Ostatnio znów dużo emocji budzi przyszłość medycyny szkolnej. Szczególnie wśród rodziców, którzy wybierają przedszkola czy szkoły podstawowe dla swoich pociech. Opieka medyczna nie jest wystarczająca, zwłaszcza w sytuacjach, kiedy ich dziecko musi na stałe przyjmować leki, a pielęgniarka odwiedza placówkę raz w tygodniu lub na tak zwany sygnał od dyrektora. „Pożyczana” z innych placówek siostra, nie jest rozwiązaniem. Póki co swoją „własną” pielęgniarką, obecną w szkole codziennie przez cały tydzień nauki, mogą pochwalić się tylko nieliczne szkoły podstawowe i gimnazja. W płockich szkołach i przedszkolach opiekę dla kilku tysięcy uczniów zapewnia dwadzieścia dziewięć pielęgniarek. Rodzice uważają, że to za mało. Same pielęgniarki z pionu medycyny szkolnej mówią, że szaro widzą swoją przyszłość w tym zakresie. Podjęty w chwili wdrażania systemu reformy służby zdrowia pomysł wyprowadzenia pielęgniarek ze szkół, najwięcej krzywdy wyrządził uczniom. Płock i tak miał szczęście, bowiem radni miejscy, ówczesny zarząd miasta i płocki ZOZ podjęli decyzję o tym, że pielęgniarki nadal będą pracowały w szkołach. Wsparcie ze strony samorządu, władz oświatowych pozwoliły na to, że ówczesna mazowiecka Kasa Chorych, jako pierwsza, w 2001 roku, zaczęła kontraktować świadczenia z medycyny szkolnej. – Był to efekt ogromnej, wspólnej z samorządem walki o to, aby uczniom zapewnić w szkole opiekę pielęgniarską. Byliśmy zgodni co do tego, że wyprowadzenie pielęgniarek i lekarzy ze szkół było złym pomysłem. Złym przede wszystkim z uwagi na bezpieczeństwo uczniów, zagwarantowanie ciągłości i regularności pewnych badań. Tu warto przytoczyć dane z innych miast, dotyczące np. szczepień, pokazujące, że zdecydowanie lepszy był wskaźnik szczepień w chwili, kiedy były one wykonywane w szkole. Pielęgniarce szkolnej łatwiej jest dotrzeć do ucznia, skontaktować się z rodzicem, jeżeli zachodzi taka konieczność – mówi Ewa Komosińska, pełniąca obowiązki kierownika zakładu medycyny szkolnej w Płockim Zakładzie Opieki Zdrowotnej. W płockich szkołach i przedszkolach opiekę dzieciom zapewnia dwadzieścia dziewięć pielęgniarek. Władze miasta zatrudniają, jako własnych pracowników, dodatkowo trzy pielęgniarki w szkołach specjalnych prowadzonych przez miasto. Ewa Komosińska uzupełnia, że zbyt późno została doceniona rola pielęgniarek w szkołach. Bo są one odpowiedzialne nie tylko za szczepienia, bilanse, czynne poradnictwo. Prowadzą edukację zdrowotną, nadzór sanitarny, pomagają uczniom w rozwiązywaniu problemów zdrowotnych, szkolnych, społecznych. – Stała obecność pielęgniarki w szkole daje i uczniowi i nauczycielowi psychiczne poczucie bezpieczeństwa. Gwarancję, że w razie nieoczekiwanego zdarzenia jest fachowiec, który służy pomocą – wyjaśnia Ewa Komosińska. Jest to również ważne także z tego powodu, że obecnie w szkołach obserwuje się coraz więcej przemocy. Przy tej okazji łatwo zdarzają się wypadki. Pielęgniarka wspomaga nauczycieli przy udzielaniu pierwszej pomocy, działaniach zapobiegających uzależnieniom. Sprawa powrotu pielęgniarek w pełnym wymiarze do szkół powraca co jakiś czas za sprawą ministerialnego rozporządzenia czy jego nowelizacji. Za każdym razem dyrektorzy szkół, rodzice i samorządowcy liczą, że rzeczywiście przyniesie ona rozwiązanie satysfakcjonujące dla wszystkich zainteresowanych. – Jesteśmy w bardzo trudnej sytuacji. Chcemy wybrać dla dziecka przedszkole oczywiście takie, które mamy najbliżej. Ale jest jeden szkopuł. Syn musi trzy razy dziennie mieć podawany lek. Nauczyciel nie ma takiego obowiązku, ani, z tego co się orientuję, uprawnień. Może to zrobić pielęgniarka. A jest ona tylko w kilku przedszkolach miejskich i to akurat najbardziej oddalonych od naszego miejsca zamieszkania. Co w tej sytuacji? Mamy dojeżdżać co kilka godzin i podawać lek sami? – pytał jeden z rodziców dzwoniących do redakcji.
Kiedy wrócą? Z takimi dylematami borykają się także dyrektorzy przedszkoli i szkół, którzy są zdania, że pielęgniarka powinna bezwzględnie być w szkole. – W naszej szkole uczy się 550 uczniów. Pielęgniarka jest cztery razy w tygodniu. To, że jednego dnia jej nie ma, jest dla nas problemem. Szkoła jest żywym organizmem i różne sytuacje zdarzają się. Dzieci źle się czują, skaleczą, gorączkują. Owszem mamy apteczkę, możemy wezwać pogotowie. Ale dla komfortu psychicznego ucznia i naszego ważne jest ciągłe wsparcie fachowca. Dotyczy nie tylko tak zwanych sytuacji doraźnych, ale także innych działań prozdrowotnych, edukacyjnych, profilaktycznych, którymi pielęgniarki zajmują się w szkołach. Jestem jak najbardziej za tym, aby pomysł powrotu pielęgniarki do każdej szkoły został jak najszybciej zrealizowany – powiedziała Anna Rosińska, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 16 w Płocku. Przymiarki do tego są podejmowane co jakiś czas. Ale zawsze dyskusja rozbija się o to, w jakim zakresie medycyna szkolna powinna być realizowana i kto ją będzie finansował? – Pomysł jest dobry. Tylko należałoby się zastanowić, czy rzeczywiście w przedszkolu pielęgniarka potrzebna jest przez pięć dni w tygodniu. Osobiście nie widzę konieczności, aby przez osiem godzin codziennie musiała pracować. Czy będzie miała tyle obowiązków? To jest kwestia do ustalenia. Obecnie nie mamy pielęgniarki. Jeżeli jest konieczność przeprowadzenia działań wpisanych w zakres pielęgniarki, to prosimy o pomoc pielęgniarkę z sąsiedniego przedszkola. Przyznam, że dotychczas nie było sytuacji, w której nie moglibyśmy sobie poradzić – powiedziała Małgorzata Kamińska, dyrektor Miejskiego Przedszkola nr 10 w Płocku. W sytuacjach zagrożenia dla zdrowia czy życia dziecka i tak szkoła korzysta z pomocy pogotowia. Ewa Komosińska zgadza się, że normy nie są dobrym rozwiązaniem. Określają one, że jedna pielęgniarka ma pod swoją opieką ośmiuset uczniów. W szkołach specjalnych czas pobytu pielęgniarki w szkołach zależy od stopnia niepełnosprawności dzieci. Podkreśla, również, że jeżeli zbyt późno zapadnie decyzja o odbudowaniu pionu medycyny szkolnej, to pojawi się kolejny problem — brak kadry. – Już teraz mamy przedział wiekowy powyżej 40 roku życia. Młodej kadry nie ma. Część koleżanek znalazła sobie pracę w innych działach. Za parę lat przygotowanie fachowców wyspecjalizowanych do pracy w pionie medycyny szkolnej może być nie lada problemem. Dla dobra i bezpieczeństwa uczniów dobrze by było tą kwestią zająć się bliżej już teraz. Kolejny rok działa na niekorzyść – ostrzega Ewa Komosińska. Jak z tym poblemem poradziły sobie inne samorządy? Przykładowo w Sierpcu od 2000 roku miasto (z uwagi na to, że płocki oddział Mazowieckiej Kasy Chorych odmówił kontraktowania świadczeń z pionu medycyny szkolnej) na siebie wzięło ciężar finansowego utrzymania pielęgniarek. Pielęgniarki zwolnione z sierpeckiego ZOZ, zawiązały grupową praktykę pielęgniarek „Zdrowa Szkoła”, która w 2001 roku podpisała z Kasą Chorych kontrakt na opiekę pielęgniarską w miejskich szkołach. W takiej formie, przy pomocy finansowej z budżetu miasta, jest ona realizowana do dziś. Pielęgniarki na pełnym etacie pracują w każdej z trzech szkół podstawowych, Gimnazjum Miejskim. Na podstawie porozumienia samorządu, dyrektorów szkół i pielęgniarek uzgodniono, że pielęgniarki doraźną pomocą obejmą także dzieci w czterech miejskich przedszkolach. Teresa Radwańska-Justyńska
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze