Reklama

Felieton - Jerzy Ogonowski

22/09/2015 09:40

Poznaliśmy wreszcie pomysły partii rządzącej na uszczęśliwienie „elektoratu”. Zwłaszcza w gospodarce zmiany mają być iście rewolucyjne. Przede wszystkim nie będzie składek na ZUS i Narodowy Fundusz Zdrowia. Nie będzie też umów „śmieciowych” ani umów o pracę. Obie te formy zostaną zastąpione kontraktami. Nie będzie również progresji podatkowej w PIT. Przy czym ta ostatnia sprawa jest niejasna. Obiecuje się jednolitą stawkę podatku PIT na poziomie 10 proc., „która będzie podatkiem powszechnym, sprawiedliwym i prostym”. Jednocześnie „maksymalna suma podatków i składek ulegnie obniżeniu z 43,5 proc. do 39,5 proc.”. To jak w końcu będzie? Nie będzie również finansowania etatów związkowych przez pracodawców. Generalnie pomysły te zbliżają się niebezpiecznie do wizji kandydata na prezydenta jednego z miast, którego program można zamknąć się w postulacie „żeby nie było niczego”!
Propozycje partii rządzącej, które na pierwszy rzut oka wyglądają nadzwyczaj atrakcyjnie, po bliższym przyjrzeniu się tracą ten powab prawie zupełnie. Można by cały komentarz do tych pomysłów zawrzeć w stwierdzeniu, iż nie będzie lepiej, tylko inaczej. A to trochę mało… Obciążenia finansowe podatnika nie zmaleją od tego, że składki na ZUS czy „służbę zdrowia” będą trafiać do tych instytucji za pośrednictwem budżetu. Prawdziwa rewolucja polegałaby na sprywatyzowaniu usług medycznych oraz zniesieniu przymusu ubezpieczeń emerytalnych. O uznaniu, że forma i treść umowy o pracę to sprawa między pracownikiem a pracodawcą i państwu nic do tego nie wspominając… Tak radykalnych rozwiązań od partii, która w momencie narodzin mieniła się liberalną, a przez lata ewoluowała w stronę socjaldemokracji, oczywiście spodziewać się nie należy. Wręcz przeciwnie, czeka nas raczej stale rosnąca opiekuńcza troska o obywatela. Doświadczyli jej, dla przykładu, płatnicy składek emerytalnych, za których władza zadecydowała, jaka forma oszczędzania na przyszłe świadczenia będzie dla nich najlepsza.

Na szczęście, w przeciwieństwie do innych obietnic wyborczych, które padały, bądź padają przy okazji różnych kampanii, te wydają się dość tanie. Według zapewnień przedstawicieli strony składającej, mają kosztować około dziesięciu miliardów złotych rocznie… A będą realizowane dopiero od 2018 roku. Przez najbliższe dwa lata nie wydamy zatem ani grosza! A po tej dacie… Cóż, prawdopodobieństwo zdarzenia polegającego na tym, że dziś rządząca ekipa będzie wówczas realizować jakiekolwiek pomysły jest na tyle niewygórowane, że możemy spać spokojnie…

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości