Reklama

Zaczęli od Zakopanego

15/12/2015 09:24
Późna jesień to dla wioślarzy okres żmudnej i intensywnej pracy przygotowującej do przyszłego sezonu. Zaczyna się od listopadowych konsultacji diagnostycznych, podczas których zawodnicy poddawani są wielu testom trenerskim i badaniom wydolnościowym, by określić stan wyjściowy i obciążenia treningowe.
Część wioślarzy odbyła konsultacje w Centralnym Ośrodku Sportu w Wałczu. Do nowego sezonu dwóch zawodników przygotowywało się w ramach kadry narodowej juniorów, pięciu w ramach kadry młodzieżowej, siedemnastu w grupie zawodników trenujących w Szkołach Mistrzostwa Sportowego, natomiast pozostali – w klubie. Rozpoczął się właśnie długi i najcięższy, a co za tym idzie, najmniej lubiany przez sportowców okres przygotowawczy. Potrwa do początku kwietnia, czyli pierwszych zejść na wodę.
Już od kilku lat płoccy wioślarze na przełomie listopada i grudnia wyjeżdżają na zgrupowanie kondycyjne do Zakopanego. W tym roku było tam 29 zawodników wraz z trzema szkoleniowcami, którzy 12 grudnia wrócili do Płocka. Co robili w Zakopanem? – Przede wszystkim było to tak zwane „ładowanie akumulatorów”, czyli realizacja dużych objętości treningowych na różnych poziomach intensywności, z nastawieniem na rozwój wytrzymałości i kondycji ogólnej oraz rozwijanie siły – tłumaczy prezes i trener Jacek Karolak.
Zawodnicy codziennie rano wychodzili w góry, na 3–4 godzinne marszobiegi po bezpiecznych szlakach w Tatrzańskim Parku Narodowym, zaś popołudniami realizowali treningi na ergometrach i siłowni w Centralnym Ośrodku Sportu w Zakopanem. Po kolacji był czas na odprężenie w miejscowym aquaparku lub spacery po Krupówkach. Stałym elementem codziennego programu zajęć, w czasie między treningami lub wieczorem, były sesje lekcyjne i nauka z różnych przedmiotów pod okiem obecnego na zgrupowaniu nauczyciela. Ostatniego dnia obozu cała grupa pojechała do bukowińskich term.
– Choć obóz w Zakopanem to okres najbardziej wytężonej pracy treningowej, której towarzyszy duże zmęczenie, czasami osłabienie i znużenie, to przeciwwagą dla tego stanu jest piękno i wyjątkowość miejsca, atmosfery, jaką stwarzają niewątpliwie Tatry i Zakopane – zapewnia J. Karolak.
– Nagrodą za ciężkie zmęczenie i ból w nogach były piękne widoki nad Morskim Okiem, w Dolinie Chochołowskiej, Kościeliskiej oraz panorama z Kasprowego Wierchu i Gubałówki. Do tego trzeba dodać dużą satysfakcję z przejścia trasy, pokonania bariery zmęczenia i coraz większej liczby przebiegniętych i przemaszerowanych kilometrów – dodaje Karolak. Jol.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości