Zakończył się szczyt NATO w naszej stolicy, zakończyło się spotkanie Rady NATO – Rosja w Brukseli… Główne postanowienia szczytu to wzmocnienie wschodniej flanki Sojuszu, przedłużenie misji w Afganistanie, większe zaangażowanie w walkę z Państwem Islamskim i wzmocnienie współpracy UE-NATO. Rada przedyskutowała ustalenia szczytu Sojuszu w Warszawie, ale obie strony pozostały przy swoich ocenach w sprawie tego, co powoduje wzrost napięć. U nas władza wysłała jednoznaczny komunikat: jesteśmy bezpieczni! Pewno wynika to z wieku – stary to marudny – ale jakoś tego optymizmu nie podzielam. Uchwalone w Warszawie „wzmocnienie wschodniej flanki” to cztery bataliony, w sumie około czterech tysięcy żołnierzy, nie tylko amerykańskich niestety, instalacja antyrakietowa w Redzikowie, magazyny ciężkiego sprzętu… Nie trzeba być ekspertem od wojskowości by stwierdzić, że na potencjalnego agresora ze wschodu to mało. To nawet nie wymachiwanie szabelką. Co najwyżej scyzorykiem… A realnego planu działań pomocowych, na wypadek gdyby przyszło co do czego, nie ma nawet w zarysach! Wymachiwanie artykułem piątym Traktatu Waszyngtońskiego to może być trochę mało. „Wzmocnienie współpracy UE – NATO” tym bardziej. Bo niby które państwo UE po wyjściu Wielkiej Brytanii dysponuje siłą zbrojną zdolną do poważnych działań wojennych? Niemcy, Francja, Holandia? Nie żartujmy…
A tu czeka nas jeszcze „większe zaangażowanie w walkę z Państwem Islamskim”. Już się zaangażowaliśmy, wysyłając żołnierzy i samoloty. Do działań szkoleniowo – patrolowych co prawda, ale nie jestem przekonany, że dla potencjalnych zamachowców to taki mocny argument! A że nie zamierzają „odpuścić”, to pokazali właśnie w Nicei… Na domiar złego posługując się narzędziem do tej pory nie używanym! Stawia to w nadzwyczaj trudnej sytuacji służby, które zajmują się prewencją. Muszą się w krótkim czasie przestawić ze śledzenia tradycyjnych narzędzi, to znaczy głównie materiałów wybuchowych, na obserwację środków niekonwencjonalnych. I to jest poważny problem. Jak kontrolować ruchy setek tysięcy ciężarówek, bo pewnie tyle porusza się po naszych drogach? A przecież potencjalne możliwości w zakresie narzędzi terroru są praktycznie nieograniczone. I mogą to być narzędzia, które poczynią nieporównywalnie większe spustoszenia od tych obecnie stosowanych. Ludzkość od dawna takimi środkami dysponuje. Tyle, że jak do tej pory udaje się ich użycie skutecznie kontrolować. Ale do czasu zapewne. Zgodnie z prawem Murphy’ego, jeśli coś może pójść źle, to pójdzie…
Jerzy Ogonowski
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze