W Lublinie odbyły się międzynarodowe akademickie mistrzostwa województwa lubelskiego w judo, podczas których Płock był reprezentowany przez silną grupę Judo Kano. Płocczanie wygrali 15 walk w zawodach i wywalczyli 5 medali. Multimedalistką zawodów została Andżelika Giersz.
W mistrzostwach oprócz zawodników z Polski udział wzięli reprezentanci Ukrainy, Białorusi i Słowacji. Zawody dla juniorów młodszych rozpoczął Emil Kozakiewicz, który szybko wygrał dwie pierwsze walki. Stosując rzut nożny o-uchi-gari, kończył pojedynki duszeniami. Kolejni przeciwnicy byli już bardzo silni i w rezultacie płocczanin w wadze 55 kg wywalczył brązowy medal.
Andżelika Giersz, podobnie jak w poprzednim sezonie, nie dała szans rywalkom. Pokonywała je rzutem koshi-guruma, a walki kończyła trzymaniem w parterze. Dwie wygrane dały jej złoto w wadze 57 kg. Ponieważ czuła się znakomicie i była w świetnej formie, poprosiła trenera Leszka Jarosińskiego o dolosowanie jej do wagi 63 kg. Wśród cięższych zawodniczek również nie miała godnych swoich umiejętności rywalek. Dwie wygrane walki dały jej drugi złoty medal, a trzeci dla Płocka.
Do kolejnych pojedynków wyszli seniorzy i seniorki. Dla Natalii Berkowskiej, która do treningów wróciła po rocznej przerwie, były to pierwsze zawody, w których sprawdzała swoje umiejętności. Pierwsza walka nie poszła po jej myśli i żeby osiągnąć sukces, musiała dwie następne wygrać wysoko. Bardzo zmobilizowana zaatakowała swoją przeciwniczkę. Jej ulubiony rzut sumi-gaeshi nie zawiódł. Przeciwniczka padła na plecy, a płocczanka złapała trzymanie i wygrała przez ippon.
Przeciwniczka z Uniwersytetu Lubelskiego była wyższa i bardziej doświadczona. Walka miała zadecydować o wyjściu z grupy. Do połowy pojedynku ataki były wykonywane raz z jednej strony, raz z drugiej, ale na koniec więcej sił zachowała płocczanka. Po ataku biodrem rzuciła przeciwniczkę na bok i założyła trzymanie. Dwadzieścia sekund później cieszyła się z brązowego medalu i miejsca na podium.
O medal walczył też Hubert Kostewicz. W pierwszym pojedynku musiał zmierzyć się z przeciwnikiem mającym czarny pas. Rywal wygrał, ale Hubert dostał szansę na baraże. Dwie następne walki były formalnością. Hubert pokonywał przeciwników efektownie przez ippon-seoinage, rzucając każdego z nich szybko na plecy. Niestety przegrał pojedynek o brązowy medal i musiał zadowolić się V miejscem.
Ostatnim walczącym w mistrzostwach był trener płockich zawodników Leszek Jarosiński. Rok temu w Lublinie był rozczarowany, bo zajął „tylko” V miejsce w kategorii 90 kg. – W tym roku postawiłem na wytrzymałość i szybkość. Nie chciałem popełnić błędu z poprzedniego sezonu, gdzie chyba zbyt dużo czasu spędzałem na siłowni – powiedział Leszek Jarosiński.
To najstarszy i najdłużej walczący trener i zawodnik judo w Płocku. W pierwszej walce trafił na bardzo silnego zawodnika z Legionu Rzeszów. Sebastian Włodarczyk już kilkukrotnie zwyciężał w tych zawodach. Starcie doświadczenia z młodością dało efektowną walkę z dużą ilością technik nożnych, którą wygrał płocczanin. Podczas jednego z ataków przeciwnik pomógł sobie przy rzucie, łapiąc ręką za spodnie – co jest zabronione – i został zdyskwalifikowany.
– To się często zdarza wyszkolonym w poprzednim systemie zawodnikom. Kiedyś takie wykonanie rzutów było bardzo popularne – skomentował Leszek Jarosiński. Następni przeciwnicy również nie znaleźli sposobu na płockiego trenera. Drugą walkę Jarosiński wygrał soto-maki-komi przez plecy, a w trzeciej zapunktował, wykonując harai-goshi. Potem poprawił nożną uchi-matą i wykończył dźwignią na łokieć wykonaną na kolanie. Tym sposobem dotarł do finału wagi 90 kg.
O złoty medal naprzeciwko niego znów stanął Sebastian Włodarczyk, który wygrał kolejne walki i także doszedł do finału. Powtórne starcie było bardzo dynamiczne. Leszek Jarosiński atakował na uchi-matę, a zawodnik Legionu na o-soto-gari i ko-uchi-gari. Jeden i drugi nie odpuszczał. Do końca została minuta i wtedy Włodarczyk wykonał soto-maki-komi, wygrywając finał. – To była ciężka walka, ale nie było mi żal przegranej. Jak wróciłem na podium, co było moim celem, mój przeciwnik zrewanżował się i zasłużenie wygrał, zajmując I miejsce – podsumował.
Do punktacji klubowej dołączyli jeszcze: Wiktor Antoszewski – IV w kategorii 60 kg, w kategorii 73 kg V był Jakub Jasiński, a VII – Gevorg Petrosyan. Jol.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze