Rząd w trosce o najuboższych (nie mylić z chęcią pozyskania głosów wyborczych) zapowiedział wzrost płacy minimalnej w przyszłym roku. Płaca ta będzie o sto złotych wyższa i wyniesie 1850 (słownie: tysiąc osiemset pięćdziesiąt) złotych. Brutto oczywiście! Jakieś 1350 „na rękę”, o ile nie spełni się zapowiedź wyborcza nowego prezydenta o wzroście kwoty wolnej od podatku. Oczywiście każdy wzrost naszych niewygórowanych zarobków się liczy, ale… W Niemczech, jak mieliśmy okazję usłyszeć niedawno w związku z problemami naszych przewoźników działających w tym kraju, minimalna stawka godzinowa to 8,5 euro brutto. Miesięcznie daje to kwotę 1360 (1120 netto). Euro oczywiście! Około 4630 złotych „na rękę”!
Jak w tym kontekście wyglądają apele do rodaków, by nie wyjeżdżali z kraju? Albo obietnice powstrzymania fali emigracyjnej? Ba, niektórzy obiecali, że Polacy będą do ojczyzny wracać! Pomińmy już inne aspekty sprawy, choćby bezrobocie. Brutalna rzeczywistość jest taka, że wynagrodzenia w krajach, które miały „pecha” uniknąć kilkudziesięciu lat życia w ustroju sprawiedliwości społecznej, są kilkakrotnie wyższe niż w naszym pięknym kraju. Dopóki ta różnica nie zmniejszy się radykalnie, zawsze będzie silna ekonomiczna motywacja do szukania szczęścia w innym miejscu na Ziemi. A różnica się znacząco nie zmniejszy przy obecnym tempie rozwoju gospodarczego (trzy procent z kawałkiem). Potrzeba tempa w granicach dziesięciu procent! Tak rozwijały się kraje, które „wielkiego skoku” dokonały. Takiego wzrostu nigdy w III RP nie było. Gdyby jednak ktoś wierzył w zabobony, to jest podstawa do optymizmu. Najwyższe tempo wzrostu PKB (ponad sześć procent) notujemy co dziesięć lat (1996 – 1997 i 2006 – 2007). Przed nami rok 2016…
Ale jak to osiągnąć, pomijając wiarę w czynniki nadprzyrodzone? Wiadomo, zmiany w prawie gospodarczym (powrót do ustawy Wilczka?) i podatkowym, innowacyjność… Demograficznie mamy katastrofę, zatem rąk do pracy będzie raczej ubywać. Trzeba zatem pracować bardziej wydajnie. Dużo bardziej! Nie dłużej, bo tu już jesteśmy najbardziej zapracowanym narodem w Europie, ale mądrzej! Jaskółki są… Choćby w motoryzacji, którą w III RP totalnie rozłożyliśmy. Ale pojawili się ludzie, którzy chcą to zmienić! Wkrótce do seryjnej produkcji mają trafić modele, które zniknęły wraz z peerelem. W Kutnie ruszy niebawem produkcja następczyni sławnej „Syrenki”, są prototypy nowej „Warszawy” i „Poloneza”… Wszystko to mają być modele nowoczesne, atrakcyjne dla współczesnego klienta! Jeszcze nie Mercedes, Audi i BMW, ale od czegoś trzeba zacząć!
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze