Reklama

Dwa plus dwa równa się pięć

Zawsze myślałem, że dwa plus dwa równa się cztery, ale teraz nie jestem już taki pewien. Utwierdzają mnie w tym nasze tęgie głowy prawnicze, sprzysiężone z różnymi siłami politycznymi, które z ostateczną determinacją bronią sprzecznych interpretacji prawa. Jedni juryści twierdzą, że przejęcie mediów decyzjami ministra kultury było całkowicie legalne, inni twierdzą, że dokonało się z naruszeniem samej konstytucji (co potwierdził Krajowy Rejestr Sądowy). Jedni twierdzą, że akt łaski zastosowany przez prezydenta Dudę w roku 2015 wobec szubrawców, którzy wykończyli Leppera, jest zgodny z polskim porządkiem prawnym, inni dowodzą, że stanowi naruszenie tego porządku. Jedni twierdzą, że obaj panowie nadal są posłami w areszcie, inni że nie byli nimi od wyroku sądu okręgowego. Jedni dowodzą, że Izba Kontroli Nadzwyczajnej Sądu Najwyższego jest sądem, inni że sądem nie jest (dziwne, że była nim, gdy zatwierdzała wyniki wyborów), jedni twierdzą, że ta Izba prawidłowo przywróciła skazańców do godności poselskiej, inni że nieprawidłowo. Jedni sądzą, że marszałek Hołownia dobrze zrobił, dzwoniąc do sędziego Izby Pracy SN i domagając się „obiektywnego” składu sędziów przy orzekaniu sprawy obu panów, inni że naruszył konstytucyjną zasadę trójpodziału władzy. Jedni uważają, że pan Marszalek prawidłowo postąpił, składając wniosek bezpośrednio do tej Izby, inni że powinien był go złożyć w Biurze Podawczym SN, jak stanowi prawo.

Tym żyjemy wszyscy, to szaleństwo naprawdę się dzieje i dowodzi, że w Polsce 2+2 nie równa się już 4, tylko albo „trzy”, albo „pięć”. Jedni twierdzą, że „trzy”, inni że „pięć” i obie strony mają na to dowody. Jedni są sędziami i drudzy są sędziami, jedni mają najwyższe tytuły naukowe przed nazwiskiem i drudzy mają najwyższe tytuły przed nazwiskiem. To świadczy, że nie żyjemy już w normalnym państwie, tracimy zaufanie do władz, do sędziów, do uczonych. To zamieszanie jest  konsekwencją bardzo złego prawa, które uchwala się w naszym kraju od lat. Złe prawo to prawo pełne luk, które pozwala na skrajnie odmienne interpretacje, z których wszystkie wykluczają się nawzajem i zarazem sprawiają wrażenie prawidłowych. Złe prawo to zysk dla prawników, oni żyją z jego interpretacji. Złe prawo to skutek działania słabego ustawodawcy – słabych intelektualnie posłów, senatorów i osoby piastującej godność Prezydenta RP. Słaby ustawodawca i słaby świat prawniczy to z kolei skutek słabości oświaty. Jeśli Jaś się nie nauczy gramatyki i nie zrozumie zasad posługiwania się językiem, Jan nie napisze dobrej ustawy. Wystarczy, że zbuduje wadliwe pod względem składniowym zdanie albo postawi przecinek w niewłaściwym miejscu, albo wcale go nie postawi lub zapomni o ustanowieniu procedur stosowania prerogatywy ułaskawienia, o której tyle się dyskutuje, i prawnicy mają pole do popisu, i raj dla mnogości interpretacji, i prestiż z powodu posiadania tajemnych zdolności interpretacyjnych.

Reklama

Naprawę trzeba zacząć od podstaw. Prawo musi być proste, jasne i zrozumiałe. Prawo jest do stosowania, a nie do interpretowania. Ale żeby takie stworzyć najpierw trzeba wykształcić ludzi, a zacząć trzeba od dziecka. A my chlubimy się tym, że od lat lekceważymy oświatę, traktujemy ją jak piąte koło u wozu, mamy więc to, na co zasługujemy. Brak rzetelnego kształcenia humanistycznego przyszłych prawników, polityków, menadżerów, rozwijającego skutecznie umiejętności posługiwania się językiem ojczystym, połączonego z kształtowaniem myślenia poprzez mądrą lekturę, przynosi tak katastrofalne skutki. Jeśli do tego dorzuci się brak logiki czy podstaw filozofii i etyki w szkole średniej, to mamy jak dłoni przyczyny zamętu, który rozgrywa się na naszych oczach, a który początek bierze w nierozumieniu znaczeń słów i w braku zwykłej ludzkiej potrzeby ich definiowania w zalążkach każdej dyskusji. Tymczasem ludzie toczą spory, nie wiedząc w gruncie rzeczy, o co się kłócą, bo każdy inaczej rozumie znaczenie pojęć, o które toczy się spór. Stąd różni profesorowie i sędziowie mogą całkiem odmiennie interpretować te same wadliwe albo niepewne zapisy. I w tej błazenadzie uczestniczą ludzie, którzy uważają siebie za wielce wykształconych i bardzo ważnych. I patrzy na to wszystko młodzież. Jak wam nie wstyd.

Wiesław Kopeć

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości