Reklama

Aktywiszcze z waginetu

12/11/2023 08:00

Ktoś nam psuje język. Szaleństwo postępu skutkuje nadproduktywnością pretensjonalnie brzmiących feminatywów, rzeczowników nazywających zawody i funkcje wykonywane przez kobiety. Kiedyś, aby uszanować kobietę na stanowisku, mówiło się, i na szczęście wciąż sporo ludzi tak mówi, „pani doktor”, „pani profesor”, „pani magister” (w pisowni oczywiście duże litery). Dziś niektórzy żądają „doktórki”, „profesorki”, „magisterki”.  Jeszcze gorzej, kiedy panie domagają się, by nazywać je „naukowczyniami”, „polityczkami”, „chirurżkami” albo „chirurginiami”, „psycholożkami”, „adwokatkami”, „ministerkami” (niektórzy proponują jeszcze bardziej irytującą „ministrę”). Nie są to dobre pomysły. Język oczywiście żyje, zmienia się, rozwija, ale  słowa nie mogą brzmieć śmiesznie. Słowa mają nie tylko znaczyć, muszą także dobrze brzmieć. Nie mogą ośmieszać, deprecjonować, poniżać. Zapominają o tym postępowe panie, domagając się, by mówiono na nie „posełka” (nieco lepiej niż „poślina”, „poślica”, „posełkini”, ale czy „posłanka” brzmi najlepiej?). „Psycholożka”, „socjolożka”, „politolożka” też nie brzmią cudownie (chciałaby któraś z pań, aby wołano na nią „loszka”?). Można powiedzieć „naukowczyni” i w duchu się śmiać. Są oczywiście żeńskie nazwy zawodów i funkcji, które przyjęły się w języku i nie rażą nikogo, jak „dziennikarka”, „piosenkarka”, „nauczycielka”, „dyrektorka”, więc nie o to chodzi, by nazw żeńskich nie było. Chodzi o to, by dobrze brzmiały i źle się nie kojarzyły, by można przez nie wyrażać szacunek, a nie kpinę.

Nowe dziwadła językowe to nie tylko żeńskie nazwy zawodów. Jeszcze gorzej jest tam, gdzie zgodnie z ideą postępu przychodzi tworzyć słowa do nazwania różnych aberracji płciowych, których oczywiście nikt się już dziś nie odważy nazywać ani „aberracjami”, ani „dewiacjami”, ani, broń Boże, „zboczeniami” (jak to robili uczeni profesorowie szkół medycznych w podręcznikach do seksuologii jeszcze ze trzydzieści lat temu). Dziś, kiedy nie ma już podziału na normę i odstępstwo od niej, bo istnieją tylko normy, nawet wtedy, kiedy nimi nie są, wszystko stało się „normatywne”, raz „hetero”, a raz „niehetero”, ale za każdym razem „normatywne”. Tę samą funkcję zacierania znaczeń pełni sławne słowo „orientacja”, które wprowadził nie wiadomo kto i nie wiadomo kiedy i na podstawie jakich ustaleń. Przyjęło się i większość ludzi bezrefleksyjnie używa go tak, jakby było wynikiem jakichś poważnych odkryć naukowych, a tak, zdaje się, nie jest. Przynajmniej nikt się do nich przyznać nie chce. 

Reklama

Ostatnio jakiś bezpłciowy osobnik bardzo zaangażowany w walce o ideały postępu zażądał, by nazywano go słowem „aktywiszcze” (ani „on”, ani „ona”). No i pięknie, niech nam żyje i 100 lat, ale śmiać się chce na samą myśl o tym dziwactwie. Jeszcze dalej w bezmyślnej kreatywności językowej poszła postępowa dyrektorka Teatru Dramatycznego w Warszawie z nadania postępowego prezydenta stolicy, która swój „gabinet dyrektorski” nazwała „waginetem”. Idąc tym odkrywczym tropem sławnej artystki i animatorki kulturalnej wzbogacającej tak kreatywnie język polski, można podpowiedzieć nadchodzącym kreatorom zmian w oświacie z tej samej przecież opcji politycznej, by kłaniając się bożkom postępu, pracownie szkolne, w których uczą mężczyźni, nazywać „penisowniami”, a pracownie, w których nauczają kobiety, „waginowniami”, a na koniec roku wręczać uczniom już nie świadectwa z takimi czy innymi paskami (które będą przecież zlikwidowane), tylko „waginectwa” i „penisectwa”. Będzie postępowo, nowocześnie, a przede wszystkim fajnie. A o to przecież chodzi, żeby było nam wszystkim bardzo „fajnie”. Wszyscy przecież chcemy się dobrze bawić jak podczas znanego polskiego święta o bardzo wdzięcznej i rodzimej nazwie „Halloween”, które tak dobrze przyjęło się w naszych szkołach i które niedawno tak hucznie obchodziliśmy. Nasi politycy i nasze polityczki na pewno nam na to pozwolą, bo sami poślą swoje dzieci do normalnych szkół.

Wiesław Kopeć

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości