Reklama

Widziane ze skarpy

09/08/2016 08:56

Sierpień to w naszym pięknym kraju czas rocznic. Już pierwszy dzień miesiąca – rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego niezmiennie budzi emocje Polaków. Czym było Powstanie? A dokładniej, jaki przekaz powinien być dominujący? Bezprzykładne bohaterstwo walczących i wspierającej ich ludności cywilnej, czy cynizm i bezmyślność, jak to się za komuny mówiło, decydentów? I o ile to pierwsze nie jest przedmiotem jakichkolwiek kontrowersji, to postawa ludzi odpowiedzialnych za wywołanie Powstania doczekała się w ostatnich latach gorącej polemiki. Przy czym podział stanowisk charakteryzuje się zadziwiającą konsekwencją. Niezależnie od tego, kto rządzi, władza nie kwestionuje słuszności podjętych wówczas decyzji i w oficjalnych obchodach takie postaci, jak komendant główny Armii Krajowej Tadeusz „Bór” Komorowski, czy Antoni Chruściel „Monter” – formalny dowódca Powstania, traktowane są przez najważniejsze osoby w państwie jak bohaterowie. Po drugiej stronie barykady lokują się niektórzy historycy, zwolennicy poglądu, iż powstanie było, tu mamy całą gamę stanowisk do wyboru, tragicznym w skutkach błędem, poświęceniem miasta i jego mieszkańców na ołtarzu polityki, pokazem niekompetencji ówczesnych oficerów sanacyjnej proweniencji i tak dalej, i tym podobnie... Nie jestem historykiem, a do miłośników alternatywnych wersji historii mam pytanie: jak potoczyłyby się losy stolicy i jej mieszkańców, gdyby Powstanie nie wybuchło, a Niemcy zdecydowaliby się bronić miasta przed Sowietami? Przykłady Festung Breslau (siedemdziesiąt procent miasta w ruinie i osiemdziesiąt tysięcy ofiar wśród ludności) czy Gdańska (dwie trzecie miasta, dziewięćdziesiąt procent Śródmieścia) dają do myślenia. Tak wygląda wojna w mieście...
Połowa miesiąca to „cud nad Wisłą”. I tu też mamy spór o autorstwo sukcesu, którego nikt nie kwestionuje. W podręcznikach bohater jest jeden, Józef Piłsudski. Ale wśród fachowców nie ma w tej kwestii zgody i padają mocne argumenty za tym, że głównym architektem zwycięstwa był generał Tadeusz Rozwadowski.
Miesiąc kończy rocznica podpisania Porozumień Gdańskich. Oraz spór o rolę, jaką w czasie strajku w Stoczni Gdańskiej odegrał jego „legendarny przywódca”. Z kontrowersjami na temat sposobu, w jaki do tej stoczni trafił. Symboliczny „skok przez płot”, czy motorówka Marynarki Wojennej? Trudny do rozstrzygnięcia... Wprawdzie nikt, z głównym bohaterem na czele, nie potrafi wskazać, gdzie znajdował się ów płot, ale i wspomnianej motorówki nie udało się jak do tej pory zlokalizować, czy choćby ustalić, jakie były jej dalsze losy. A szkoda, bo pomijając rozterki badających sprawę uczonych, takie żywe pomniki historii najbardziej oddziałują na wyobraźnię ludzi. Można by pokazywać je młodzieży... Każdy nauczyciel wie, że nie ma to jak żywa lekcja historii. Ale cóż, pozostaje tylko podręcznikowa nuda. Dobrze by przy tym było, by w podręcznikach znalazły miejsce różne wersje kontrowersyjnych wydarzeń...

Jerzy Ogonowski

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości