Reklama

Co się święci?

27/10/2022 15:00

Gdyby przejrzeć różne wypowiedzi tzw. ekspertów od geopolityki, komentatorów bieżących wydarzeń politycznych i gospodarczych na świecie, można by zauważyć, że z każdym tygodniem nasila się przekonanie, że zbliżamy się do jakiegoś przesilenia, że stoimy u progu wielkiej wojny (mamy już zresztą na rynku książkę „Nadchodzi III wojna światowa”), niektórzy, jak papież, uważają, że ta wojna już trwa, albo że wojna na Ukrainie jest nieśmiałym wstępem do niej, dlatego jest tak niemiłosiernie przeciągana, celowo nieudolnie prowadzona. No cóż, faktem niepodważalnym jest, że skończył się trwający przez kilkadziesiąt lat, od II wojny światowej, przynajmniej dla świata zachodniego, okres pokoju, skończył się czas liberalnej, demokratycznej sielanki, kiedy powtarzaliśmy jak mantrę hasło „Nigdy więcej wojny” (o którym teraz mało kto chce pamiętać), budowaliśmy beztrosko konsumpcyjny ład, wydawało nam się, że na hasłach tolerancji, wolności, równości, praw człowieka da się zbudować lepszy świat, niektórzy wieszczyli nawet „koniec historii”, sugerując, że po upadku komunizmu nic nowego już się na świecie nie wydarzy, czeka nas jedynie błoga egzystencja w kapitalistycznej arkadii. Tymczasem wszystko runęło, najpierw przez zarazę, a teraz przez wojnę na Ukrainie, która, jak widać, nie jest zwykłą lokalną wojną, w której sąsiad chce zagarnąć kawałek terytorium sąsiada i na tym skończyć.

Już nie tylko samodzielni publicyści, niezależni, wolni od korporacyjnych „grantów”, mówią o dziwności tej wojny, robią to coraz odważniej także przedstawiciele samych władz, jak zrobił to w ostatnich dniach chyba przez nadmierną nieostrożność sam wiceminister obrony narodowej, łamiąc dopuszczalny w mediach głównego nurtu klucz interpretacyjny wydarzeń u naszego sąsiada, podkreślając, że jest to jednak konflikt o dużo większej skali niż nam się wydaje – mianowicie, że jest to konflikt pomiędzy USA i całym NATO a Rosją, a Ukraina występuje tu w roli „strategicznego zderzaka”, i nie jest to bynajmniej wojna o kawałek terytorium Ukrainy, tylko o „nowy kształt ładu międzynarodowego”, który usiłują ustanowić potężne mocarstwa (upadająca Ameryka chce obronić swoją hegemonię, a nowe potęgi, głównie Chiny, chcą wznieść swoje). Najbardziej niepokojące jest w tym wszystkim to, że coraz głośniej ci sami eksperci mówią o tym, że po wyczerpaniu się potencjału dotychczasowego „zderzaka” (przede wszystkim potencjału ludzkiego) przyjdzie czas na przeniesienie „teatrum wojny” na, niestety, nasze terytorium. Mnogość i coraz większa częstotliwość takich wypowiedzi, a także ich ton, budzą ogromny niepokój.

Reklama

Niepokój ten wzmaga także i to, że pan prezydent Duda chciałby sprowadzić do kraju amerykańską broń jądrową, co wcale nie musi stanowić oczekiwanego zabezpieczenia przed potencjałem nuklearnym Rosji, tylko może jeszcze bardziej zaognić i tak już bardzo napiętą sytuację. W tym kontekście dziwi ogromnie, że nikt nie rozmawia o pokoju, o zakończeniu tego bezsensownego konfliktu, o niedopuszczeniu do użycia broni atomowej. Nasi zawodowi propagandyści podsycają apetyty wojenne, nakręcając wątpliwe miraże o całkowitej bezradności rosyjskiego kolosa. Czy ktoś zamierza powstrzymać naszych domorosłych szaleńców, którzy nie znajdują granic w wysługiwaniu się „strategicznemu partnerowi” zza Oceanu, który, owszem, lubi wojny, ale zawsze na cudzym terytorium? Naprawdę jesteśmy gotowi poświęcić nasze dzieci i nasze domy za interesy tłuścioszków z Wall Street? Przykre, ale nie widać, by opozycja w tej dziwnej sprawie była mądrzejsza od naszych po katolicku „sprawiedliwych” władców, którzy zamiast na drodze dialogu chcą rozwiązywać problemy świata na drodze walki. Czy aby na pewno tak uczy święty, powszechny, apostolski Kościół rzymski, na naukę którego tak chętnie się powołują?

Wiesław Kopeć

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości