbudowało. Dzieło absolutnie unikalne! Nigdzie na świecie nie płacono więcej za kilometr, nigdzie równie często nie trzeba nowo wybudowanych dróg remontować, w żadnym innym kraju nie zbankrutowało tyle firm spośród „szczęśliwców”, którym udało się „załapać” na realizację tego rodzaju inwestycji... Wymieniać dalej?
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze