Poprzedni felieton miał być ostatnim przedwyborczym. I chętnie dotrzymałbym słowa, ale… Wpadł mi w ręce najnowszy numer „najbardziej opiniotwórczego dziennika w kraju”. A tam na pierwszej stronie krzyczący, ociekający dramatyzmem tytuł: Stawką tych wyborów jest sama demokracja! I tu Szanowny Czytelnik widzi oczyma wyobraźni, jak zrywam się z krzesła i biegnę w kapciach przez miasto wykrzykując z radości, niczym Archimedes swoją „eurekę”. Bo czyż ja, nieuleczalny przeciwnik demokracji, mogę nie wyrazić niczym niekiełznanej radości na widok wielkich liter wołających w panice, iż ustrój ów jest w śmiertelnym niebezpieczeństwie? Oczywiście, że nie… Nie mógłbym, gdyby nie drobny szczegół. „Wyborcza” kłamie! Po dwudziestym piątym października będziemy nadal żyć w ustroju, od którego lepszego ponoć nikt jeszcze nie wymyślił (Winston Churchill)! Nie będzie w Polsce monarchii, oświeconej ani nieoświeconej dyktatury, komunizmu… Za trzy lata odbędą się znowu wybory samorządowe, za cztery parlamentarne, a za pięć prezydenckie! Nie o obronę demokracji tu chodzi, ale… o „wartości” (po szczegóły odsyłam do artykułu), w imię których gazeta… „wspierała kandydatów Komitetów Obywatelskich „S” … rząd Tadeusza Mazowieckiego i kandydaturę naszego Pierwszego Premiera na prezydenta oraz – nie bez zastrzeżeń – Lecha Wałęsę…, prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, gdy wprowadzał Polskę do NATO, i premiera Leszka Millera, gdy podpisywał akcesję do Unii Europejskiej… przeciwstawialiśmy się rządom nacjonalistyczno-populistycznej koalicji PiS, LPR i Samoobrony w latach 2005-07…udzieliliśmy też poparcia Bronisławowi Komorowskiemu”. Oczywiście nikt, oprócz absolutnych oszołomów, nie będzie podważał dogmatu, iż o wartości tu chodzi, a nie o „wspieranie” politycznych, medialnych i materialnych interesów określonego kręgu towarzyskiego, który nadał sobie prawo do określania „wartości”, które w życiu publicznym należy gloryfikować oraz tych, które w tymże życiu nie mają prawa istnieć, wycofane do sfery prywatnej.
I na koniec taki „kwiatek” z cytowanego artykułu. O przyszłych rządach bojowników „Polski radykalnej”: „Aksjologia Kościoła katolickiego ma być zapisana w konstytucji, której preambuła zaczynać się będzie słowami „W imię Boga Wszechmogącego”. Oznaczałoby to zniesienie przyjaznego rozdziału „tronu i ołtarza”, bezwzględny zakaz aborcji, koniec ochrony wolności sumienia, zamach na prawa mniejszości”! Tak jak hymn brytyjski, zaczynający się od słów „Boże chroń królową” oznacza monarchię absolutną, pogrążoną w oparach średniowiecznego klerykalizmu…
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze