Reklama

Wojsko świętuje

19/08/2023 08:00

Dzisiejszy tekst będzie okolicznościowy. Piętnasty sierpnia, rocznica Bitwy Warszawskiej to od ponad trzydziestu lat Święto Wojska Polskiego. Za peerelu wojsko świętowało dwunastego października, w rocznicę bitwy pod Lenino (młodszych czytelników odsyłam po szczegóły do Wikipedii). Była defilada z prezentacją najnowszego wyposażenia naszej dzielnej armii (niektórzy złośliwi komentatorzy poczynań rządu w kwestii zakupów sprzętu wojskowego nazywają je „defiladowymi”. Że to niby w tej ilości na defiladę wystarczy, ale na skuteczną obronę już niekoniecznie). Cóż, może mają rację, ale tak krawiec kraje...
Jak z punktu widzenia „zwykłego obywatela”, którego kontakt z wojskiem ogranicza się do podziwiania parad z okazji takich, jaką jest na przykład piętnasty sierpnia oraz śledzenia w mediach wypowiedzi fachowców (pobieżnego mocno) i polityków? Wiem zatem, że będziemy mieli najsilniejszą armię lądową w Europie. To dobrze. Największe zagrożenie pochodzi z naszego kontynentu. Nie musimy więc budować najsilniejszej armii morskiej na świecie. Finanse publiczne mogłyby tak ambitnego zadania nie udźwignąć…
Zejdźmy na ziemię. I tu jest pies pogrzebany. Dzisiejsza wojna, widzimy to za wschodnią granicą, rozgrywa się nie na lądzie, ale w powietrzu! A najważniejsze środki to nie samoloty, które są zbyt łatwym celem do zniszczenia w powietrzu, ale rakiety i drony. Oczywiście z odpowiednim „oprzyrządowaniem”. Żeby skutecznie uderzyć, trzeba mieć narzędzia do wykrywania celu powietrznego i lokalizacji nadziemnego. Zaangażowanie ludności cywilnej z aparatami w telefonach czy kosykiem na grzyby raczej nie wystarczy! A na dziś można mieć obawy graniczące z pewnością, że to są podstawowe elementy rodzimego systemu wykrywania celów powietrznych. Wiem, ma być lepiej. Jesteśmy w fazie budowy. Pytanie czy zdążymy i czy efekt będzie adekwatny do celu? W trzydziestym dziewiątym też byliśmy silni, zwarci i gotowi. Tyle, że nie na tę wojnę. Mieliśmy na przykład najsilniejszą kawalerię w Europie. Dwadzieścia lat wcześniej to wystarczyło, we wrześniu na pancerne zagony przeciwnika już nie. 
Stan opisany wyżej to sytuacja na dziś. Za dwa miesiące mamy wybory. Przyjdzie nowa władza i dzisiejsze plany zapewne powędrują do kosza. Pamiętamy wypowiedź pewnego ważnego generała, iż niektóre umowy na zakup sprzętu dla armii trzeba będzie zrewidować. Co w zamian? Nie wiadomo, w każdym razie koncepcja byłego prezydenta Rzeczypospolitej oparcia systemu obrony powietrznej na „drzwiach od stodoły” nie wygląda optymistycznie… Czy istnieje jakaś nowa, dowiemy się po ewentualnym zwycięstwie opozycji, bo wtedy ma być ujawniony jej program wyborczy!

Jerzy Ogonowski

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości