Reklama

Felieton - Jerzy Ogonowski

19/01/2016 09:29

Od kilku dni sztandarowy program tak zwanych mediów publicznych, czyli główne wydanie „Wiadomości” prezentuje odmienione oblicze. Za wcześnie na oceny, toteż nie będę tu chwalił, ani tym bardziej krytykował efektów „dobrej zmiany”. Trzeba poczekać… Na razie zajmę się samą ideą mediów publicznych. Termin ten jest bowiem nieco mylący. Podobnie jak w innym przypadku użycia tego określenia. Mam na myśli oczywiście „dom publiczny”. Nie chodzi mi, rzecz jasna, o porównanie menedżerów TVP i Polskiego Radia do osób czerpiących zyski z cudzego nierządu. Chodzi o to, że przybytek uciech cielesnych, to biznes całkowicie prywatny, a słowo „publiczny” jest (chyba) synonimem terminu „powszechnie dostępny” (w odróżnieniu od domu rodzinnego na przykład). Z mediami publicznymi mamy ten sam kłopot. Tyle, że jakby na odwrót. Dostęp nie jest tu powszechny. Wręcz przeciwnie, jest zastrzeżony dla tych, co wygrali ostatnie wybory. A termin „publiczne” oznacza źródło finansowania. Abonament, czyli podatek płacony przez ogół obywateli. Zatem układ jest taki (nawiązując do powyższego przykładu), że obywatel może sobie „poswawolić” za pośrednictwem swoich wybrańców, czyli „seks przedstawicielski”.
Wbrew temu, co głoszą „obrońcy demokracji”, mamy dobrze znany spektakl w nowych dekoracjach. Zasada „zwycięzca bierze wszystko” obowiązuje wszak „od zawsze”. Tyle, że tym razem bierze „na rympał”, po prostu mianując swoich ludzi na kierownicze stanowiska i wymieniając najbardziej zasłużonych dla poprzedniej władzy pracowników tych instytucji. Pozbawiono nas w ten sposób spektaklu dla ludu pod hasłem „wybór władz publicznego radia i telewizji”. Naturalnie w drodze „konkursu”! Cudzysłów został użyty ze względów oczywistych. Nawet bardzo naiwne dzieci nie wierzą bowiem, że konkursy na stanowiska w takich instytucjach wygrywają ludzie przypadkowi. Nie po to są organizowane. To jakby pokłosie mitu założycielskiego III Rzeczypospolitej, czyli „Okrągłego stołu”, odegranego dla szerokiej publiczności widowiska, które obwieszczało wszem i wobec ustalenia dokonane wcześniej w wąskim gronie w Magdalence, a pewnie i w innych, jeszcze bardziej utajnionych miejscach. Tym razem przedstawienia nie będzie! Zwycięska ekipa oznajmia otwartym tekstem, że otrzymany w wyniku głosowania „mandat społeczny” oznacza również kontrolę nad mediami publicznymi. Z jednej strony to dobrze, że oszczędzono nam żenującego pokazu „bezstronności i obiektywizmu”, z drugiej szkoda. W końcu telewizja jest po to, żeby dostarczać ludziom rozrywki…

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości