W ramach szczerej troski o stan demokracji w naszym pięknym kraju znów pochyli się nad jego dolą Parlament Europejski, wspierany w tym zbożnym dziele przez Komisję Wenecką. Ten pierwszy ma odbyć debatę i przyjąć rezolucję. Już raz taką przyjął. Wezwano wówczas nasz rząd do publikowania orzeczeń TK oraz realizacji zaleceń Komisji Weneckiej w sprawie ustawy o Trybunale Konstytucyjnym. Tym razem „może pojawić się wezwanie, aby spór wokół TK rozwiązać zgodnie z zaleceniami Komisji Europejskiej i Komisji Weneckiej. W rezolucji może zostać poruszona także kwestia sytuacji mediów publicznych i ustawa antyterrorystyczna”. Aż strach pomyśleć, po jak drastyczne środki dyscyplinujące mogą sięgnąć eurodeputowani, przygotowując rezolucję numer trzy! Komisja z kolei zamierza przysłać do naszego, jakże urokliwego o tej porze roku kraju, delegację…
Cóż, jak Szanowni Czytelnicy dobrze wiedzą, stan polskiej demokracji nie jest przedmiotem mojej szczególnej troski. Toteż powyższe zapowiedzi nie wywołują u mnie żadnych emocji. Z pewnością ożywiłbym się nieco, gdyby w rezolucji Europarlamentu mogły się pojawić sugestie, nawet bardzo nieśmiałe, by dzisiejsze demokratyczne rozpasanie ograniczyć nieco… Na rzecz oświeconej dyktatury na przykład. Ale gdzież tam marzyć o tym! Cieszmy się zatem tym, co mamy. To znaczy takim modelem władzy, w którym poza rozmaitymi rozwiązaniami demokratycznymi właśnie istnieje ośrodek władzy nieformalnej, który jednoosobowo trzyma cały ten bałagan pod kontrolą. Czyli jakby dyktator… Kłopot tylko z tym oświeceniem! Jestem, jak Szanownym Czytelnikom wiadomo, w sprawach gospodarczych liberałem. Skrajnym liberałem! Trudno mi się zatem pogodzić z faktem, że nowa władza raźno zabrała się za realizację programu rozwiniętego społeczeństwa socjalistycznego. Państwa, które o każdego obywatela się zatroszczy, zadba, by się ojcowizny lekkomyślnie nie wyzbył, domy i fabryki zbuduje… Ale to już było, jak w piosence! I może się źle skończyć, jak w Warszawie… Tyle, że Warszawa ma to szczęście, iż władzę w ratuszu sprawuje właściwa osoba. Bo pomyślmy co by było, gdyby… Wszyscy umoczeni! Wiceprezydenci, dyrektorzy, inspektorzy, zwykli urzędnicy. Zwolnienia sypią się jak z rękawa. I tylko Włodarz Miasta ponad tym całym bajzlem. Patrzy z góry i surową ręką zaprowadza nowe porządki. Czy w takiej sytuacji mieszkańcy stolicy mogą nie czuć się bezpieczni? Mając takiego gospodarza? „Nad nami czuwa gospodarz domu, nie da on zrobić krzywdy nikomu”…
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze