Niespotykane dotąd ożywienie rynku budowlanego stało się ostatnio dla wielu tematem numer 1. Ceny suporeksu, pustaków, cegieł i innych materiałów budowlanych sięgają już trudnych do przewidzenia rozmiarów. Proporcjonalnie wyższe ceny osiągają ceny mieszkań i domów jednorodzinnych. A wszystko dlatego, że wśród tych, którzy mogą się pochwalić posiadaniem sporych oszczędności, zarysowała się wyraźna tendencja do inwestowania w mieszkania i nieruchomości. Mieszkańcy Płocka nie chcą być gorsi. W przetargu na działki budowlane w Borowiczkach przy ulicy Mazowieckiej cena dochodziła ostatnio do 100 zł za metr kwadratowy. Nie zanosi się wcale, by mogło nastąpić jakieś tąpnięcie w dół w tej kwestii. Bo w Płocku terenów pod jednorodzinne budownictwo mieszkaniowe trzeba już szukać ze świecą, chociaż... Znawcy tematu: firmy developerskie, spółdzielnie mieszkaniowe, spółki budowlane łakomym okiem spoglądają na 11-hektarową (!!!) działkę usytuowaną w Borowiczkach, tuż obok stadionu. Jeszcze kilka lat temu tysiącmetrową działkę budowlaną w Słupnie, w otoczeniu lasów, nabyć można było za kwotę 20 tysięcy złotych. Wówczas dla większości z nas taka suma wydawała się niewyobrażalna, gdy dzisiaj – z perspektywy czasu – widać, że była to bardzo przystępna cena. Kilka tygodni temu miasto wystawiło na przetarg około 40 działek wokół ulicy Mazowieckiej w Borowiczkach. Owszem, teren ten jest wyjątkowo urokliwie położony, bo w pobliżu lasu. Jednak nikt z urzędników miejskich nie spodziewał się tak ogromnego zainteresowania. Do jednej działki w przetargu stawało po 20 osób. W efekcie grunt na niektórych działkach sięgnął ceny 100 złotych za metr kwadratowy. Żeby uplastycznić obraz sytuacji dla mniej zorientowanych wyjaśnijmy, że pod budowę domku jednorodzinnego statystycznie najczęściej kupuje się grunty około tysiącmetrowe. Zatem taka działka w Borowiczkach kosztowała 100 tysięcy złotych! – Ceny działek dwukrotnie przekroczyły szacunkową wartość – przyznał potem prezydent miasta Płocka Mirosław Milewski. – Ale dzięki temu miejski budżet zyskał dodatkowe pieniądze. Borowiczki (i okolice tej miejscowości, choćby Borowiczki Pieńki) – kiedyś samodzielna osada o bardzo silnie rozwiniętym patriotyzmie lokalnym, dziś jedno z osiedli w granicach administracyjnych Płocka – stały się ostatnio, po okresie zachłyśnięcia się Słupnem, Brwilnem, Maszewem na Wisłą, Gulczewem, Stróżewkiem, ulubionym miejscem płocczan w kontekście wybierania działki pod potencjalny dom jednorodzinny. Dobrze się ma bezpośrednia, cywilno – prywatna sprzedaż działek, trochę terenów budowlanych ma jeszcze samo miasto. Część tych gruntów, po drugiej stronie ulicy Harcerskiej, wniesione zostało jako aport do miejskiej spółki MZGM. Spółka ta jest obecnie w trakcie budowania kilkudziesięciu domków jednorodzinnych. Należy także pamiętać, że pod publiczny przetarg staną jeszcze w tym roku kolejne działki przy ulicy Mazowieckiej. Oj, co to się będzie działo...
To dobra lokata – mówi właściciel terenów Tymczasem w samych Borowiczkach usytuowany jest ogromny 11-hektarowy plac, o który od wielu lat zabiegają różne firmy, a który sąsiaduje ze stadionem na tym osiedlu. Właścicielem działki była kiedyś cukrownia Borowiczki, obecnie teren należy do Polskiej Spółki Cukrowej. Działką tą od wielu lat interesują się choćby spółdzielnie mieszkaniowe z Płocka. Kończy się jednak w tym przypadku na porządnym westchnięciu zainteresowanych, bowiem orientacyjna cena jest praktycznie zaporowa. – Myśmy także w przeszłości interesowali się różnymi gruntami po byłej cukrowni, ale ceny, jakie wówczas proponował właściciel, były nie do przyjęcia – wyjaśnia prezydent Milewski. – Proszę zresztą zauważyć, że tereny przeznaczone pod budownictwo niekoniecznie muszą kupować wyłącznie gminy. Budową mieszkań z zamiarem sprzedaży bądź wynajmu zajmują się też prywatne firmy. Zatem nie jest ważne, kto wykona daną inwestycję: czy spółki gminne typu MTBS, czy developer. Liczy się ostateczny efekt – nowe budynki powiększą zasoby mieszkaniowe, z których będą korzystać płocczanie. Kiedy płockich przedsiębiorców od 11-hektarowej działki odstraszyła cena, do ofensywy przystąpiły firmy z zewnątrz. Ostatnio bardzo poważne wstępne oferty Polskiej Spółce Cukrowej złożyły dwa podmioty budowlane z Warszawy i jeden z Włocławka. – My traktujemy te oferty jako rozmowy sondażowe – mówi Tomasz Olenderek, wiceprezes Polskiej Spółki Cukrowej. – Patrzymy na ten teren jako na swojego rodzaju lokatę. A jest to dobra lokata, bowiem ceny wszelkich gruntów w miastach rosną w tempie wprost oszałamiającym. To wcale nie znaczy, że chcemy poprzestać na samym posiadaniu tej działki. Krajowa Spółka Cukrowa stoi na stanowisku, że tego typu tereny trzeba w różny sposób aktywizować. Zatem albo tę działkę sprzedamy, albo sami... zaczniemy budować. KSC bardzo mocno zastanawia się nad rozwinięciem działalności developerskiej. 11 hektarów w Borowiczkach to bowiem nie jedyne wolne grunty firmy. Wolne działki usytuowane są chociażby w Lublinie, w Gdańsku do dyspozycji pozostaje 30 hektarów, w Szczecinie prawie 40... – Działalność developerska jest dla nas pewnym novum – uzupełnia Tomasz Olenderek. – Dlatego bardzo wnikliwie analizujemy sytuacje na tym rynku, rozmawiamy z wieloma podmiotami. Całość jednak traktujemy blokowo, nie tylko w kontekście Płocka. Zatem kwestia przeznaczenia tej konkretnej działki w Borowiczkach nie jest jeszcze jednoznacznie przesądzona. Ja osobiście skłaniałbym się do powołania spółki celowej, ale o zasięgu ogólnopolskim. Jednak istnieje taka opcja, że jednak tę działkę sprzedamy.... Pozostaje tylko pytanie, kto zdecyduje się na ewentualne kupno. Jak się nieoficjalnie dowiadujemy, cena działki dochodzi obecnie do 2 milionów złotych. Chyba jednak warto o nią zabiegać, bowiem ma ona przeznaczenie mieszkaniowe (ze wskazaniem na jednorodzinne), a nie gospodarcze czy turystyczne. Tak przynajmniej wynika z planu zagospodarowania przestrzennego. A co z budynkami wielorodzinnymi? Kwestia pozyskania tak zwanego Gulczewa pozostaje na razie na etapie starań miasta i dyskusji, którą w mieście i okolicach na poważnie zapoczątkowaliśmy artykułem: „160 hektarów dla Płocka”. O tym, czy sprawa ma szanse nabrać konkretnych wymiarów i kiedy to się stanie, będziemy czytelników informować na bieżąco. Ale póki terenów po byłym pegeerze nie uda się pozyskać, płockie spółdzielnie mieszkaniowe oraz deweloperzy coraz częściej będą narzekać na brak wolnych terenów w Płocku pod budownictwo wielorodzinne. Jakaś szansa utworzyła się po ostatniej sesji rady miasta Płocka, kiedy radni zdecydowali o udostępnieniu w formule przetargowej części działek po byłej jednostce wojskowej (za ulicą Strzelecką) pod budownictwo wielorodzinne. Przetarg odbędzie się jeszcze w tym roku. Kto go wygra? Tomasz Szatkowski
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze