Budowanie domów, dróg, mostów, fabryk to z pewnością trudne zadanie, ale radzimy sobie z nim (jako społeczeństwo) całkiem nieźle. Wychowanie człowieka, a szczególnie człowieka dobrego, uczciwego, do bólu prawego, to dopiero wyzwanie, któremu chyba jako społeczeństwo nie potrafimy sprostać. I mimo że od ponad trzydziestu lat III RP nie ukrywamy, że brzydzimy się kłamstwem w życiu publicznym, to obrzydliwa propaganda wciąż ma się u nas znakomicie i zatruwa nasze umysły pierwszorzędnie (każdego dnia dowiadujemy się, że wolno kłamać). I mimo że brzydzimy się nieuczciwością, to nieuczciwość w sferze publicznej ma się u nas równie dobrze (setki, jeśli nie tysiące mniejszych lub większych afer i nadużyć ograbiły Skarb Państwa na setki miliardów, a może i biliony złotych). Nie pomylę się zbytnio, jeśli powiem, że większość z tych nadużyć popełnili w naszym katolickim kraju niestety ludzie jakoś tam wierzący, którym ścieżki wiary i życia mocno się rozeszły. Zawiodły instytucje, które powołane są do formowania ludzi na drogach moralności – Kościół, państwo, szkoła i media. Źle nauczana religia, kiepskie duszpasterstwo młodych i dorosłych, kłamliwa propaganda kąsająca przez media, źle skonstruowany system nauczania humanistycznego – to wszystko nie służy wychowaniu człowieka etycznego.
A ponieważ nie widać, by komukolwiek zależało na zmianie tego stanu rzeczy, październikowe „Głośne czytanie nocą” w MDK-u i towarzysząca mu wystawa książek w Jagiellonce („100 książek z etyki”) poświęcone były nauce o moralności. Ponieważ nikt nie kwapi się, by formować etycznie Polaków, czas na samodzielne poszukiwania w tej dziedzinie. Skoro nie udało się zbudować w naszym kraju (i już się chyba nie uda) etyki opartej na autorytecie Bożego Objawienia (skompromitował się główny depozytariusz tego Objawienia), to organizatorzy spotkania (Państwo Zbrzezni) proponują budować ją na autorytecie rozumu. Ta znana oczywiście koncepcja, wywodząca się od Greków, wielokrotnie znajdowała wyraz w dziejach etyki (najmocniejszy u Kanta). U nas w mocny sposób zaistniała w myśli filozofów i etyków ze szkoły lwowsko-warszawskiej, najmocniej u Tadeusza Kotarbińskiego w jego koncepcji „etyki niezależnej” (niezależnej oczywiście od religii).
Nie jest to, rzecz jasna, etyka nakazowo-zakazowa (jak często wygląda prostacko pojmowana etyka budowana na fundamencie religii). Jest to etyka, która w pierwszej kolejności usiłuje zaprząc rozum do rozważań o tym, co jest dobre i złe (mogą ten jej mocny punkt z powodzeniem wykorzystać mądrzy nauczyciele religii). Chodzi w niej o to, by na bazie wysokiej kultury myślowej (zdolności stawiania pytań i poszukiwania odpowiedzi) podjąć namysł nad dobrem i złem, nad tym, co godzi się czynić (co jest godne człowieka) i czego nie godzi się czynić (co jest hańbiące, niegodne człowieka). Rozstrzygnięcie ma pochodzić z „dociekań własnych”, z pracy umysłu, z analizy logicznej pojęć i sytuacji (nieprzypadkowo Kotarbiński w pierwszej kolejności był logikiem). Postępowanie człowieka ma być postępowaniem rozumnym, a rozumność polega tu na wyborze pomiędzy tym, co szlachetne, godziwe, zasługujące na szacunek, a tym, co nieszlachetne, niegodziwe, haniebne, zasługujące na pogardę. Wyboru tego każdy musi dokonać sam. Wychowanie etyczne ma w tym miejscu pomóc w nauce myślenia o moralności, krytycznego badania, jak należy postępować, żeby postępować czcigodnie, i jak nie należy postępować, żeby nie postępować haniebnie. Jeśli jesteśmy zainteresowani naszym moralnym poziomem, musimy sami pewne kwestie przemyśleć i praktykować to, do czego doszliśmy naszym własnym rozumem. Tej samej pracy umysłu wymaga etyka budowana na autorytecie Objawienia. Nieuwewnętrzniona, nieprzemyślana staje się zbiorem pustych haseł, szczególnie w tak skomplikowanym świecie jak ten, w którym przyszło nam żyć.
Wiesław Kopeć
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze