Reklama

Z kraju konkwistadorów (przepis na Extremaduran zarangollo)

26/08/2020 11:45

Hiszpańskie regiony to nie tylko barwna Andaluzja, czy dążące do niepodległości Katalonia oraz Kraj Basków, ale również niedoceniana przez turystów Estremadura. Nazwa tej prowincji nieco wprowadza w błąd, gdyż jednym ze znaczeń przymiotnika „extremo” w języku hiszpańskim jest „skrajny”, zaś „duro” to „trudny”. Jednak nie do nich nawiązuje nazwa regionu, ale do nazwy rzeki Duero. Nie zmienia to faktu, że życie w tej części Hiszpanii było ciężkie i jego mieszkańcy często borykali się z biedą, stąd bogactwa szukali poza swoim miejscem pochodzenia. To z tej prowincji pochodzili najsłynniejsi konkwistadorzy: Francisco Pizarro, Hernan Cortes, Diego de Almagro oraz Vasco Nunez de Balboa. Zatem, nie powinno dziwić, że typowe danie tego regionu składa się prawie wyłącznie ze zdobyczy przywiezionych z „Nowego Świata”.

Skład:

  • 6 mięsistych, czerwonych papryk;
  • 4 duże ziemniaki;
  • 2 duże pomidory;
  • 1 główka czosnku;
  • 1 cebula dymka;
  • oliwa z oliwek;
  • biały ocet winny;
  • sól.

Wykonanie:
Blachę do pieczenia wykładamy papierem do pieczenia. Następnie układamy na niej papryki, pomidory i główkę czosnku. Tak przygotowane warzywa obficie skrapiamy oliwą i pieczemy około pół godziny w piekarniku rozgrzanym do 200 st. C (skórka papryk powinna ściemnieć). Upieczone, gorące papryki przekładamy do foliowego worka i go zawiązujemy. Upieczone pomidory pozbawiamy skórki i przekładamy do blendera, razem z obranymi upieczonymi ząbkami czosnku. Blendujemy pomidorowy sos, który następnie doprawiamy oliwą, octem i solą. Obieramy ziemniaki i kroimy w cienkie talarki, które smażymy na patelni na głębokim oleju. W międzyczasie zdejmujemy skórkę z papryk i kroimy je w paski. Danie przekładamy na duży talerz. W pierwszej kolejności układamy usmażone ziemniaczane talarki, na nich rozkładamy paski upieczonych papryk i całość polewamy pomidorowym sosem. Wierzch sałatki posypujemy posiekaną cebulą dymką.

Reklama

W pewnym sensie najbardziej związanym z kulinariami konkwistadorem był Vasco Nunez de Balboa, który w Ameryce znalazł się, uciekając ze swej ojczyzny, przed prześladującymi go za długi pożyczkodawcami. Jednak i w Santo Domingo (Dominikana), gdzie się dostał, nie zmienił swego stylu życia, w którym dominowały zabawy oraz hazard. Stąd szybko w nowym miejscu znów miał długi. Ponownie musiał uciekać. Tym razem wykorzystał przygotowywaną wyprawę do San Sebastian w Kolumbii i ukrył się na jednym ze statków tej ekspedycji, przed ścigającymi go wierzycielami, w pustej beczce po solonym mięsie (to ten wątek kulinarny). Ujawnił się na pełnym morzu. Wówczas dowódca wyprawy chciał go wysadzić na pierwszym napotkanym lądzie, ale wstawiła się za nim załoga. Balboa bowiem, poza skłonnością do hazardu i hulaszczego trybu życia, w opinii żołnierzy był przyzwoitym człowiekiem. Nigdy nie opuszczał chorych i rannych, których w amerykańskich ekspedycjach było zawsze dużo. Potrafił nawet udać się na polowanie, aby zdobyć jakiegoś ptaka na  pokrzepiający posiłek dla chorego. Podobno żaden z konkwistadorów mu w tym względzie nie dorównywał. Z tego powodu nadanie jego imienia stolicy Panamy i walucie tego kraju nie powinno budzić oburzenia, bo mimo wszystko, był dobrym człowiekiem.

dr Izabela Chudzyńska
etnolog, antropolog jedzenia

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości