Ostatnia szansa, by wyrazić opinię przed drugą turą wyborów. Zatem wyrażam! Dla mnie – konserwatywnego liberała, niezależnie od wyniku tej rozgrywki, rewolucji nie będzie. Mógłbym zatem powiedzieć, że wynik ów jest mi najzupełniej obojętny. Tyle, że nikt z Szanownych Czytelników w taką deklarację zapewne nie uwierzy. Cóż, chyba słusznie… Wprawdzie prezydent niewiele w naszym pięknym kraju może, a różnice między kandydatami sprowadzają się do spraw z mojego punktu widzenia drugorzędnych, ale… Pozostaje jednak coś, co trudno jednoznacznie nazwać. Kwestia smaku, jak by powiedział poeta. Oponent urzędującego prezydenta to po prostu odrobina świeżości w tym cuchnącym już nieco bajorku, w którym pływają wciąż te same tłuste karpie… To przede wszystkim inne pokolenie. On w osiemdziesiątym dziewiątym roku miał siedemnaście lat! Dojrzewał jako człowiek i polityk w nowej Polsce. Czas najwyższy, by tacy ludzie przejmowali stery. Inaczej coraz bardziej dziurawa łajba może pójść na dno…
A obawy? Szczerze mówiąc, nie bardzo widzę, czego mielibyśmy się bać… Jakoś nie wierzę, że ktoś zechce pukać do moich drzwi o szóstej rano, „i nie będzie to mleczarz”… I podejrzewam, że do żadnego z zawziętych głosicieli tej tezy też nikt nie pukał. Nawet w ciemnym okresie Czwartej Rzeczpospolitej. Argumenty głoszące, że jest to „kandydat zastępczy”, którym „straszliwy Kaczor” będzie kierował z tylnego siedzenia też mnie nie przerażają. Poza tym… A urzędujący „strażnik żyrandola” to postać numer jeden swojego zaplecza politycznego? Pięć lat temu jakoś głosiciele powyższych teorii nie twierdzili, że będzie on sterowany przez ówczesnego lidera miłościwie nam panującej opcji politycznej, dzisiejszego „prezydenta Europy”! Obecnie też nie podnoszą tematu ewentualnego „kierowania z tylnego siedzenia” przez urzędującą szefową „partii i rządu”…
Czy dojdzie do zmiany lokatora pałacu przy Krakowskim Przedmieściu? Szansa jest, ale nie przesądzajmy… Nie jestem prorokiem, w totka też mi specjalnie nie idzie, toteż tradycyjnie nie będę typował wyniku. Nie do końca podzielam też opinię, że przesądzą o nim wyborcy „tego trzeciego” z pierwszej tury. Toteż żenujące są zabiegi, mające na celu ich pozyskanie… Ludzie ci nie poszli gremialnie do urn uwiedzeni wizją jednomandatowych okręgów wyborczych. Poszli tam, by pokazać dotychczasowym aktorom sceny politycznej przysłowiowego „wała”! I robotę swoją wykonali! W drugiej turze po prostu zostaną w domach…
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze