- Przed tym meczem nerwowo było w obu zespołach – powiedział na konferencji prasowej trener Amiki Mirosław Jabłoński – i cieszę się, że nam się udało. Opanowaliśmy nerwy, stworzyliśmy wiele sytuacji, a zabrakło nam zimnej krwi, by wynik był okazalszy.O szczęściu nie mógł nic powiedzieć trener Mieczysław Broniszewski, którego zawodnicy, choć momentami walczyli bardzo ambitnie, nie potrafili zdobyć gola. Owszem, stwarzali sytuacje, niektóre nawet bardzo groźne, ale za sytuacje nikt w lidze punktów nie daje. Dlatego Wisła z 1 punktem zdobytym na inaugurację zajmuje miejsce w strefie spadkowej. Wisła miała w tym meczu sporego pecha. Najpierw w 3 min. fatalnie pod bramką zachował się Jarosław Maćkiewicz, który nie wiedział co zrobić z piłką, mając idealną sytuację do zdobycia gola. Gdyby zdobył bramkę, mecz ułożyłby się zupełnie inaczej. Drugi pech, to sytuacja z 76 min., kiedy to sędzia Robert Małek podyktował rzut karny. Bez względu na to, czy karny był słusznie podyktowany czy nie, to nie można na tę sytuację zrzucać całej winy z powodu straty punktów. Wisła grała trzeci mecz w tym sezonie i po raz trzeci bardziej raziła nieudolnością niż zachwycała grą. Pomysłu na przeciwnika wystarczało najwyżej na kilka minut. A tu trzeba grać całe 90 minut i wtedy jest problem. Piłkarze przede wszystkim nie mają siły, po przebiegnięciu kilku metrów muszą odpocząć. Brakuje choćby kręgosłupa zespołu. W każdym pojedynku drużyna występuje w innym składzie, w innym ustawieniu, piłkarze grają na innych pozycjach i widać wyraźnie, że nie potrafią się odnaleźć w tym kolektywie. Być może zły był pomysł grania meczów sparingowych w tak różnych zestawieniach, bo teraz nie ma drużyny, solidnego monolitu, gdzie każdy piłkarz postawiony na swojej pozycji wie, jakie czekają go zadania. Klasycznym przykładem jest Paweł Holc, z którego śmiano się na trybunach, że jeszcze tylko ma pozycję bramkarza do wypróbowania. Drugim przykładem jest Ariel Jakubowski, który zwykle na swojej pozycji odgrywa spora rolę w drużynie, ustawiony w innym miejscu nie robi nic. Nie może trener znaleźć miejsca dla Jerzego Podbrożnego, który miał pociągnąć drużynę do zwycięstw, tymczasem są momenty, że opóźnia ataki. Wreszcie Marcin Wasilewski i Sławomir Nazaruk, piłkarze, którzy mieli być podporą zespołu, a zachowują się tak, jakby mieli nadzieję, że Wisła pójdzie za przykładem ich poprzedniego klubu i spadnie do II ligi. W końcu to był najdroższy transfer, a tymczasem Nazaruk wchodzi na boisko na 25 minut i ani razu nie przebiega dłuższego niż 5 metrów odcinka. W tym wszystkim trudno nawet kogoś pochwalić. Dariusz Romuzga zawodnik znający płockie realia od podszewki, zachowuje się na boisku jak uczniak, robiąc fatalne błędy w obronie, zaś Bartosz Jurkowski i Piotr Mosór gubią się na murawie, licząc często na cud. W tym wszystkim najlepiej prezentuje się chyba Wahan Gevorgyan, któremu jednak trzeba pomóc, bo sam strzelić bramki nie zdoła, i Raimondas Vileniskis, którego niestety, choć nie do końca słusznie, obwinia się o podyktowanie rzutu karnego i stratę bramki. Trudno też winić za cokolwiek Sylwestra Wyłupskiego, który już, już miał piłkę strzeloną przez Tomasz Dawidowskiego z 11 metrów. O tym, jak bardzo zawiedzeni byli kibice opuszczający stadion po meczu z Amiką, nie trzeba chyba pisać. Trener i niemal cala drużyna zostali wygwizdani i można być pewnym, że z 5 tys. kibiców, którzy przyszli na niedzielny mecz, w sobotę na pojedynek z Widzewem, przyjdzie już znacznie mniejsza grupa. Wiadomo powszechnie, że istnieje konflikt kibiców z trenerem Broniszewskim. Widzowie dali temu wyraz podczas meczu nie zawieszając flag klubowych, nie kibicując, nie śpiewając, nie zagrzewając drużyny do walki. Prezes klubu Krzysztof Dmoszyński chciałby wyjasnić wiele spraw i dlatego zaprasza kibiców we czwartek do kawiarni klubowej na godz. 17.00, kiedy to odbędzie się spotkanie. Wisła – Amica 0:1 (0:0) Bramka: Tomasz Dawidowski 76 min. (karny) Wisła: Wyłupski – Jurkowski, Mosór, Janus, Romuzga (88 Łobodziński), Vileniskis, Podbrożny, Jakubowski (82 Wasilewski), Holc, Gevorgyan, Maćkiewicz (65 Nazaruk). Amica: Szamotulski – Skrzypecki, Gęsior, Djokovic, Zieńczuk (78 Burhardt), Dembiński, Jikia, dawidowski, Bieniek, Sokołowski (90 Król), Bajor. Żółte kartki: Mosór, Gevorgyan, Jurkowski oraz Jikia, Zieńczuk. Jola Marciniak
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze