Twój aż do grobowej deski rycerz posępnego oblicza...
– Na Pięknej 9 zaczęła się nasza miłość. Także w lirykach przewijając się wraz z wierszami dla córki bzdurki, naszej Anki. Byliśmy małżeństwem do roku 38, przyjaciółmi do końca życia Władysława, gdy głosem już schrypłym wskutek nieuleczalnej choroby gardła czytał mi swe najtragiczniejsze wiersze o nieżyjącej Ance, tylko przez telefon, w środku nocy, czy o ledwie szarzejącym mokotowskim świcie – wspominała Janina Broniewska, pierwsza żona poety. Potem były Maria, Wanda i kilka romansów. Ale w wierszach ocalały tylko najtrwalsze uczucia. W 1912 roku piętnastoletni uczeń Gimnazjum Polskiego, Władek Broniewski, wpisał do sztambucha kolegi z ławy szkolnej Karola Jagodzińskiego wierszyk o panieneczce z Udziałówki, która „ma staniczek dosyć wcięty/Ładną buzię, zgrabną nóżkę,/Słowem – ważne dokumenty. Krótki rymowany tekst jest dowodem, że gimnazjaliści z zainteresowaniem spoglądali na dziewczęta z Pensji Udziałowej prowadzonej przez Marcelinę Rościszewską. Nie wiemy, w której z panien wówczas kochał się Broniewski. Bardziej obchodziły go konspiracja i harcerstwo. Za trzy lata porzuci szkołę, pójdzie z grupą kolegów do legionów i na długi czas zostanie żołnierzem. Później zamieszka w Warszawie. Zanim na stałe związał się ze stolicą, spędził szczęśliwe dzieciństwo w rodzinnym domu przy ulicy Warszawskiej (obecnie Kościuszki 24). Pisarz Leonard Życki, rówieśnik Broniewskiego, wspominał: „Lubiłem atmosferę tego domu, z portretami przodków, którzy zginęli w powstaniach, ze starymi, uroczymi meblami, z dobrze nastrojonym fortepianem, z stojącym tuż obok dębem, który jeśli jacyś barbarzyńcy nie wyrąbią, ma szansę postać jeszcze przez kilkaset lat”. W domu panowały cztery kobiety: mama, babcia i dwie siostry. Matka prowadziła stancję, babka dawała lekcje gry na fortepianie. Usiłowała nauczyć też ukochanego wnuka, ale jej się nie udało. Po latach lekcje z babką i melodia Mazurka powrócą w wierszu „Mazurek Szopena”. W ten sposób poeta ocalił pamięć ukochanej babki, która jeszcze długo w listach troszczyła się o jego przyszłość i informowała, co słychać w Płocku.
A babka mi to grała na starym fortepianie w pokoju, gdzie fotografia dwóch braci rozstrzelanych. Bracia w czarnych czamarach leżą w płockim ogrodzie, a babka niedawno zmarła niespodziewanie gdzieś w drodze.
Władysław Broniewski chodził do ośmioklasowego męskiego gimnazjum (dzisiejszej Jagiellonki).
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze