Dwumeczowy sparing z mistrzem Czech Banikiem Karvina trener szczypiornistów płockiej Wisły wykorzystał do przyjrzenia się kilku nowym zawodnikom. Część z nich zyskała dobre oceny, jednak nie wszyscy pozostaną w Płocku. Już dziś piłkarze ręczni są na obozie w Dziwnowie, a następnie wyjeżdżają do Niemiec, a później na turniej w Danii. Okres przygotowawczy płocczanie zakończą dwumeczem z drużyna z Kwidzyna od spotkań z którą rozpoczęli mecze sprawdzające.W miniony weekend szczypiorniści Wisły dwukrotnie zagrali z drużyną mistrza Czech, w której gra jedenastu byłych reprezentantów naszych południowych sąsiadów. Jak się okazało decyzje o odejściu z kadry Czech podjęli tuż przed meczami w Płocku. W piątek spotkanie rozpoczęło się od prowadzenia Wisły, która w 16 minucie doprowadziła do wyniku 8:5. Niestety, w kolejnych minutach ta przewaga zaczęła topnieć, głownie za przyczyną doskonałych rzutów Radčenki i Juřička. Chociaż płocczanie atakowali to jednak goście zawsze mieli jedno - lub dwubramkową przewagę i taka sytuacja utrzymała się do 60 minuty, kiedy rozmiary porażki zmniejszyli najpierw Maciej Nowakowski, a chwilę później Michał Zołoteńko. W sobotę zawodnicy Wisły też rozpoczęli od atakowania bramki gości, co od razu przyniosło efekty. Najpierw Mariusz Jurasik, a chwilę później Michał Dębski rzucali na bramkę gości, co przyniosło dwubramkowe prowadzenie. Jednak Czesi nie dali długo czekać na odpowiedź. Jako pierwszy na listę zdobywców bramek wpisał się Vaąek. Kolejne minuty meczu to wymiana ciosów, raz jedna drużyna, raz druga zdobywała bramkę. W 15 minucie goście objęli prowadzanie, które utrzymali aż do 37 minuty. Dalej spotkanie było wyrównane, a nawet część kibiców twierdziła, że nudne. W 50 minucie meczu był remis 20:20. W ciągu kolejnych czterech minut goście zdobyli czterobramkowe prowadzenie, i już wydawało się, że nic nie jest w stanie odebrać im drugiego zwycięstwa. I tu nastąpiło bardzo miłe rozczarowanie. Mistrz Polski ruszył do zmasowanego ataku. Najpierw dwukrotnie Zołoteńko, potem Jurasik, Damian Wleklak, Dębski i jeszcze raz Wleklak. W ciągu czterech minut płocczanie doprowadzili nie tylko do wyrównania, ale zyskali nawet dwubramkową przewagę. W 60 minucie jeszcze jedna bramkę zdobył Vaąek i mecz zakończył się rezultatem 26:25. Jesteśmy obecnie w połowie okresu przygotowawczego. Zakończyliśmy przygotowanie fizyczne i już w tym tygodniu rozpoczynamy przygotowanie taktyczno – techniczne. Najpierw jedziemy do Dziwnowa, później do Niemiec i do Danii. Po rozpoczęciu rozgrywek najważniejsze oczywiście będzie zdobycie mistrzostwa i pucharu Polski, a w Lidze Mistrzów wyjście z grupy – powiedział trener płockich szczypiornistów Edward Koziński. – Obserwowałem nowych zawodników i z niektórych jestem zadowolony. Uznanie trenera na pewno bramkarz Sławomir Szmal oraz Witalij Titov i Milorad Despotovic. Szans na pozostanie w Płocku nie ma natomiast Nenad Radosavlievic, który zagrał tylko w pierwszym meczu i nawet rzucona przez niego jedna bramka nie była w stanie zmyć złego wrażenia, jakie odnieśli kibice widząc występ tego zawodnika. Trener Koziński, przyznaje jednak, że trzeba jednak wiele rzeczy poprawić w drużynie, miedzy innymi w obronie. Także skrzydła w spotkaniach z Czechami nie pokazały się najlepszymi. W rundzie kwalifikacyjnej do Ligi Mistrzów Wisła spotkań się najprawdopodobniej z mistrzem Luksemburga. Trener planuje, że uda się wyjść z rozgrywek grupowych. Teraz przed drużyną z Płocka turniej sparingowy w Niemczech i turniej w Danii, gdzie Wsiał zmierzy się z bardzo silnymi przeciwnikami. (jac)
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze