Kiedyś były tam mieszkania zakładowe, dziś jest spółdzielnia mieszkaniowa. „Polam” Gostynin, bo o niej mowa, administruje lokale zamieszkiwane przede wszystkim przez ludzi starszych. Niemal wszyscy dobrze się znają, mają podobne potrzeby, ale zwykle kłopoty ich łączą - razem idą do przodu i starają się ułatwiać sobie życie. Niemal wszyscy, bo mieszka wśród nich pan Jan, który ma zupełnie inne potrzeby, inne problemy i co innego mu przeszkadza. A właściwie… wszystko mu przeszkadza.
Ale to właśnie pan Jan zadzwonił do redakcji, by poskarżyć się na działalność spółdzielni „Polam”. – Proszę pani, tu nic nie działa jak powinno, a jak tam dzwonię, żeby poprosić o zmiany, to słyszę słowa, które nie nadają się do druku. Tak na mnie reaguje administrator – zaczyna rozmowę.
I rozpoczyna wyliczanie najpilniejszych potrzeb, a jak można się domyśleć, mówi w imieniu nieokreślonej grupy mieszkańców. – Mieszkam na czwartym piętrze bloku przy ul. Wojska Polskiego. Na trawniku przy bloku rośnie klon, bardzo stary, ma około 50 lat i chyba 17 metrów wysokości. To drzewo zagraża mojemu zdrowiu i życiu. Nie może rosnąć tak blisko okien mojego mieszkania – twierdzi.
Drzewo jest potężne, ma twarde konary i dużo gałęzi. Jak jest wichura, nawet wystarczy silny wiatr, to one walą w okno tak mocno, że pan Jan boi się wybicia szyby. W pogodny dzień nie można otworzyć okna, bo latem drzewo wydziela soki, w gałęziach chowa się mnóstwo owadów, robaków, które tylko czyhają, by wtargnąć do mieszkania. To jest niebezpieczne, mogą człowieka pogryźć.
Pan Jan dodaje, że w spółdzielni nawet przyznają mu rację, ale on stoi na stanowisku, że najlepiej ten klon ściąć, a już na pewno skrócić od góry. Tymczasem administracja tylko obcina gałęzie.
Skontaktowaliśmy się z prezesem spółdzielni Andrzejem Sowińskim, który od razu wiedział, kim jest skarżący się lokator. – Ten pan jest w konflikcie z wieloma lokatorami i oczywiście z nami, wszystko mu przeszkadza. Skarży się, gdy ktoś postawi garnek z jedzeniem na parapecie okna, że na klatce schodowej ktoś wystawił kwiaty, żeby było ładniej, a ktoś inny dokarmia kota lub trzyma w domu psiaka – wylicza prezes spółdzielni.
Więcej w kolejnym numerze Tygodnika Płockiego.
Jol.
Fot. Polam
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ten człowiek ma rację co do tego drzewa.Są wichury i drzewo uderza w okno.Zasłania światło oraz robactwo wchodzi do mieszkania.W Płocku też tak jest! Nie chodzi o alejki z drzewami tylko o drzewo w samym oknie.
Ten człowiek ma rację co do tego drzewa.Są wichury i drzewo uderza w okno.Zasłania światło oraz robactwo wchodzi do mieszkania.W Płocku też tak jest! Nie chodzi o alejki z drzewami tylko o drzewo w samym oknie.