Reklama

Widziane ze skarpy

16/08/2016 09:01

Właśnie wróciłem z kilkudniowego urlopu do naszego pięknego kraju. Nic się oczywiście w tym czasie nie zmieniło, przynajmniej „optycznie”. Nie zdążyłem przejrzeć serwisów internetowych, zatem dziś o sprawach bieżących nie napiszę. Wiem, ż trwają Igrzyska, mamy trzy medale, w tym jeden złoty, kilka spektakularnych, nieoczekiwanych porażek, że Wisła kontynuuje dobrą, jak na beniaminka passę, w lidze… To tyle. O wydarzeniach politycznych w zasadzie nie umiem napisać nic. Zatem kilka wakacyjnych refleksji… Przebywałem w byłych „demoludach”, zatem trudno uciec od porównań. Jak jest u nas, a jak u nich? W „mediach głównego nurtu” obowiązuje jedna „narracja”. Jak to dobrze, że wybraliśmy jedynie słuszna drogę! Zmiana ustroju nastąpiła pokojowo, bez ofiar. W gospodarce również sukces, który zawdzięczamy wyborowi, oczywiście jedynie słusznemu, znanemu powszechnie pod nazwą „planu Balcerowicza”. Potem kurs na Pakt Północnoatlantycki i Unię Europejską… I udało się! Inaczej niż niektórym sąsiadom…

Oczywiście trudno się nie cieszyć. I nie porównywać do innych, z którymi przed transformacją dzieliliśmy wspólny los, czyli życie w „realnym socjalizmie”. W takich krajach spędzałem wakacje. Pobieżne z natury rzeczy obserwacje pozwalają stwierdzić, że dziś w krajach tych ludziom nie żyje się dramatycznie gorzej niż w Polsce. Owszem, domy nie tak okazałe, samochody z trochę niższej półki, polbruk na chodnikach trochę gorszej jakości… Nie ma, przynajmniej na prowincji, zagranicznych sieci handlowych ani banków… To tyle na temat dnia dzisiejszego. A historia?

Trochę od naszej różna. Mowa o dwóch krajach powstałych z rozpadu byłej Jugosławii. Zatem najpierw trwająca cztery lata wojna bałkańska, zbrodnie, zniszczenia… Pokój z dziewięćdziesiątego piątego roku oznaczał, że każde z nowo powstałych państw mogło się rozwijać według własnej recepty. I dwa wspomniane wyżej kraje, podobne pod względem powierzchni i potencjału ludnościowego, Chorwacja i Bośnia poszły swoimi drogami. Pierwsza, podobnie jak Polska, jest członkiem NATO (od roku 2009) i Unii (od trzech lat). Druga do żadnego z tych układów nie należy. Różnic między nimi, jako się rzekło, nie widać. Przynajmniej gołym okiem. Co z powyższego opisu wynika? Czy chcę powiedzieć, że wojna jest równie dobra, jak przemiany pokojowe? Tylko tyle, uporczywie wmawiane nam teorie „jedynie słusznej drogi” trzeba traktować z dystansem. Hasło „Balcerowicz i Unia, albo śmierć”, że sparafrazuję klasyka, proponuję wyrzucić na śmietnik historii…

Jerzy Ogonowski

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości