W minionym tygodniu dwie sprawy zwracają szczególną uwagę. Opisana szeroko w mediach, znowu z pewnego rodzaju desperacją (jak kiedyś w Poznaniu), sprawa molestowania seksualnego o charakterze homoseksualnym przez księży diecezji płockiej oraz sprawa głośnego wystąpienia ministra edukacji Romana Giertycha w Heidelbergu, w którym tenże z niesłychaną determinacją zaapelował do narodów Europy o wprowadzenie zakazu aborcji oraz zaprzestanie promocji homoseksualizmu jako naturalnej formy zachowań seksualnych. Obydwie te sprawy wywołały szeroko manifestowane zgorszenie.
W sprawie pierwszej gorszy przede wszystkim postawa władz diecezjalnych i chyba seminaryjnych, które, jak to wyznał w przejmującej wypowiedzi w programie Jana Pospieszalskiego anonimowy ksiądz z naszej diecezji, nie mogły nie wiedzieć o funkcjonującym od lat zjawisku (głównie ponoć poza murami seminarium), o którym były informowane przez księży, ale nie wykazywały zainteresowania, a osoby, które chciały coś w tej dramatycznej sprawie zrobić, były odsuwane od pełnienia ważnych funkcji. Tymczasem informacje „Rzeczpospolitej”, podane w postaci ocenzurowanej, łagodzącej dla opinii publicznej drastyczność zaistniałej patologii, potwierdziło kilkunastu duchownych i świeckich z terenu diecezji. Przekonanie, wielokrotnie powtarzane, o istnieniu w diecezji, a szczególnie w Kurii, silnego lobby homoseksualnego, które dawało ochronę księżom uczestniczącym w procederze przeciwko ofiarom ich dewiacyjnych zachowań, jest porażające i wystawia Kościołowi Płockiemu, przede wszystkim w jego pasterzach, wyjątkowo negatywne świadectwo. Oczekujemy teraz na jasny, pozbawiony kunktatorstwa, list administratora diecezji (być może był odczytany w minioną niedzielę), a przede wszystkim na nowego ordynariusza, który przywróci Kościołowi Płockiemu należną mu wiarygodność i autorytet.
W sprawie drugiej mnie przynajmniej gorszy oburzenie, z jakim media i środowiska polityczne Polski i Europy przyjęły apel ministra Giertycha o zakaz aborcji i promocji homoseksualizmu. Manifestowano zgorszenie najwyższego kalibru tym, że ktoś poważył się powiedzieć zakłamanej, obłudnej, pozbawionej coraz bardziej fundamentów aksjologicznych Europie prawdę o jej zdegenerowanym systemie wartości, w oparciu o który wychowuje się kolejne pokolenia dzieci i młodzieży. To nie kto inny, tylko Jan Paweł II, którego przecież już wkrótce będziemy wspominać z najwyższą czułością, lekceważąc po raz kolejny jego nauczanie, pisał o dwu nowych postaciach totalitaryzmu, które nastąpiły po komunizmie i nazizmie. W książce „Pamięć i tożsamość”, i w wielu innych wypowiedziach, nazywa je wprost nowymi ideologiami zła. Jedna to legalna, usankcjonowana majestatem prawa przez demokratycznie wybrane parlamenty, eksterminacja poczętych istnień ludzkich, postulowana w imię cywilizowanego postępu społeczeństw i całej ludzkości (doliczono się już miliard ofiar od roku 1920 do dziś). Druga to dążenie Parlamentu Europejskiego i wielu parlamentów krajowych do uznania związków homoseksualnych za inną postać rodziny. Te ideologie nazywa polski Papież groźniejszymi od wcześniejszych, ponieważ działają w sposób ukryty i usiłują wykorzystać nawet prawa człowieka przeciwko człowiekowi oraz przeciw rodzinie. Giertych nie powiedział w Heidelbergu niczego ponad to, o co już wielokrotnie apelował nasz umiłowany Ojciec Święty. Mam wielki szacunek dla ministra edukacji za to co zrobił. Wykazał się większą odwagą niż wielu naszych biskupów, którzy ostatnio w tej sprawie przejawiają zmysł coraz bardziej dyplomatyczny niż pasterski, zapominając chyba komu przede wszystkim zobowiązani są dochować wierności i kogo mają z poświęceniem przekonywać do tego samego.
Wiesław Kopeć
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze