Kolekcjonerzy to specyficzny gatunek ludzi. Z wielkim samozaparciem gromadzą przedmioty, które dla nich stanowią wartość bezcenną, choć dla tak zwanego przeciętnego człowieka taka wycena jest zupełnie niezrozumiała. Nie mówimy tu oczywiście o zbieraczach dzieł sztuki na przykład, bo wiadomo, że mają one wymierną wartość w pieniądzu. Ale na przykład muszelki czy pluszowe miśki już niekoniecznie… Piszę o tym, rzecz jasna, z powodu wydarzenia, które w tych dniach zajmuje czołowe miejsca w mediach. Czyli „kolekcji zabytkowych dokumentów” zgromadzonej przez byłego peerelowskiego oberubeka. Papiery owe dotyczą kontaktów z kierowaną przez niego „firmą” osób znanych z działalności publicznej dawniej i dziś. A ponieważ kontakty owe niekoniecznie są powodem do chwały dla tych ludzi, właściciel kolekcji, jako „człowiek honoru”, nigdy jej publicznie nie prezentował. Ba, nawet nie wspominał głośno, że ma takie hobby!
Ale „człowiek honoru” zmarł niedawno i mleko się rozlało. Wdowa, być może jeszcze pod wpływem szoku po stracie najbliższej osoby, doszła bowiem do wniosku, że honor honorem, a żyć z czegoś trzeba. Najwyraźniej jednak małżonek nie wprowadzał jej zbyt głęboko w szczegóły funkcjonowania „instytucji” III RP, bo wystosowała ofertę sprzedaży najcenniejszych „eksponatów” z kolekcji do osób z kręgu… Niektórzy publicyści używają na określenie dwóch najważniejszych opcji politycznych w naszym pięknym kraju wdzięcznymi terminami „mafia” i „sekta”. No i ku rozpaczy (zapewne) niefortunnej „bizneswoman”, skończyło się tak, jak na filmach sensacyjnych. Na posesję wpadła grupa uzbrojonych „żołnierzy” i z kasy nici…
Tyle opisu zdarzeń dobrze Szanownym Czytelnikom znanych z mediów. Co dalej? Nie znamy jeszcze dokładnej zawartości przejętych „zbiorów” i ich oceny przez fachowców. Można zatem powiedzieć tylko tyle, że niezależnie od wyniku tych prac wzrośnie grupa tych, co nie wierzą w zapewnienia o czystych intencjach byłego prezydenta. Oraz zmaleje liczba tych, którzy opowiastkę o tym, jakoby Trzecia Rzeczpospolita powstała w wyniku żmudnych negocjacji władzy z reprezentacją opozycji przy Okrągłym Stole, traktowali jako prawdę objawioną. Czy będą to zmiany znaczące? To zależy od tego, jak „mocne” papiery ujawniono, a także od siły perswazji mediów, przede wszystkim telewizji. Dziś można tylko powiedzieć z całą pewnością, że wśród czytelników „najbardziej opiniotwórczego dziennika w kraju” oraz widzów stacji TVN 24 odsetek „nawróconych” na nową wersję historii III RP zmieści się w granicach błędu statystycznego…
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze