Wszyscy zadają sobie pytanie, po co na pół roku przed końcem kadencji obecnego nierządu Jarosław Kaczyński oficjalnie przystąpił do niego, zastępując aż czterech wicepremierów. Na to pytanie próbował odpowiadać w radiu RMF24 przez ponad 20 minut Jarosław Fogiel, szef sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych, wykazując się nadzwyczajną umiejętnością braku możliwości udzielenia logicznej i przekonującej odpowiedzi. Zadziwiająca nieudolność posła potwierdza, jak zepsuta i głupia jest obecna klasa polityczna. I jak schorowane jest społeczeństwo, które w ten sposób daje się wodzić za nos, a może i lubi to albo nie ma innego wyjścia. Próba uzasadnienia zmian w składzie Rady Ministrów przez czołowego intelektualistę formacji rządzącej Polską wypadła prymitywnie. „Wchodzimy w nowy etap. Rząd nie jest gdzieś odlany w betonie. Rząd podlega różnym zmianom.”; „Tylko po co?”; „Właśnie mówię. Wchodzimy w nowy etap. Jest ostatnia prosta przed wyborami, gdzie jest potrzebna koordynacja, a równocześnie już pewne przygotowania też działań na przyszłość. W tym momencie Jarosław Kaczyński będzie jedynym wicepremierem, czyli bezpośrednim zastępcą…”; „OK, było bardzo, bardzo dużo słów, a teraz treść. Po co ta zmiana, co ona ma dać?”; „Ona ma dać lepszą koordynację prac rządu…”; „A to premier nie potrafi koordynować?”; „Potrafi koordynować… ale dzisiaj musimy rzeczywiście wszystkie ręce na pokład, musimy w sposób bardzo zdecydowany i konkretny zarządzać i działaniami rządu, i działaniami partii… i też ta unia personalna szefa partii i premiera…”.
I taki bełkot w koło Macieju przez 20 minut bez odpowiedzi na postawione pytanie „po co ta zmiana?”, poza powtarzanym jak mantra stwierdzeniem – „w celu lepszej koordynacji prac wszystkich resortów”, a chyba też „i samego premiera” (wicepremier będzie koordynował premiera, z którym zawarł jakąś „unię personalną”, niczym historyczna unia Polski z Litwą). Czy można sobie wyobrazić większą brednię, większy brak szacunku dla okłamywanych wprost słuchaczy? Przecież każde dziecko wie, że nie chodzi o żadną „koordynację”, tylko o to, aby, kiedy przyjdzie taka potrzeba, wziąć za pysk kogo trzeba i zaprowadzić „porządek” pod byle pretekstem, a tym, którzy mieliby wątpliwości, przypomnieć, skąd im nogi wyrastają, gdyby przypadkiem zapomnieli. Każdy, kto zagłosuje na takich debili intelektualnych, wystawi świadectwo swojemu intelektowi w tych wyborach. Nasz dramat polega na tym, że od „błędów i wypaczeń” nie jest wolna także wiodąca opozycja, niektórzy nawet pamiętają jej „stare i nowe pomyłki”, które także zmuszą ich do powstrzymania się przed szaleństwem powtórzenia błędu wyborczego.
Jedna z takich „pomyłek” przydarzyła się przedsiębiorczym władzom naszego szlachetnego Miasta, które chyba tylko „przez pomyłkę” nie wybudowały w ciągu ostatniej dekady tak potrzebnej miastu „szkoły muzycznej”, a nawet nie zaadaptowały na ten cel żadnego z budynków po likwidowanych gimnazjach, a w międzyczasie wzniosły potężny stadion za, bodajże, ponad 120 milionów złotych. Wysoka kultura, która nie kosztuje tak dużo co tzw. „sport” komercyjny, przegrała jednak z biznesem sportowym, co nie wystawia włodarzom Miasta najlepszego świadectwa. Nie wiem, czy ktoś zainteresuje się tą „aferą”, ale być może wypadałoby zbadać, czy koordynacja wszelkich działań i przedsięwzięć w naszym mieście przebiega zgodnie z zasadą gospodarności właściwą dla demokratycznego państwa prawa czy też i tu potrzebny jest jakiś nadzwyczajny koordynator, który zaprowadzi porządek, kiedy przyjdzie na to potrzeba. To tak gwoli przypomnienia, że opozycja też nie jest nieskazitelna, choć na każdym kroku usiłuje przekonać jakoby już tak było i „błędów i wypaczeń” z okresu rządzenia państwem popełnić po raz drugi nie zamierza.
Wiesław Kopeć
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze