Reklama

Wprowadzono mnie w błąd!

07/03/2007 09:41
– Zostałem wprowadzony w błąd – powiedział po debacie na temat istnienia piłki nożnej w Płocku, prezes PKN Orlen Piotr Kownacki. By dowiedzieć się, kto wprowadził prezesa w błąd, wystarczyło rozejrzeć się po sali obrad i trafić na miejsce, gdzie siedziało dwóch przedstawicieli Public Relation Orlenu. Nazwiska tych dwóch osób, połączone z określeniem „grabarze Wisły” padły z ust Mariusza Kaliwody, przedstawiciela Stowarzyszenia Sympatyków Klubu Wisła Płock, ale były potwierdzeniem tego, o czym wszyscy myśleli.Od kilku tygodni głośno było o tym, że „Orlen zakręci Wiśle kurek”. Tak najczęściej tytułowano informacje publikowane w prasie centralnej. W Płocku też wszyscy sympatycy sportu martwili się, że od nowego sezonu Wisła Płock nie wystąpi w ekstraklasie piłki nożnej i to nie dlatego, że spadnie z ligi.
Z Orlenu wyszedł czytelny sygnał. Piłka ręczna, która ma na swoim koncie wielkie sukcesy, tytuły Mistrza Polski, udział w Lidze Mistrzów – tak, zawodowa piłka nożna, która uwikłana jest w kryminalne historie, jak to określił prezes Kownacki – nie. A „nie” dlatego, że – Nie wyniki i emocje są tematem środków przekazu, ale kryminalne historie, sprzedawanie meczów i wiele innych nieprawidłowości wydobytych na światło dzienne. Inwestowanie w tę dyscyplinę sportu jest wątpliwe, zwłaszcza w przypadku spółki giełdowej i takiej, która kieruje się najwyższymi standardami – cytował przygotowany przez PR materiał. – Lepiej będzie, jeśli pieniądze z piłki nożnej wykorzysta się w inny sposób, dla rozwoju sportu młodzieżowego i rekreacji.
I oczywiście piłki ręcznej, która zdaniem prezesa Kownackiego spełnia wszystkie wymogi najwyższych standardów. Poza tym jest mocno zakorzeniona w regionie i prowadzi wzorowo pracę z młodzieżą. – Tu nie robi się transferów z innych krajów i regionów Polski, ale bazuje na własnych zawodnikach – rzucił prezes „faktami” z materiału przygotowanego przez PR. Do tego dodał, że pieniądze w klubie były źle rozdysponowane, a piłkarze nożni tylko
brali, nic nie dając nikomu w zamian. W sumie można było wysnuć jeden wniosek: piłka nożna jest kryminogenna, zła, dla obcych, zabierająca wszystkim innym pieniądze.
Na takie przedstawienie powodów likwidacji zawodowej piłki nożnej w Płocku nikt nie mógł i nie może się zgodzić. Prezes Wisły Krzysztof Dmoszyński ripostuje:
– Wielkiej piłki nożnej nie zrobi się na wychowankach i nie ma takiego klubu, także za granicą, który by coś takiego osiągnął. Jaka niegospodarność w klubie, skoro u nas jedna kontrola wychodzi, a druga wchodzi. Na dodatek kontrolujący mają dziwne pytania, na przykład dlaczego nie robi się przetargu na zawodników, albo po co klubowi boisko ze sztuczną płytą.
Można wiele zarzucić działalności klubu, ale trudno mówić o niegospodarności. Jednym z dowodów jest otrzymywanie licencji na występy w ekstraklasie zawsze w pierwszej trójce klubów z kraju. Od kilku lat Wisła wywiązywała się ze wszelkich zobowiązań wobec wymogów licencyjnych, stąd wiele wymaganych przez PZPN inwestycji na stadionie.
Prezes Dmoszyński mógł także udowodnić, że ORLEN nie sponsorował Wisły, a układy polegały na wzajemnym świadczeniu usług. Orlen płaci klubowi za logo firmy na koszulkach, za banery na stadionie, za stałą obecność obu drużyn w gazetach, radiu i telewizji. W przeciwieństwie do Orlen Teamu, który za każdą relację czy wzmiankę musi płacić.
A korupcja w piłce nożnej, jest rzeczywiście i się z nią walczy. – Jedną z trzech drużyn I-ligowych zamieszaną w aferę piłkarską jest Zagłębie Lubin, klub sponsorowany przez KGHM, w którym Skarb Państwa ma większościowe udziały – tłumaczy Dmoszyński. – Nikt tam nie zamierza zaprzestać finansowania klubu, a na dodatek firma przekazuje tylko na jedną sekcję 25 mln zł rocznie. My otrzymujemy na dwie sekcje 10 mln zł.
Wisła Płock w tym roku obchodzić będzie 60 lecie istnienia. Niewiele brakowało, a do tego jubileuszu by nie doszło. Bo jak świętować, kiedy przestaje istnieć najważniejsza sekcja w klubie. Ale na to nie mogą się zgodzić ani kibice, ani przedstawiciele związków zawodowych działających przy PKN Orlen.
– Czuję się jak na stypie po pogrzebie, słyszę, że decyzje o zaprzestaniu finansowania piłki nożnej zapadły już wcześniej – mówi poddenerwowany Bogdan Kwiatkowski, szef orlenowskiej Solidarności. – Kiedyś zakład było czuć, dziś widać. Przez lata truliśmy tych ludzi, a co dziś im fundujemy. Zarządy firmy się zmieniają, kto będzie winny zniszczenia klubu. Obiecują nam gruszki na wierzbie, że coś będzie w przyszłości. My jesteśmy z tymi, którzy są przeciwko likwidacji płockiego sportu. Jak będzie trzeba, zbojkotujemy nawet Dzień Chemika.
Ze strony przedstawicieli związków zawodowych padają także pytania o Orlen Team, który również miał ulec likwidacji i o inwestycje na stadionie, które były wykonywane, choć wiadomo było, że Orlen wycofa się ze sponsorowania sportu. – Przecież to działanie na szkodę spółki – dodaje Mariusz Konopiński z branżowego ZZ.

Parlamentarzyści lubią piłkę
Do dyskusji włączają się także parlamentarzyści. Przemysław Berent z Po przekonuje, że Orlen musi liczyć się ze zdaniem lokalnej społeczności, skoro podejmuje decyzje jej dotyczące. – A co ze społeczną odpowiedzialnością biznesu – pyta. – Przecież z roku na rok więzi się rozluźniają, a miasto tylko przeszkadza kolejnym zarządom spółki. W podobnym tonie jest list posła Samoobrony Sylwestra Wiśniewskiego, który także potępia decyzję firmy.
Prezes Stowarzyszenia Sympatyków Wisły Jacek Kruszewski stawia sprawę jasno. – Od 1963 roku, kiedy to została podpisana umowa z Petrochemią, idziemy z firmą razem, ramię w ramię i pniemy się w górę. Orlen to Nafciarze i my jesteśmy Nafciarzami. Chcemy silnej piłki nożnej w Płocku i nie przyjmujemy argumentów o jej likwidacji. Obiecujmy, że będziemy mocno protestować.
Prezes Kowancki usiłuje przekonać sympatyków piłki nożnej, ale jego argumenty nie trafiają do zainteresowanych. – My chcemy rozwiązania problemu, ale w tym przypadku jesteśmy tylko od dawania pieniędzy, od nas wymaga się, byśmy płacili. Jeśli I-ligowa piłka ma nadal funkcjonować, to ktoś musi w tym pomóc – łagodził swoje pierwotne stanowisko, ujawniając, że firma wydaje 4,6 mln zł na Orlen Team. Ponoć sprawą do dyskusji jest kontynuowanie tego sponsoringu.
Nikt z płockich sympatyków piłki nożnej nie ma wątpliwości, że to orlenowski Public Relation doprowadził do decyzji o zaprzestaniu finansowania piłki nożnej w Wiśle. I choć prezes Kowancki jednoznacznie tego nie potwierdza, to powoli dojrzewa do zmiany podpisanej przez Radę Nadzorczą PKN Orlen uchwały o wydatkach budżetowych. Ma zamiar dokładniej zapoznać się z sytuacją Wisły, by samemu przekonać się, czy zawodowa piłka nożna ma rację bytu w mieście, czy rzeczywiście jest na nią zapotrzebowanie, czy kibice będą przychodzić na mecze, a drużyna wygrywać spotkania.
Warto także dokładnie przejrzeć dokumenty, z których jasno wynika, że Orlen niemal zupełnie wycofał się z pomagania miastu. Przez ponad 40 lat miasto i firma stanowiły nierozłączny organizm, cały czas jedno nie może żyć bez drugiego. Ale w ostatnich latach, przynajmniej od ekipy wprowadzonej do Orlenu przez prezesa Zbigniewa Wróbla, udział firmy w życiu miasta stale się zmniejsza.
Dziś na pytanie o sponsorowanie życia miasta i jego mieszkańców, prezes Kowancki mówi o: Funduszu Grantowym (400 tys. rocznie, ale nikt nie jest w stanie zdobyć poza Funduszem choćby złotówki na finansowanie innych zadań), budowie i remontach płockich kościołów, pomocy PCK, pieniądzach na kulturę i wioślarzy. Bez konkretów.
Po wysłuchaniu głosów za dalszym istnieniem zawodowej piłki nożnej w Płocku., prezes Kowancki nie mógł pozostać obojętny wobec argumentów. – Dotarło do mnie, że chcecie piłki nożnej, ale to nie może tak wyglądać, że my tylko mamy dawać – tłumaczy. – To musi być wspólnie zrobione. Apeluję więc do wszystkich, spróbujmy zrobić to razem.
W ciągu najbliższego tygodnia sprawa powinna się całkowicie wyjaśnić. Prezes Orlenu Piotr Kowancki zadeklarował, że Wisła od strony finansowej może być spokojna o pozyskanie licencji na rozgrywki Orange Ekstraklasa na następny sezon. Przypomnijmy, że termin składania dokumentów mija 31 marca, a zatem wszystko wcześniej stanie się jasne. Wynika z tego, że firma będzie wspomagać finansowo sekcję piłki nożnej w sezonie 2007/2008.
Nie wiadomo jednak, na jaką wielkość środków może liczyć klub. Teoretycznie kwota przekazywana na Wisłę powinna być na poziomie dotychczasowej, ale zdaniem pesymistów tak nie będzie. Najprawdopodobniej budżet na piłkę nożną wyniesie poniżej 5 mln zł, czyli tyle, ile pieniędzy wydaje Orlen na swój motoryzacyjny Team. Resztę pieniędzy klub musi zdobyć własnymi środkami, ale najprawdopodobniej nie będzie zakazu umieszczania reklam innych sponsorów, choćby na koszulkach zawodników. Do tej pory PR Orlenu na takie reklamy nie wyrażał zgody. Klub miał szukać sponsorów, ale miejsca na koszulkach nie wolno mu było udostępniać.
Do końca nie wiadomo też, jakim budżetem będzie dysponować piłka ręczna. Najprawdopodobniej nie będą to większe, niż do tej pory środki. Trudno więc będzie budować potęgę tej dyscypliny. Ważna jest jednak decyzja o współfinansowaniu przez Orlen budowy hali sportowej w Płocku, nie tylko na potrzeby tej dyscypliny.
Najważniejsze jest jednak to, że chociaż na rok odsunięta została groźba zamknięcia sekcji piłki nożnej i spadku drużyny do III ligi. Nadal w Orange Ekstraklasie występować będzie Wisła Płock. Ten otrzymany „w prezencie” rok pozwoli na szukanie nowych sponsorów, by w następnym 2008/2009 sezonie, płocki klub nie był uzależniony od decyzji głównego sponsora, PKN Orlen. Nadchodzą trudne, pracowite, ale ciekawe czasy dla klubu.
Jola Marciniak
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości