Nasi wypróbowani przyjaciele którym, jak niechcący ujawnił były szef dyplomacji, ochoczo robimy „łaskę”, znowu nakarmili nas czarną niewdzięcznością. Szef tamtejszej specsłużby zaliczył nas w poczet współsprawców holokaustu! Na dodatek uporczywie uchyla się od wypowiedzenia magicznego słowa „przepraszam” (ang. sorry). Cóż zrobić? Wojny przecież Ameryce nie wypowiemy… W dodatku sami mamy co nieco za uszami. Przecież to nasz prezydent w odczytanym na uroczystościach żałobnych z okazji 70. rocznicy zbrodni w Jedwabnem w lipcu 2011 roku liście zawarł pamiętną frazę: naród ofiar musiał uznać tę niełatwą prawdę, że bywał także sprawcą. No, skoro tak… Widocznie FBI uważnie śledzi doniesienia z naszego pięknego kraju…
A w naszym pięknym kraju finiszuje kampania wyborcza. W sondażach rosną notowania kandydatów antysystemowych. Zwłaszcza dwóch… Jeden z nich sztandarowym hasłem swojego programu uczynił postulat jednomandatowych okręgów wyborczych (JOW). Ba, nawet podniósł to rozwiązanie do rangi „zmiany ustroju”! Owszem, obecna ordynacja najszczęśliwsza nie jest, a nawet można się spierać, czy jest zgodna z konstytucją, w której widnieje zapis o proporcjonalności wyborów (art. 96 ust. 2). Ale czy zmiana postulowana przez kandydata to naprawdę droga do ukrócenia „partyjniactwa”, jak by sobie ów kandydat życzył? Wątpię! Mamy wszak JOW-y w wyborach do senatu. I co? Izba wyższa zdominowana jest przez senatorów niepartyjnych? Już w pierwszych wyborach, w pamiętnym czerwcu osiemdziesiątego dziewiątego roku na stu senatorów był jeden niezależny. Znany z późniejszych kłopotów z prawem biznesmen Henryk Stokłosa. Pozostali trafili tam z rekomendacji „Solidarności” (zdjęcie z Wałęsą)! A dzisiaj, po dwudziestu pięciu latach, w „dojrzałej demokracji”? Skład izby wyższej wyodrębniony w 2011 roku przedstawia się następująco: dziewięćdziesięciu sześciu senatorów z rekomendacji partyjnej (PO – 63, PiS – 31, PSL – 2) oraz czterech niezależnych. Niezależnych od partyjnej rekomendacji, rzecz jasna. Wśród tej czwórki jest jeden, senator Jarosław Obremski, reprezentujący Komitet Wyborczy Wyborców Rafał Dutkiewicz. Czyli inicjatywę prezydentów dużych miast pod przewodnictwem prezydenta Wrocławia, którzy tą drogą usiłowali zaistnieć w polityce na szczeblu krajowym. Wykorzystując JOW-y. I co? Kompletna klapa! Okazało się, że dopiero w tym systemie dominacja partii, a tym samym ich kierownictwa jest niemal absolutna. Czyżby kandydat, znany muzyk, ten przykład przeoczył?
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze