Reklama

Wyścigi to zmora mieszkańców

17/10/2018 08:38
Wieczorem w każdy pierwszy czwartek miesiąca, na parkingu centrum handlowego przy Trasie ks. Jerzego Popiełuszki spotykali się fani motoryzacji. Podziwiali swoje stalowe rumaki, wymieniali doświadczenia, oglądali zawieszenia, czasami palili gumę i kręcili bączki. Kiedy robiło się ciemno, wyjeżdżały „czujki” sprawdzić, czy w pobliżu nie kręcą się patrole policji. Jeśli nie było „podejrzanych” samochodów, niektórzy z uczestników Spotathlonu, bo taką nazwę przyjęły spotkania, ścigali się pędząc i robiąc dużo hałasu, ul. Wyszogrodzką od ronda dzwon w kierunku Borowiczek. Przy „Panoramie” zawracali, jadąc na pełnym gazie.
Mieszkańcy budynków po obu stronach ul. Wyszogrodzkiej, nawet znacznie oddalonych od głównej arterii miasta, w każdy pierwszy czwartek miesiąca, do późnych godzin słyszeli wyjące silniki samochodów i motocykli. I zadawali pytania, czy władze miasta, Straż Miejska i policja nie mają zamiaru nic z tym zrobić?
Czytelnik, który poinformował redakcję, że takie spotkania na parkingu przy centrum handlowym, a potem wyścigi ul. Wyszogrodzką się odbywają w każdy pierwszy czwartek miesiąca, nie wierzył, że nikt z tym nic nie chce zrobić.[ads2]
– Jestem świadkiem takiego wydarzenia od kilku miesięcy. Wiem, że właściciele motocykli i samochodów spotykają się na parkingu centrum handlowego, potem jadą uliczkami osiedla, a od świateł na rondzie dzwon się ścigają i sprowadzają niebezpieczeństwo na innych kierowców. Na dodatek ludzie, zwłaszcza z bloku zwanego powszechnie „szafą”, ale nie tylko, narzekają na hałas. To nie jest zwykle jedna rundka, tylko kilka, jadą jak szaleni, nie zwracają uwagi na światła. Czasami zdarza się, że wkracza policja i wtedy sypią się mandaty, ale tylko czasami – tłumaczył podekscytowany.
Zwracał też uwagę, że mamy jesień, wkrótce będzie ślisko. Być może dla tych, co chcą się ścigać, to dodatkowa dawka adrenaliny, ale dla pozostałych użytkowników drogi – tylko niebezpieczeństwo.
Spotykanie się
na parkingu nie jest nielegalne
Czytelnik zadzwonił w czwartek, pierwszy czwartek października, dlatego pozwoliliśmy sobie zapytać oficera prasowego Komendy Miejskiej Policji w Płocku. asp. szt. Krzysztofa Piaska, co policja wie o wyścigach.
– Mamy sygnały, że w niektóre czwartki na parkingu przy centrum handlowym spotykają się kierowcy, którzy potem wyjeżdżają na ulice miasta. Nie ma takiego prawa, które zabrania spotykania się na parkingach i w to nie możemy ingerować. Staramy się więc pilnować, by nie wyjeżdżali na ulice. Wydział Ruchu Drogowego prowadzi działania polegające na ograniczaniu, a nawet eliminacji tego procederu. Mamy różne metody. Jedno jest pewne – musimy być szybsi od organizatorów wyścigów i reagować, zanim wyjadą na ulice – tłumaczy.


Jol.
fot. www. pixabay.com

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości