Reklama

Emaus w Rębowie

09/04/2004 19:00
“Wedle dawnego zwyczaju, w poniedziałek wielkanocny po południu, zarówno mieszczanie wyszogrodzcy, jak i obywatele rembowscy zwykli wychodzić procesyonalnie z krzyżem, chorągwiami, kotłami, w różne przybrani oręże, w celu religijnym objeżdżania swoich pól i zakopywania na granicach ewangelii (Józef Osiecki, Z dziejów Rębowa, w : “Korespondent Płocki” nr 54 z 28 VI/10 VII 1883 r., s. 3).
Tak brzmi początek najstarszego opisu ceremonii poświęcenia pól w diecezji płockiej z roku 1754. Pochodzi on z wyroku sądowego, a sporządził go pisarz sądu grodzkiego w Wyszogrodzie. W tym bowiem roku w czasie obrzędu doszło do konfliktu i gorszących zajść między obu społecznościami. Mija więc dokładnie 250 lat od tamtych historycznych wydarzeń, jako że w owym roku Niedziela Wielkanocna wypadała 3 kwietnia.
Posłuchajmy jednak dalej słów wyroku sądowego: ”Przy zbliżaniu się tych dwóch kompanii ku siebie, rembowianie spostrzegli, że mieszczanie zamiast po swoich gruntach, to na roli rembowskiej zakopują ewangelie i to prawie pod samą wsią, zajmując tym sposobem siedem włók ziemi w zamiarze przywłaszczenia takowej. Widząc co się dzieje, wysyłają rembowianie swego Radzkiego do mieszczan, w towarzystwie innych czterech: Stanisława i Marcina Biernatów, Józefa Łazarza i Andrzeja Stryszka, do których przyłączyło się dwóch Koperów i dwóch Bogdanów, aby zapytali, z czyjego upoważnienia na cudzej ziemi procesye odbywają i ewangelie zakopują? Zbliżywszy się Radzki do mieszczan i powitawszy “pochwalonym”, gdy im zadał to pytanie, w tej samej chwili wystąpił naprzód mieszczanin Stanisław Korzeniewicz i z szyderstwem odpowiedział: “Dowiesz się tego chłopie jak ci w łeb strzelę”.
Rębowianie nie pozwolili się obrażać, a i te siedem włók (ok. 125 ha) nie było bagatelą. Temperatura dyskusji wkrótce tak się podniosła, być może za sprawą wypitego wcześniej piwa, wszak dzień był świąteczny, że doszło do gorszącej bójki, a nawet i strzałów.” [...] Wszakże żaden z rembowianów – cytuję dalej słowa wyroku – nie strzelał: owszem, zaraz Łazarz Wareckiemu pistolet i strzelby zabrał, a i krzyż Paradowskiemu chciano wydrzeć, lecz szarpiąc się z nim, porozrywali pasyję, tak że ręce przy krzyżu zostały, a reszta upadła na ziemię”.
Po tak gorszącym zajściu, winowajcy do sądu grodzkiego w Wyszogrodzie zostali pociągnięci. Po wysłuchaniu oskarżonych i zbadaniu całej sprawy, zapadł wyrok następującej treści: “[...] Sąd uznając winę mieszczan skazuje ich na kary: Wojciecha Korzeniewicza, Marcina Krzepickiego, Stanisława Korzeniewicza, Macieja Leśkiewicza, Stanisława Barcińskiego, Adama Głowackiego, Walentego Wareckiego, aby każdy z osobna zapłacili rembowianom po siedem grzywien. Nadto Stanisława Korzeniewicza, za słowa zelżywe Radzkiemu zadane, skazuje na zakupienie Mszy św. w kościele farnym wyszogrodzkim za dusze ratunku potrzebujące, w niedzielę zaś na leżenie krzyżem podczas nabożeństwa w kościele Farnym Wyszogrodzkim.[...]
Obywatele rembowscy: Józef Łazarz, Stanisław Biernat, Andrzej Stryszek, Marcin Biernat, co krzyż wydzierali i pasowali się z Paradowskim i Basiewiczem, osobliwie Stanisław Biernat, który był okazyą połamania krzyża, a także Augustyn i Mateusz Domaniccy, Jan Bogdan i Stanisław Kopera, którzy do bitwy byli pomocnikami, aby po grzywien czternaście kościołowi wyszogrodzkiemu zapłacili na pozłocenie ołtarza Pana Jezusa. Nadto Stanisław Biernat, Józef Łazarz, Andrzej Stryszek, Marcin Biernat w pierwszą i drugą niedzielę po tym terminie, przez całą Mszę św. krzyżem leżeć powinni. [...] Krucyfiks połamany, aby rembowianie zreperowali należycie i księdzu proboszczowi poddali, a gdy Pan Bóg pozwoli doczekać przyszłych świąt wielkanocnych, żeby mieszczanie wyszogrodzcy jak i obywatele rembowscy, po granicach nie po gruntach trzeźwo wyjeżdżali i spokojnie się zachowywali”.

Przy czwartym kopcu
Z biegiem lat obrzęd ten w rejonie Rębowa i Wyszogrodu przesunął się w czasie. W roku 1905 (“Echa Płockie i Łomżyńskie”, nr 36 z 23 IV/6 V, s.3), jak wynika z opisu autora podpisującego się pseudonimem “Pan Jan”, obchodzono go w trzeci dzień Wielkiejnocy, od wieków tu uznawany za święto. Był to okres, gdy świątynia w Rębowie stała się kościołem filialnym (1819-1909) i obrzęd poświęcenia pól obchodzono wspólnie z Wyszogrodem. Na samym początku relacji wyjaśniona jest czytelnikom nazwa i geneza zwyczaju. “Zowie się ten obrzęd Omeuszem, czyli Emausem dlatego, że niegdyś odbywano go w drugi dzień świąt, jakoby na pamiątkę onych uczni ewangelicznych, którzy tego dnia podążali z Jerozolimy do Emaus”. Następnie opisany jest pokrótce przebieg uroczystości.
Wyjątkowo celnym i zwięzłym objaśnieniem wieloznaczności i doniosłości obrzędu jest zacytowany przez autora fragment wypowiedzi księdza przy czwartym kopcu granicznym: ”[...] Objeżdżamy zaś i poświęcamy wszystkie pola i granice wspólnie – aby okazać ludziom, że cała parafia jest jedną wielką rodziną, a wszystkie pola są olbrzymim stołem, na którym Bóg i matka-przyroda co roku strawę zastawia, według ludzkiej pracy, modlitwy i sprawiedliwości. Jak do pracy mamy zagony, do modlitwy kościoły, tak dla zachowania sprawiedliwości jesteśmy z wszech stron otoczeni kopcami, granicami i miedzami, które tak należy szanować jak kościoły i tak kochać jak zagony rodzinne, ojców spuściznę”.
Próba integracji wspólnoty parafialnej poprzez porównanie jej do rodziny, mimo usilnych starań ówczesnego proboszcza wyszogrodzkiego, ks. Jana Marcinkowskiego, nie przyniosła rezultatów. Odwieczne konflikty między Rębowem a Wyszogrodem, nie tylko zresztą o granice, przyniosły w 1910 r. przywrócenie stanu sprzed roku 1819, czyli usamodzielnienie się parafii rębowskiej. Od tej pory każda parafia ponownie kultywowała obrzęd oddzielnie, mimo że od końca 1913 r. proboszczowie wyszogrodzcy na lat 60 stali się administratorami parafii Rębowo.
Nastąpiło też dalsze przesunięcie w czasie obchodzenia tego zwyczaju. W okresie międzywojennym Emaus w Rębowie odbywał się często w uroczystość św. Stanisława biskupa (8 maja), ale także i w innych terminach. Następnie poświęcenie pól odbywało się w uroczystość Świętych Apostołów Piotra i Pawła (29 czerwca), a wreszcie przed nieco ponad 30. laty ustalono niedzielę po odpuście ku czci patrona kościoła i parafii – św. Jana Chrzciciela. Zmieniały się też nieco przez te dziesiątki lat trasy procesyjnego przejazdu, tym bardziej że z biegiem czasu uczestnicy z koni, bryczek i wozów przesiedli się na ciągnikowe przyczepy i do samochodów. I choć większość dzisiejszych uczestników uroczystości poświęcenia pól (Emausu) nie zna już genezy zwyczaju, to jednak Rębowianie starali się go kultywować, zachowując nie tylko jego funkcję religijną, ale też wspólnotową.. Przez pewien czas, w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XX wieku parafia rębowska była bodajże jedyną w diecezji płockiej, która nieprzerwanie kultywowała ceremonię święcenia pól.
Obecnie wiele parafii w diecezji płockiej przywraca także przerwaną niegdyś tradycję tego obrzędu, bądź go wprowadza, głównie w terminie oktawy Bożego Ciała. Natomiast w parafii rębowskiej tradycja ta przekazywana z pokolenia na pokolenie od ponad 250 lat (gdyż w roku 1754 był to już stary zwyczaj) może zaniknąć, a szkoda. Emaus był niegdyś powodem do dumy, wyróżniał Rębowo spośród okolicznych miejscowości, integrował lokalną społeczność.

Elżbieta Popiołek

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości