Dziadek przywiózł dzieciom ich ulubione zabawki z serii Superzings. Kiedy oryginalne pudełka zostały otwarte, okazało się, że zamiast ludzików, są zapakowane po dwie paczki zapałek i kawałek kartonu. Dobrze, że dzieci otworzyły pudełka w obecności rodziców, bo gdyby zrobiły to w swoim pokoju, gdy były same...
Pracownicy sklepu Empik w Galerii Mazovia nie uwierzyli naszemu czytelnikowi, gdy pokazał, co dostały jego dzieci. Nie uwierzyli także, gdy wymienił na kolejne pudełka, w których też były zapałki. Uwierzyli dopiero wtedy, gdy zdjął pudełko z półki, otworzył przy nich i oczywiście też były tam zapałki.
Mocno zdenerwowany czytelnik, któremu zarzucano chęć oszukania sklepu, napisał skargę do firmy i do redakcji. Jak potoczyła się ta historia, będzie można przeczytać we wtorkowym Tygodniku Płockim.
Jol.
Fot. J. Marciniak
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
W tym empiku w mazovi to by się PIP przydał to co wyprawia tam Pani menadżer prosi się o pomstę do nieba. Może ktoś wkoncu się obudzi i zrobi tam porządek
Nie wierzę, że pani "sklepowa" w Empiku nie wiedziała, o co chodzi. Same słowa do Taty dzieci, cytuję" Jak Pan śmiał z czymś takim przyjść!!!" - tłumaczy wszystko!!! Złodzieje sklepowi liczyli na to, że ktoś tam, czyli potencjalny dziadek, nie będzie miał aż trójki wspaniałych wnusiów i nikt nie upomni się o wymianę 3 sztuk Super Zingsów 2, co skutkuje wydaniem 36 złotych polskich, a to już nie bagatela. Inni wydawali tylko po 12 zł i nie opłacało się im wracać. I złodziejski biznes kwitł!! To jest przestępstwo!!! Policzcie, Państwo, ile dziennie można "zarobić" pracując w renomowanej galerii i nie "brudząc złodziejskich" łapek.
W tym empiku w mazovi to by się PIP przydał to co wyprawia tam Pani menadżer prosi się o pomstę do nieba. Może ktoś wkoncu się obudzi i zrobi tam porządek
Nie wierzę, że pani "sklepowa" w Empiku nie wiedziała, o co chodzi. Same słowa do Taty dzieci, cytuję" Jak Pan śmiał z czymś takim przyjść!!!" - tłumaczy wszystko!!! Złodzieje sklepowi liczyli na to, że ktoś tam, czyli potencjalny dziadek, nie będzie miał aż trójki wspaniałych wnusiów i nikt nie upomni się o wymianę 3 sztuk Super Zingsów 2, co skutkuje wydaniem 36 złotych polskich, a to już nie bagatela. Inni wydawali tylko po 12 zł i nie opłacało się im wracać. I złodziejski biznes kwitł!! To jest przestępstwo!!! Policzcie, Państwo, ile dziennie można "zarobić" pracując w renomowanej galerii i nie "brudząc złodziejskich" łapek.