Nie tak miało potoczyć się spotkanie z zajmującą 14 pozycję w ligowej tabeli Stalą Rzeszów. Mimo nie najgorszej gry gospodarzy nie pomógł nawet fakt, że ponad 20 minut spotkania Wisła, po usunięciu z boiska Simcaka, grała z przewagą jednego zawodnika.
Stal wyszła na prowadzenie już w pierwszej połowie spotkania. Wisła nieudanie rozegrała rzut wolny przed polem karnym gości, co zakończyło się zabójczą kontrą Stali. I chociaż Kamińskiemu udało się odbić uderzenie Łyczki, ale przy dobitce Karola Łysiaka był już bezradny. Nie pomogły protesty Wiślaków i długo trwająca analiza VAR. Do przerwy więcej bramek nie padło i to Stal Rzeszów udała się do szatni z jednobramkowym prowadzeniem.
Po zmianie stron nie zmienił się obraz gry. Niby Wisła miała niewielką przewagę, ale niewiele z niej wynikało. Sytuacja zmieniła się w 68. minucie, kiedy to drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartką ukarany został Simcak. Gra w przewadze przyniosła efekt 9. minut później, kiedy to precyzyjną wrzutkę w pole karne wykorzystał Sekulski. Wydawało się, że Wisłą jest na dobrej drodze do odwrócenie losów spotkania, ale próby ataków gospodarzy nie stwarzały zagrożenia pod bramką strzeżoną przez Wrąbla. Za to Stal w 88. minucie spotkania zadała decydujący cios. Dośrodkowanie z rzutu rożnego na bramkę zamienił Kościelniak, ponownie wyprowadzając gości na prowadzenie, którego drużyna z Rzeszowa nie oddała już do końca spotkania, ostatecznie pokonując Wisłę Płock 2:1
fot. Rafael Dominik
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze