Reklama

Felieton - Jerzy Ogonowski

06/10/2015 08:29

U nas trwa „wojna postu z karnawałem” o to, kiedy człowiek powinien kończyć karierę zawodową i zacząć korzystać z uroków życia na emeryturze. Ścierają się dwie wizje. Jedna głosi, że w związku z faktem, iż ludzie coraz dłużej żyją, statystycznie rzecz biorąc oczywiście, powinni później odchodzić na emeryturę. Dodatkowe argumenty są dwa. Dłuższa kariera zawodowa to wyższe świadczenie, a dłuższy czas pobierania tegoż świadczenia to bankructwo systemu emerytalnego. Tak twierdzą ekonomiści. Dopóki nie zabierze głosu praktyka, trudno bezkrytycznie zaakceptować te stwierdzenia. Można na przykład wyrazić taką oto wątpliwość, że właśnie wyższe świadczenia to droga do upadku systemu. Mimo, że wypłacane trochę krócej. I przy nieco wydłużonym okresie płacenia składek… Kto to dziś policzy?
Ale zostawmy w spokoju przyszłych emerytów. Podobny dylemat dotyczy bowiem ludzi, którzy dziś pracują i do emerytury im daleko. W Szwecji właśnie, jak donosi brytyjski dziennik „The Telegraph”, przedsiębiorcy coraz częściej wprowadzają w swoich firmach sześciogodzinny dzień pracy. Czyli jednak krócej! Na co liczą? Na większą produktywność pracowników. Łatwiej o pełną koncentrację na wykonywanej pracy, jeśli trwa ona krócej. I pozostaje więcej czasu wolnego na regenerację sił po robocie. Rozwiązanie to dotyczy na razie pracy biurowej, ale jeśli się sprawdzi na tym odcinku, to kto wie… Może wkrótce jedna z najważniejszych zdobyczy ludzkości – ośmiogodzinny dzień pracy odejdzie w niebyt? Ba, niektórzy fachowcy od biznesu zaczynają głosić pogląd, że skoro efektywność podwoiła się w ciągu ostatnich czterdziestu lat, to istnieje potencjał, by skrócić dzień pracy do czterech godzin! Teza to mocno dyskusyjna. Chyba, że chcemy wrócić do poziomu życia z tamtych lat… Jeśli jednak sobie uświadomimy, ilu to rozmaitych „gadżetów” człowiek musiałby zostać pozbawiony, to poza jakimiś fanatykami życia w zgodzie z naturą trudno byłoby o chętnych na taki eksperyment. Ale sześć godzin w biurze… Brzmi interesująco! Czy sprawdziłoby się również na innych obszarach ludzkiej aktywności? Co z, dajmy na to, ludźmi wykonującymi pracę twórczą? Naukowcami, wynalazcami, artystami… Czy można im ograniczyć w jakikolwiek sposób czas, kiedy ich umysł działa na maksymalnych obrotach, czyli zamontować przełącznik „myśleć – nie myśleć”? I czy to aby nie byłaby zbyt wielka strata dla ludzkości? A największy w naszych czasach obszar ludzkiej działalności, czyli usługi? Czy opiekunka do dziecka może się nim zajmować krócej, ale za to bardziej intensywnie? Chyba się zapędziłem. I zabrakło miejsca na puentę…

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości