Niezwykle rzadki i trudny do leczenia złośliwy nowotwór zaatakował 5-letniego Tymka Cholewińskiego z Płocka. To guz rabdoidalny, który cały czas rośnie. Chłopiec trafił n leczenie do Warszawy. Na szpitalnym oddziale widzi łyse główki innych dzieci. Wie, że czeka go to samo… Mówi, że nie chce umierać. Rodzina błaga o pomoc i wsparcie internetowej zrzutki na nierefundowane leczenie onkologiczne.
Zrozpaczeni rodzice tłumaczą, że to najgorszy nowotwór wśród dzieci z tragicznymi rokowaniami. - Taki wyrok usłyszeliśmy zaledwie miesiąc temu! Wciąż nie możemy uwierzyć, że nasz kochany 5-letni synek, największy fan Realu Madryt i piłki nożnej, żywe srebro, chłopiec kochający życie, swoich przyjaciół i najbardziej na świecie młodszego braciszka – że właśnie on dostał tak straszną diagnozę! - rozpaczają.

Nie spodziewali się, że ból szyi u dziecka skończy się taką tragedią. - Badania krwi wyszły w normie, lekarz podejrzewał problemy z tarczycą. Ile dziś byśmy oddali, żeby tak było… Mimo wszystko zlecono tomografię komputerową. Badanie wykazało guz o wielkości 3x3 cm! – opowiada mama Tymka.
Chłopiec natychmiast trafił z Płocka do Warszawy. Potem wyniki biopsji wykazały złośliwy nowotwór tkanek miękkich! W Polsce jest kilka przypadków, a w USA – do 20 zachorowań rocznie. - Zaczęliśmy szukać na całym świecie rodziców dzieci chorych na ten rodzaj nowotworu. Wniosek jest jeden – jakiekolwiek szanse na przeżycie daje jak najszybsze usunięcie jak największej części guza. Ale u Tymusia jest to niemożliwe! Na ten moment jest nieoperacyjny, a dodatkowo wrasta w rdzeń kręgowy. I wciąż się powiększa! Ostatnie badanie pokazało, że ma już 4x4 cm! - dodają rodzice.

Rodzina pojęła decyzję o przeprowadzce do Warszawy, by walczyć o życie chłopca. Przez 12 tygodni Tymka czeka podawanie najbardziej agresywnej chemii, następnie naświetlanie oraz przeszczep szpiku. - Szanse na wyleczenie są znikome… Dodatkowo w Polsce nie ma także możliwości skorzystania z protonoterapii, która jest bardziej precyzyjna i skuteczniejsza od tradycyjnej radioterapii. Dlatego zapewne będziemy zmuszeni szukać pomocy poza Polską, co związane jest z gigantycznymi kosztami… Wstępnie dostaliśmy pozytywną odpowiedź z Essen, Bostonu, Pragi i Filadelfii. Sytuacja jest rozwojowa – tłumaczą rodzice.
Tymek jest bardzo mądrym chłopcem, a przez to – mimo wieku – świadomy choroby. - Mówi, że nie chce umierać. Na oddziale widzi łyse główki innych dzieci. Wie, że czeka go to samo… Na razie jeszcze czuje się dobrze. Ma mnóstwo przyjaciół, codziennie odwiedziny, laurki… Boimy się, co będzie dalej. Ale będziemy walczyć! - zapewniają rodzice i zwracają się do wszystkich ludzi dobrego serca o pomoc.
Do 30 października br. trwa internetowa zbiórka datków. Znajdziecie ją pod linkiem https://www.siepomaga.pl/tymek-cholewinski W ciągu kilku dni pojawiło się na niej blisko 200 tys. zł. - W tym momencie trudno choćby oszacować koszty leczenia Tymka. Jak tylko sytuacja się zmieni, na zbiórce pojawi się pasek – zapewniają rodzice.
BS
fot. arch. rodziny
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Tymek nie jesteś sam. Wygramy ta bitwę. Jesteś moim idolem bohaterze????
Tymek nie jesteś sam. Wygramy ta bitwę. Jesteś moim idolem bohaterze????