Reklama

Żniwa

09/08/2011 08:58
Koniec lipca i cały sierpień z założenia powinny być słoneczne i upalne. Wszystkim byłoby dobrze, urlopowicze nie narzekaliby na pogodę, a co ważniejsze rolnicy mogliby zebrać z pól to co posiali, to o co troszczyli się przez wiele miesięcy. W dawnej Polsce uważano, że dobrze jest zacząć żniwa w sobotę. Sobota bowiem była dniem Matki Boskiej, dniem w którym suszyła pieluszki Jezusa. Stąd w tym dniu słońce, choć na chwilę, musi zaświecić. Toteż, kiedy nawet zboże w sobotę nie nadawało się jeszcze do zbioru, ścinano zaledwie kilka kłosów, aby móc w ten sposób, w dobry dzień zacząć żniwa. Poza tym początek żniw był też dodatkowo honorowany odświętnymi strojami. Współczesne żniwa nie są już tak obleczone w ceremoniał. Nie ma odświętnych strojów, ani śpiewu żniwiarzy (no… może coś sobie nucą w kombajnowych kabinach, jednak my słyszymy tylko pomruk maszyn). Mimo to jest coś szlachetnego w tym żniwnym pośpiechu. Gdy tylko jeden z gospodarzy zacznie kosić, cała wieś traci spokój ducha. W powietrzu unosi się powszechnie wyczuwana nerwowość – czy to już czas? Podczas żniw dawniej i dziś trudno o wolną chwilę, stąd najlepszym posiłkiem w tej sytuacji jest potrawa jednogarnkowa, którą można szybko przygotować, ale którą można też wielokrotnie odgrzewać – czyli gulasz z fasolki szparagowej.

Gulasz z fasolki szparagowej z kiełbasą

Skład:

50 dag fasolki szparagowej;
1 strąk czerwonej papryki;
1 strąk zielonej papryki;
25 dag pomidorów;
1 cebula;
30 dag kiełbasy;
1/4 szklanki bulionu;
1/2 szklanki śmietany;
4 łyżki oleju;
sól, pieprz.

Wykonanie:
Fasolkę szparagową myjemy i kroimy na kawałki. Następnie obgotowujemy ją przez 3 minuty w lekko posolonym wrzątku. Umyte papryki kroimy w paski. Sparzone pomidory obieramy ze skórki i kroimy w kostkę, podobnie jak i cebulę. W rondlu rozgrzewamy olej, na który kolejno wrzucamy cebulę, paprykę i pomidory. Chwilę smażymy i dolewamy bulion. Warzywa dusimy przez ok. 15 minut pod przykryciem. W tym czasie kroimy w cienkie plastry kiełbasę i ponownie całość dusimy przez ok. 15 minut. Na koniec gulasz doprawiamy solą i pieprzem oraz zaprawiamy śmietaną.


Ze żniwami w wielu regionach Polski wiązał się jeszcze jeden zwyczaj zwany wyzwalaniem kosiarza lub frycowym. Dotyczył on parobka, który po raz pierwszy stawał się pełnoprawnym kosiarzem. Ten pierwszy dzień zaczynał mu się ciężko, ale i zakończenie było takie sobie. Mianowicie w dniu, kiedy pierwszy raz dostawał kosę do ręki, niejednokrotnie musiał się bardziej napracować, gdyż była ona źle naostrzona. Poza tym na koniec dnia pracy, zbierał się pod wsią orszak doświadczonych kosiarzy i kierował ku dworowi. W orszaku pod baldachimem z uniesionych kos szedł młody parobczak. Przed dworem idący w orszaku kosiarze oznajmiali dziedzicowi, że złapali w zbożu „wilka” i prosili o wyznaczenie dla niego kary. Kara była z reguły ta sama tzn. solidne lanie „wilka” ułożonego na bronach. Istniała opcja wymigania się od tegoż etapu zwyczaju, ale potrzebna była w tym celu młoda dziewczyna z chustą. Koniec zabawy był jednak zawsze ten sam, czyli tańce i wódka stawiana przez wkupującego się do kosiarzy „wilka”.
Tekst i stylizacja Izabela Chudzyńska
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości