Najprościej byłoby powiedzieć: NIC. Tego się nie leczy. Przeciwko temu się szczepi. Taka strategia dominuje w świecie. Powód? Nie jestem znawcą problematyki medycznej, mogę tylko próbować zrozumieć to zjawisko z punktu widzenia ekonomii. To uzasadnione podejście, bo wydaje się, że taki pomysł na walkę z zarazą pochodzi od firm farmaceutycznych. W tym kierunku zmierzały badania.
I nic dziwnego. Biznes to biznes. Lepszy jest taki pomysł, który generuje większe zyski. A zysk tym większy, im większa sprzedaż produktu. Na czym da się więcej zarobić? Na lekach czy na szczepionkach? Na zdrowy rozum odpowiedź jest prosta. Jeśli liczy się wielkość popytu, to leki stosują ludzie chorzy, a szczepionki? Cóż, nie muszę Szanownym Czytelnikom przypominać, jakim to apelem jesteśmy ze wszystkich stron bombardowani. Tak, szczepmy się! Wariant optymalny to sto procent zaszczepionych! I ta powtarzalność.. Jedna dawka, druga dawka, dawka przypominająca… Skuteczny lek musiałby być naprawdę drogi, by konkurować z tak złotodajną kurą…
A piszę o tym, bo „są pierwsze wyniki dotyczące badania nad amantadyną w Górnośląskim Centrum Medycznym”. Co stwierdzono? „Amantadyna nie ma wpływu na przebieg COVID-19 u umiarkowanie i ciężko chorych. To oznacza, że nie ma dowodów naukowych, które potwierdzałyby skuteczność amantadyny w leczeniu chorych na COVID-19. Analiza ta dotyczyła 149 chorych, z których 78 otrzymało amantadynę, a 71 placebo. Wszyscy oni byli umiarkowanie lub ciężko chorzy na COVID-19. Przedstawione dziś wyniki badań przerywają dyskusję na temat skuteczności leczenia amantadyną pacjentów chorych na COVID-19 przebywających w szpitalu”. „Stało się o niej głośno m.in. za sprawą Włodzimierza Bodnara, pediatry i specjalisty chorób płuc z Przemyśla, który stosował ją w leczeniu pacjentów zakażonych koronawirusem. Pomysł badań nad amantadyną wywodzi się od prof. Konrada Rejdaka, który w pierwszej fazie pandemii zgłosił się do Agencji Badań Medycznych. Opisał on, że żaden z pacjentów neurologicznych przyjmujących amantadynę, u których stwierdzono zarażenie wirusem SARS-CoV-2, nie rozwinął ciężkich objawów choroby. Podobnych obserwacji u pacjentów z chorobą Parkinsona dokonała także grupa z Cambridge University ”.
Komentarz? Jak to jest z tą amantadyną? Nie wiadomo. Badania przeprowadzono na pacjentach, którzy już trafili do szpitala. Tymczasem „sprawca” całego „zamieszania” mówi: „Im szybciej wkraczamy z leczeniem, tym lepiej... Jeśli mamy charakterystyczne objawy, możemy... podejrzewać infekcję COVID-19... nie czekając na wynik testu, należy wdrożyć leczenie chlorowodorkiem amantadyny. Niezależnie od leczenia wykonujemy test. Jeśli test jest dodatni i są objawy, to leczenie rozpoczynamy natychmiast”… Natychmiast, nie „na etapie szpitala”!
Jerzy Ogonowski
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze