Reklama

Żółw w sieci

30/05/2012 08:31
Podczas swojej kilkudziesięcioletniej pracy w zawodzie rybaka Wiesław Możdżonek z podpłockiego Troszyna różne rzeczy i żywe stworzenia znajdował w swoich sieciach, zatem niewiele potrafi go zdziwić. Jednak na żółwia natknął się pierwszy raz. Wszystko wskazuje na to, że jest to żółw czerwonolicy (jego naturalny zasięg występowania to Stany Zjednoczone), co można poznać po czerwonych liniach na jego skroniach… Jak trafił do Wisły?
Specjaliści ds. Gatunków Obcych (ISSG) Światowej Unii Ochrony Przyrody (IUCN) uznali żółwia czerwonolicego za jeden ze 100 najniebezpieczniejszych obcych gatunków inwazyjnych na świecie. Jest on zagrożeniem dla lokalnych odmian żółwia, zdecydowanie mniej przystosowanych do szkodliwych zmian w środowisku naturalnym. W Polsce skutecznie wypiera jedyną rodzimą odmianę tego gada – żółwia błotnego. Z uwagi na zbliżone warunki klimatyczne panujące w naszym kraju oraz w północnej części USA gady te są w stanie przetrwać nawet surowe zimy.
– Wczoraj zastawiliśmy sieci powyżej główek w Troszynie – w usytuowanym tam starorzeczu – opowiada Wiesław Możdżonek. – Dzisiaj rano (21 maja – przyp. autora) z moim pomocnikiem Przemkiem Gacykiem podnosimy sieci, zbieramy ryby, i na samym końcu siatki zauważyliśmy coś dziwnego. Z początku nie widzieliśmy dokładnie, co to jest, przyznam, że się trochę przestraszyliśmy. Dopiero po przypłynięciu bliżej okazało się, że jest to żółw.
Po wyjęciu z sieci gada zmierzono i zważono. Dłuższa średnica skorupy wynosiła 30 centymetrów, waga to 2,16 kilograma. – W tym zawodzie pracuję już 22 lata, zjadłem na tym zęby, ale czegoś takiego jeszcze nie złapałem – mówi Wiesław Możdżonek. – Zdarzały się: a to rogi jelenie, a to jakieś korzenie, nawet tak rzadkie gatunki ryb jak jesiotr, ale żeby żółw?
W jaki sposób gad trafił do Wisły? Młode żółwie kupowane są zazwyczaj pod wpływem impulsu, z uwagi na ich atrakcyjny wygląd oraz małe rozmiary. Z czasem, gdy osobniki rosną i przestają się mieścić w szklanych pojemnikach, najprostszym rozwiązaniem jest niestety wypuszczenie żółwia do najbliższego stawu, jeziora czy rzeki. W naturalnych polskich warunkach gady te znajdują doskonałe warunki do bytowania i szybko rosną. Być może żółw złowiony przez rybaka z Troszyna znalazł się w podpłockich wodach właśnie z tej przyczyny.    Szat
fot. Daro
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości