Prawo jakie w naszym pięknym kraju jest, każdy widzi. Pozwoliłem sobie sparafrazować słynną definicję tego sympatycznego zwierzęcia autorstwa Benedykta Chmielowskiego. A okazji dostarczyły wydarzenia, jakie ostatnio absorbują krajową (i nie tylko!) debatę publiczną. Po wyborach zwycięski obóz energicznie zabrał się za wprowadzanie swojej wizji państwa. Nazbyt energicznie, zdaniem środowisk byłej władzy i jej zagorzałych sympatyków. Oraz tych, co swoje poglądy czerpią z kanonicznych źródeł europejskiej myśli postępowej, to znaczy „Gazety Wyborczej” i TVN 24. I mamy dramat! Prezydent ułaskawił byłego szefa i twórcę CBA, który wprawdzie został skazany za nadużycie władzy, ale wyrokiem nieprawomocnym! Zatem, według powszechnie obowiązującego, zapisanego w art. 42 ust. 3 Konstytucji, dogmatu domniemania niewinności. To znaczy, że człowiek jest niewinny dopóki nie zostanie skazany. I to skazany prawomocnym wyrokiem! Zatem, twierdzą opisani szczegółowo powyżej oponenci obecnego obozu władzy, Pan Prezydent ułaskawił człowieka niewinnego!
A tak na marginesie… Kiedy pan Kamiński został powołany na stanowisko koordynatora do spraw służb specjalnych w obecnym rządzie, te same środowiska podniosły jazgot na całą Europę (ba, na cały świat!), że oddaje się nadzór nad tak ważną strukturą państwa człowiekowi, który w przeszłości dopuszczał się karygodnych nadużyć władzy i został za to skazany! To jak Panie i Panowie? Winny, czy niewinny? Ale zostawmy ten dylemat zainteresowanym i wróćmy do naszych baranów (z całym szacunkiem dla twórców obecnej konstytucji i innych aktów prawnych). Otóż artykuł 139 ustawy zasadniczej głosi, że „Prezydent Rzeczypospolitej stosuje prawo łaski. Prawa łaski nie stosuje się do osób skazanych przez Trybunał Stanu.”
I tyle… Tyle, że w kodeksie postępowania karnego, w dziale XII opisane są procedury postępowania w sprawie ułaskawienia po prawomocnym wyroku skazującym. I część autorytetów prawniczych wnioskuje stąd, że prezydent może ułaskawić tylko osobę prawomocnie skazaną! Nie jestem autorytetem prawniczym, ale w art. 8 ust. 2 Konstytucji RP zapisano, że przepisy Konstytucji stosuje się bezpośrednio, chyba że ustawa stanowi inaczej. Czyli postanowienia w niej zawarte precyzyjne i jednoznaczne w określonej sytuacji prawnej, obligują do powołania się na te postanowienia, a dopiero później na przepisy ustawy. Moim zdaniem tak jest w omawianym przypadku! Prezydenta nic nie ogranicza! W Rzymie konstytucji nie było, ale jeśli cesarz Kaligula postanowił mianować konia senatorem… Cóż, nie było tam również „Wyborczej” i TVN 24!
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze