Siadam do komputera, by napisać poniższy tekst, w pierwszym dniu nowej Polski! Wiem, to nadzwyczaj odważna teza i pachnąca co najmniej proroctwem. Muszę się zatem wytłumaczyć. Nie jestem prorokiem i przewidywanie przyszłości to coś, czego starannie unikam. Jestem również świadomy, że żadna poważna zmiana w rzeczywistości politycznej, gospodarczej, społecznej i jaki tam jeszcze przymiotnik moglibyśmy dodać, nie dokonuje się w jednej chwili. Wiem również, jakie są kompetencje głowy państwa w naszym pięknym kraju. O co zatem chodzi? Mówiąc najprościej, o formę! Dlatego właśnie zmiana, którą mam na myśli następuje teraz, a nie po jesiennych wyborach do parlamentu. W październiku nic się nie zmieni! Ci sami starzy wyjadacze, może z jednym małym wyjątkiem, będą prowadzić dobrze znane rozgrywki…
Nowe właśnie się rozpoczęło. Najważniejszy (formalnie) urząd w państwie objął człowiek, który w pamiętnym roku osiemdziesiątym dziewiątym miał siedemnaście lat i był uczniem liceum. Historyczne gierki kumpli ze styropianu to dla niego czysta abstrakcja! Różnica pokoleń… Kiedyś Jerzy Giedroyć wygłosił do dziś powtarzaną tezę, że polską polityką rządzą trumny Piłsudskiego i Dmowskiego. Parafrazując to stwierdzenie można rzec, iż polską polityka w ostatnim ćwierćwieczu rządzą… powiedzmy portrety Mazowieckiego i Wałęsy, przy czym zza tego ostatniego wysunął się na pierwszy plan rodzinny portret braci Kaczyńskich. To podział zapoczątkowany „wojną na górze” z pamiętnych wyborów prezydenckich w dziewięćdziesiątym roku. Zmieniały się nazwy ugrupowań politycznych, zmieniały się hasła (Polska liberalna i solidarna, Polska racjonalna i radykalna), ale podział trwa. I będzie trwał jeszcze jakiś czas, nie oszukujmy się… Tyle, że zmienią się dekoracje! A to też ważna sprawa. Bardzo ważna!
Jak głęboka i trwała to będzie zmiana, zależy w wielkiej mierze od nas, przedstawicieli mediów. Oczywiście wpływ prowincjonalnego felietonisty na sprawy kraju jest, delikatnie mówiąc, niewielki. Liczy się to, co pokażą, powiedzą i napiszą (w tej właśnie kolejności) media tak zwanego głównego nurtu i (również tak zwane) media niezależne. Bo to one decydują o tym, jak postrzegana jest w narodzie rzeczywistość. Bardziej nawet od samej rzeczywistości… Mam takie marzenie, by wizerunek głowy państwa nie został ukształtowany jako „pisowskiego prezydenta” z jednej strony i „bicza na zaprzańców” z drugiej. Zostawcie swoją zapiekłą nienawiść za progiem Pałacu Prezydenckiego, Panie i Panowie Redaktorzy!
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze