– Co ja tu robię? Malarz, profesjonalista w muzeum etnograficznym? Co mnie usprawiedliwia? – żartował autor najnowszej wystawy otwartej w minionym tygodniu w Spichlerzu. – Kilka lat temu wydałem książkę, zbiór opowiadań „Sprzedana muzyka”. To była literatura faktu, opowiedziane sytuacje, które mnie spotkały podczas badań terenowych. Śmieszne i wzruszające, ważne. I po latach postanowiłem namalować swoje opowiadania – wyjaśniał. Andrzej Bieńkowski, malarz i etnograf, zaprasza na barwne spotkania z wiejskimi muzykantami.
Andrzej Bieńkowski, profesor warszawskiej ASP, jest badaczem i rejestratorem folkloru muzycznego. Napisał wiele książek o muzyce ludowej. Spotykał się z muzykantami, którzy są najczęściej ostatnimi przedstawicielami ginącej współcześnie profesji. W publikacji Sprzedana muzyka zapisał rozmowy z muzykantami urodzonymi na początku XX wieku (w pierwszym trzydziestoleciu), ich opowieści i historie z życia wsi. Ubarwił je autentycznymi zdjęciami z rodzinnych albumów swoich rozmówców. Potem postanowił przenieść książkę na płótno. Inspiracją była dla niego m.in. twórczość Stanisława Koguciuka, który świetnie spajał tekst i obraz.
Prace Andrzeja Bieńkowskiego łączą tradycyjne malarstwo i słowo i dlatego kojarzą się z komiksem. Ale jak wyjaśniał autor – znany z komiksu podział na obrazek i tekst nie do końca mu odpowiadał. Zupełnie inna jest też technika pracy. Każdy z obrazów przedstawia autentyczną historię, która przydarzyła mu się podczas wypraw na wieś lub jest zasłyszaną opowieścią muzykanta. Warto zwrócić uwagę na bardzo oryginalną kompozycję, którą współtworzą ponumerowane teksty. Jedna z prac np. mówi o tym, jak skrzypek Lipiak chciał zostać guślarzem. – Naucz mnie guseł – powiedział do guślarza.
– Dam ci wódki, ile chcesz. Wypili sporo, idą do lasu. Guślarz gwizdnął. Zaszumiało i pokazały się niezliczone postacie. – Wybieraj sobie kogo chcesz – powiedział do Lipiaka. A ten się wystraszył, nikogo nie wybrał i guślarzem nie został. Inny obraz opowiada historię Bogusza, który grał na weselu. Wesele się już kończyło, ale nie chcieli go puścić. W końcu po dwóch próbach uciekł przez okno i wsiadł na czekającą na niego furmankę. Weselnicy go nie dogonili, a on pojechał grać na inne wesele. W 2002 roku Andrzej Bieńkowski pojechał w odwiedziny do skrzypka Moskala, który słabo słyszy. Trzeba mu krzyczeć prosto do ucha. Powstał obraz, w którego centralnej części znajduje się portret grupy kolędniczej z Białej i Moskala. A jak wyglądał teatr na weselach dowiadujemy się z historii Łazowskiego. W niej to: „organista z bakałażem zjedli kluski za ołtarzem”. Jest też przygoda leśniczego, którego dopadło złe i musiał go ratować Kostek (na szczęście mu się udało).
Wernisażowi wystawy towarzyszył koncert Kapeli Dobrzeliniacy w składzie: Sławomir Czekalski – harmonia trzyrzędowa, Maria Stępień – skrzypce, Franciszek Kowalski – baraban. Kuratorami ekspozycji pt. Sprzedana muzyka są Magdalena Lica-Kaczan i Grzegorz Piaskowski. (lesz)
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze