Koniec lipca i cały sierpień z założenia powinny być słoneczne i upalne. Wszystkim byłoby dobrze, urlopowicze nie narzekaliby na pogodę, a co ważniejsze rolnicy mogliby zebrać z pól to co posiali, to o co troszczyli się przez wiele miesięcy. W dawnej Polsce uważano, że dobrze jest zacząć żniwa w sobotę. Sobota bowiem była dniem Matki Boskiej, dniem w którym suszyła pieluszki Jezusa. Stąd w tym dniu słońce, choć na chwilę, musi zaświecić. Toteż, kiedy nawet zboże w sobotę nie nadawało się jeszcze do zbioru, ścinano zaledwie kilka kłosów, aby móc w ten sposób, w dobry dzień zacząć żniwa. Poza tym początek żniw był też dodatkowo honorowany odświętnymi strojami. Współczesne żniwa nie są już tak obleczone w ceremoniał. Nie ma odświętnych strojów, ani śpiewu żniwiarzy (no… może coś sobie nucą w kombajnowych kabinach, jednak my słyszymy tylko pomruk maszyn). Mimo to jest coś szlachetnego w tym żniwnym pośpiechu. Gdy tylko jeden z gospodarzy zacznie kosić, cała wieś traci spokój ducha. W powietrzu unosi się powszechnie wyczuwana nerwowość – czy to już czas? Podczas żniw dawniej i dziś trudno o wolną chwilę, stąd najlepszym posiłkiem w tej sytuacji jest potrawa jednogarnkowa, którą można szybko przygotować, ale którą można też wielokrotnie odgrzewać – czyli gulasz z fasolki szparagowej.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze