Reklama

Dlaczego ptaki pokochały molo

19/09/2012 08:22
Do redakcji trafił kolejny e-mail ze skargą na stan czystości płockiego molo i zalewu Sobótka. Problem istnieje od dawna. Nie zmienia się nic, poza tym że płocczanie zaczynają się wstydzić przed przyjezdnymi, którzy odwiedzają z pozoru tylko urokliwe zakątki naszego miasta.
Czytelnik napisał „(…) Będąc w niedzielę nad Wisłą przeżyłem szok. Nasza ,,wizytówka” okazała się jednym wielkim śmietnikiem. Było mi wstyd przed rodziną z Warszawy, która chciała koniecznie zobaczyć to cudo”.
Dlaczego? Nasz czytelnik i jego goście zobaczyli na molo przepełnione śmietniki, obsmarowane ławki przez ptactwo i oblepione robactwem szyby ochronne. – Ciekawy jestem co władze nasze na tę „wizytówkę” i ciekawy jestem, kiedy ostatni raz ktoś z MZOS-u był w tym miejscu, bo zdaje mi się, że ta instytucja odpowiada za użytkowanie tej sławnej inwestycji – pyta płocczanin.
Martwi się również stanem zalewu Sobótka. Twierdzi, że nikt nie zwraca uwagi na zarastający akwen, który stanowi latem miejsce wypoczynku dla wielu płocczan. – Niedługo, może za dwa lata nie będzie nic tylko bagno – wróży czytelnik.
Sytuacja faktycznie nie wygląda najlepiej, ale czy będzie aż tak źle? Jeśli chodzi o zalew Sobótka to Miejski Zespół Obiektów Sportowych opiekuje się jedynie wygrodzonym terenem wyznaczonym pod kąpielisko. Jest to opieka czasowa, od 15 czerwca do 31 sierpnia.
– W tym czasie zatrudniani przez nas ratownicy codziennie mieli obowiązek sprawdzania stanu kąpieliska i jego dna. Oczyszczali teren systematycznie z wodorostów – mówi Piotr Tolik, zastępca dyrektora MZOS.
Nie było i nie jest to proste zadanie, bo zbiornikiem poza kąpieliskiem w czasie letnim opiekuje się wydział Gospodarki Komunalnej Urzędu Miasta. Poza sezonem wakacyjnym wydział troszczy się już o cały zbiornik, łącznie z kąpieliskiem.
– Wielokrotnie informowaliśmy wydział o sytuacji na Sobótce. Wystosowaliśmy też w tej sprawie pismo. Jeśli nawet u nas jest porządek to w chwili, gdy z drugiej strony nikt nie dba o porządek na zalewie, to on zarasta – dowiadujemy się w MZOS-ie.
Sytuacja z apelami powtarza się co roku, co roku więc problem wraca jak bumerang. Zdecydowanie większą kontrolę MZOS ma nad płockim molo. Choć też nie do końca, bo z siłami natury raczej żaden człowiek sobie nie poradzi. I nie pomoże tu żadne urzędnicze zarządzenie. Chodzi o tegoroczną plagę robactwa. Pająki upodobały sobie tkać sieci, gdzie się tylko da, a owadożerne drapieżniki chętnie na nie żerują.
Swój kamyczek do ogródka dokładają też faktycznie ptaki, żerujące na Wiśle. – Jest ich sporo. Zaobserwowaliśmy, że co upolują, to konsumują na molo. Resztki zostawiają. Wyjątkowo upodobały sobie to miejsce – tłumaczy Piotr Tolik.
Ptaki zostawiają po sobie odchody. W tym roku molo było już trzy razy myte.
– Pierwszy raz w maju, przed otwarciem obiektu, potem dwa razy w wakacje, ostatnio pod koniec sierpnia. Co z tego, gdy problem zaraz wracał – dowiadujemy się w MZOS-ie.
Dzięki tym zabiegom kosmetycznym, molo tylko na chwilę odzyskiwało blask, a po kilku dniach znów borykało się z inwazją i zmasowanym atakiem owado-ptasim. Kolejne mycie raczej niewiele by w tej sytuacji pomogło.W zeszłym roku obiekt myty był zaledwie raz i to wystarczyło, by zachować porządek. Lato było jednak bardziej deszczowe i pomagało zachować czystość.
Tym razem trzeba uznać wyższość przyrody i walkę zakończyć wynikiem jeden – zero dla ptaków, jętek i pająków. Ale tylko w tym przypadku MZOS oddaje pole. – Nie zgodzę się, że na molo nikt nie sprząta śmieci ze śmietniczek. Są one sprzątane dwa razy w tygodniu – zaznacza Piotr Tolik. W zeszłym tygodniu sam sprawdzał porządek na obiekcie.
Dlaczego więc nasz czytelnik natknął się na pełne śmietniczki podczas wycieczki na początku września? Musimy wziąć pod uwagę czynniki łagodzące. Tereny nadwiślańskie to częste miejsce spacerów, ale też różnego rodzaju imprez. Latem molo chętnie jest odwiedzane przez płocczan i turystów. Choć rano kosze są opróżniane, to wieczorem mogą być już pełne.
Na szczęście wielkimi krokami zbliża się jesień. Z nią przyjdą deszcze, które zmyją deski. Chłody przepędzą pająki, jętki, ludzi także. Część ptaków odleci do ciepłych krajów. Gości zapraszajmy w te rejony najlepiej późną jesienią i zimą. Na molo powinno być wtedy czysto.     BeeS
fot. Dariusz Ossowski
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości