Reklama

Wspomnieniowy wieczór w płockim teatrze

01/12/2010 09:05
Aktorzy, pracownicy teatru i sympatycy sceny skupieni w Płockim Towarzystwie Przyjaciół Teatru spotkali się, aby powspominać tych, którzy odeszli. Nastrojowy wieczór zadumy poprowadzili dyrektor Marek Mokrowiecki i prezes PTPT Jarosław Wanecki.
– Magda, jak nie skoczysz, to cię zdejmę z roli! – mówił do adeptki Magdy Chilmon reżyser spektaklu „Oni” Jerzy Stępniak. Aktorka grająca rolę Spiki Hrabiny Tremendosy bardzo bała się skoku z liny. Przełamała się dopiero na próbie generalnej i udało się. Dyrektor Marek Mokrowiecki przypomniał dyrektora Alojzego Nowaka. Reżyserował u nas Jana Karola Wścieklicę. Był już chory, uciekał ze szpitala, żeby dokończyć przedstawienie. – To on namówił mnie na szefowanie płockiej scenie, argumentując: Marek, ja idę na emeryturę, muszę mieć kumpla, co mi da zarobić – opowiadał Mokrowiecki. W pamięci zachowała się też Mirosława Banaszyńska. Na początku była kierownikiem literackim. Zrobiła ładny spektakl Spowiedź wg wierszy, listów i Pamiętnika Broniewskiego. Aktor Szymon Cempura opowiedział, jak zapamiętał Jerzego Wieczorka. Dzielił z nim garderobę. – Cudowny kolega i choć miał problem, nigdy nie zawalił przedstawienia, nie zawiódł. Był bardzo skryty – mówił Cempura. Jurka Wieczorka pożegnano brawami, które rozległy się nad jego grobem. Marek Mokrowiecki opowiedział też, jak wygląda pożegnanie aktora w Czechach. Tam w teatrze wystawia się trumnę, a nad nią pełnią wartę koledzy zmarłego.
Jadwiga Mierzyńska pracowała w naszym teatrze jako inspicjent. Witold Mierzyński przeczytał podczas spotkania poświęcone jej wiersze. Aktorkę Krystynę Michel zapamiętali chyba wszyscy. Aurelia Kosek pamięta, jak przyjechała na wózku z hospicjum, by pożegnać się z teatrem. – Dojechałyśmy wózkiem do schodów. Zapaliłam światła na scenie. Towarzyszyła mi pielęgniarka – mówiła Aurelia Kosek. – Kiedy graliśmy „O co biega”, była chora, ale wychodziła na scenę. Krzyczałam, idź się połóż, bo za sceną się wiła z bólu – opowiadała. Dobrze, że zdążyły jeszcze załadować wózek do taksówki i pojechać do Cierszewa na rybę. Garderobiana Władka Schröder zginęła w wypadku autokaru teatralnego w Koszalinie. Potem podobno straszyła w teatrze. Kazimierz Tałaj, który grał w Na czworakach Różewicza wraz z Danutą Szumowicz, był pomysłodawcą Sceny 81 w tzw. „Piekiełku”. Był świetny jako Asassello w Mistrzu i Małgorzacie. Wiele dobrych ról stworzył też Cezary Kapliński – Bałandaszek w Onych Witkacego i Łopuchin w Wiśniowym sadzie. Pracownik administracji Ryszard Zarębski zakładał w teatrze Solidarność.
Aktorzy i członkowie PTPT nie zapomną o Marku Perepeczce. – Siedzieliśmy kiedyś w kuluarach po „Dwóch morgach utrapienia”. Rozmawiamy o umieraniu. Marek Perepeczko mówi: ja jak umrę, pochowają mnie na Powązkach. A ty masz zebrać cały zespół i tu na scenie macie się za mnie pomodlić. Tak się stało. A gdy mieliśmy grać Rewizora, a Marka zabrakło, na scenie stał pusty fotel – opowiadała Aurelia Kosek. – Marek lubił dobrze zjeść. Adam serwował mu pyszne obiady. Potrafił dzwonić do Adasia z trasy i zamawiał golonkę – mówił Marek Mokrowiecki. Przypomniał też wspólne lata w szkole aktorskiej, jak to obaj młodzi adepci ćwiczyli sztangę pod prysznicem. Bożena Śliwińska wspominała wizyty Marka Perepeczki w Płocku. – Dom nasz traktował jak dom. Bardzo lubił Płock i miał do niego duży sentyment. Kiedy przestał być Janosikiem, zaczął być ciekawym aktorem. Gdy stracił teatr w Częstochowie, musiał z niego odejść, to był wielki dramat. Uwielbiał elektronikę, był miłośnikiem jazzu i muzyki klasycznej. Lubił wręczać podarunki. Kiedyś dał mi „Kuchnię pana Balzaka”. Lubiłam dla niego gotować – opowiadała Bożena Śliwińska. Szymon Cempura opowiedział zabawną anegdotę: – W trakcie spektaklu miałem tę przyjemność, że mogę zjeść zupę. Nie udawało mi się. Pan Marek przyśpieszał scenę, ale w kulisie zdarzało się, że po nim kończę talerz – żartował Cempura. Bogdan Walczak mówił o dyrektorze Bogdanie Hussakowskim, związanym z Łodzią i Krakowem, którego poznał podczas pracy w Krakowie. Wśród aktorów płockiej sceny nie ma już też państwa Madejów, których codziennie widywali mieszkańcy osiedla Skarpa na spacerach. Odeszli jedno po drugim. Oboje ubrani w jasne kolory, eleganccy, z przedwojennymi manierami, przychodzili na każdy spektakl do teatru. Pani Barbara kolekcjonowała dzwoneczki. Autorce tego tekstu także podarowała jeden na pamiątkę.
W Płocku gościli Jerzy Bińczycki, Piotr Skrzynecki, Jan Machulski ze swoją książką Chłopak z Hollyłódź. Zbigniew Zapasiewicz przyjeżdżał do MPiK-u z Panem Cogito, Ryszarda Hanin z Balladą o Januszku. – Hanin była moją panią profesor w szkole teatralnej. Zapraszała nas do domu – opowiadał Marek Mokrowiecki. W płockim MPiK-u wszystkich serdecznie przyjmowała Wanda Chrostowska. Wielu płocczan na pewno zapamiętało też benefis Gustawa Holoubka na płockim rynku i jubileusz pracy Hanki Bielickiej w Domu Technika. Dostała wtedy naręcze pięknych róż.
Mirosława Nagórko przyniosła na spotkanie fotografie aktorki Ewy Pachońskiej. W 1982 roku aktorka wystąpiła na płockiej scenie w roli Królowej Małgorzaty w spektaklu Iwona, księżniczka Burgunda, a potem grała m.in. w Królowej Śniegu. Mieszkała w teatrze. Była aktorką filmową. Przyszła z Krakowa, jako jedna ze słynnej siódemki Osterwy. Debiutowała u Wiercińskiego w Dwóch teatrach jako Liselotta i u legendarnego Solskiego. Przez 5 lat partnerowała Ćwiklińskiej w sztuce Drzewa umierają stojąc. Nie miała nikogo bliskiego, żadnej rodziny. Przez wiele lat była poza zawodem (mieszkała w USA). Każdy dowód sympatii widzów przyjmowała z ogromną radością.
Zaduszkowy wieczór w teatrze był pełen zadumy i dobrych wspomnień. O scenografie Józefie Napiórkowskim (Przed sklepem jubilera), Stanisławie Żaglewskim, strażaku, i kilkudziesięciu ludziach związanych z płocką sceną, którzy już odeszli.    Lena Szatkowska
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości