Reklama

Wisła będzie głębsza

22/09/2010 08:42
Władze wyciągnęły wnioski z ostatniej powodzi w okolicy Płocka i zdecydowały, że królowa polskich rzek wreszcie będzie na tym odcinku pogłębiana. Od wielu lat zgłaszali ten problem mieszkańcy nadwiślańskich gmin, ale dopiero kiedy doszło do katastrofy, sprawa nabrała tempa. Prace regulacyjne na odcinku od Wyszogrodu do Płocka mają ruszyć już w tym roku. Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Warszawie, który jest administratorem Wisły, na początek otrzymał na ten cel 8 mln zł.
Informację o planach pogłębiania koryta Wisły przekazał dziennikarzom podczas konferencji prasowej w Gąbinie wojewoda mazowiecki, Jacek Kozłowski. – Regionalnemu Zarządowi Gospodarki Wodnej zostały przyznane środki na bardzo pilne przeprowadzenie, jeszcze w tym roku, prac regulacyjnych na dnie Wisły. Takich prac nie prowadzono na tym odcinku od 20 lat. Bardzo boimy się, aby nie było kolejnego zagrożenia powodziowego, zwłaszcza w okresie zimowym, bo jest to bardzo zagrożony powodzią zatorową odcinek międzywala wiślanego. Wojewoda podkreślał, że zwłaszcza tegoroczna powódź spowodowała bardzo daleko idące wypłycanie głównego koryta Wisły i przerzucenie nurtu w okolice wałów przeciwpowodziowych, zwłaszcza w rejonie Świniar, co powoduje ich podmywanie. – Cieszę się, że trwają prace nad tym, aby powodzie się nie powtarzały – mówi Krzysztof Jadczak, burmistrz miasta i gminy Gąbin, która najbardziej ucierpiała. – Na terenach międzywala już pracuje pierwsza pogłębiarka i jest szansa, że szybko przypłyną następne. Mieszkańcy zalani przez powódź bardzo na to liczą. Czekamy, aby te wszystkie niebezpieczne nagromadzenia warstw piaszczystych na Wiśle zostały zlikwidowane.
Przetarg na wykonawcę robót zostanie rozstrzygnięty pod koniec września. Wtedy w rejon Wisły pomiędzy Wyszogrodem i Płockiem przypłyną dwie pogłębiarki. Wojewoda zapewnia, że prace będą tu prowadzone dopóki pozwoli na to pogoda i Wisła nie zacznie zamarzać. – Spróbujemy nie tyle nadrobić dwudziestoletnie zaniedbania, ale zlikwidować największe zagrożenie powodziowe, które wciąż jest realne. Cieszę się, że takie środki udało nam się uruchomić. Wiem, że jest to bardzo ważna wiadomość dla mieszkańców – mówił Jacek Kozłowski.
Informacje przekazane przez wojewodę potwierdza Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Warszawie. Dariusz Bogacz, rzecznik prasowy jednostki, która administruje Wisłą podkreśla, że RZGW w Warszawie za pośrednictwem Krajowego Zarządu Gospodarki Wodnej wystąpił do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji o przyznanie środków finansowych na udrożnienie koryta Wisły między Wyszogrodem a Płockiem 2 sierpnia br. – Regionalny Zarząd wystąpił o przyznanie na 2010 rok łącznej kwoty 8 mln zł. Obecnie oczekujemy na oficjalną informację w sprawie finansowania inwestycji. Otrzymaliśmy „jasną” deklarację o zarezerwowaniu środków finansowych na udrożnienie koryta Wisły na odcinku Wyszogród – Płock. W związku z powyższym, w celu bezzwłocznego przystąpienia do realizacji niniejszego przedsięwzięcia, został ogłoszony przetarg na prace regulacyjne – wyjaśnia rzecznik.
Z wnioskiem do wojewody mazowieckiego o podjęcie działań zmierzających do pogłębienia dna Wisły od Świniar do Kępy Polskiej zwracał się także starosta płocki Piotr Zgorzelski. Alarmował, że całkowicie zamulone i niedrożne koryto rzeki stanowi zagrożenie powodujące przemieszczanie się nurtu rzeki, atakując wały przeciwpowodziowe. – Realizacja tego zadania jest kluczowym przedsięwzięciem, mającym znaczący wpływ na uniknięcie w przyszłości kolejnej powodzi w powiecie płockim. Uchroni to nas przed ponoszeniem wielomilionowych kosztów, a mieszkańców naszego powiatu od ogromnych strat materialnych – argumentował starosta.
Wniosek poparli mieszkańcy zalanych terenów, którzy od wielu lat domagają się poprawy infrastruktury przeciwpowodziowej i pogłębienia Wisły. – Czemu rząd nie podejmie się pogłębiania Wisły, wiemy, bo to koszty, ale chyba najważniejsze powinno być ludzkie życie. W korycie mogłoby się pomieścić dużo więcej wody, gdyby Wisła została pogłębiona – mówili po powodzi rozżaleni mieszkańcy zalanych terenów.
Od RZGW dowiedzieliśmy się również, że ostatnie udrażnianie koryta Wisły na odcinku od Płocka do Wyszogrodu było prowadzone na przełomie lat 80 i 90. Dlaczego prace przy regulacji Wisły zostały tak zaniedbane? Rzecznik RZGW w Warszawie wyjaśnia, że znaczące utrudnienia w prowadzeniu prac są spowodowane ustanowieniem wzdłuż Wisły licznych rezerwatów przyrody, co wiąże się z koniecznością uzyskiwania szeregu decyzji środowiskowych. Faktycznie, na tym terenie są obszary: NATURA 2000, liczne rezerwaty przyrody i tereny chronionego krajobrazu. W związku z powyższym dyrektor Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Warszawie wydaje nakazy usunięcia drzew z międzywala na niewielkich obszarach jedynie w przypadkach remontów i modernizacji wałów przeciwpowodziowych oraz wtedy, gdy pochylone lub podmyte drzewa grożą przewróceniem do rzeki, stwarzając niebezpieczeństwo pogłębienia erozji, jak również zagrożenie stabilności wału.
Wisła to królowa polskich rzek, która pod względem wielkości, niskiego stopnia uregulowania, względnie naturalnej roślinności i przylegających do rzeki kompleksów leśnych jest unikalnym w skali Europy obiektem przyrodniczym. Ekolodzy uważają, że próba regulacji rzeki oznacza zagrożenie, które może doprowadzić do wyginięcia populacji ptaków żyjących na piaszczystych wyspach. Podkreślają, że nawet stosunkowo ograniczona regulacja prowadzi do skutecznej eliminacji miejsc gniazdowych mew i rybitw. Dla nich jedyną szansą ocalenia zasobów ornitologicznych środkowej Wisły jest odstąpienie od tych planów.
Choć ważne jest uporządkowanie całej przestrzeni pomiędzy wałami, gdzie rośnie wiele drzew i krzewów, zarzuty ze strony ekologów także są istotne, ponieważ wycięcie tych drzew może zaszkodzić przyrodzie. Ale faktem jest również, że jeśli przychodzi taka powódź jak ta ostatnio, to i tak wszystko co jest między wałami, zostaje zniszczone. Wtedy trudno tutaj mówić o jakiejkolwiek ochronie. Lepiej, aby od razu te tereny chronione lokalizować poza wałami.
Przypomnijmy, że majowa i czerwcowa powódź w powiecie płockim rozpoczęła się od przerwania, w niedzielę 23 maja o godz. 9.10, wału przeciwpowodziowego w Świniarach (gm. Słubice) na odcinku 10 m. W ciągu niedługiego czasu wyrwa powiększyła się do ponad 50 m. Podczas przerwania wału, na powierzchni ok. 7 tys. ha (z czego w gminie Słubice ok. 4,5 tys. ha, a w gminie Gąbin ok. 2,5 tys. ha) powstał zbiornik retencyjny, który pomieścił ponad 60 mln metrów sześciennych wody. Zalanych zostało 4357 osób, z czego 2600 z gminy Gąbin i 1754 z gminy Słubice. Ewakuacją objęto 2207 mieszkańców. Tegoroczna powódź w dwóch gminach powiatu płockiego uczyniła ogromne spustoszenie. Gminy Gąbin i Słubice w dużej części znalazły się pod wodą, dlatego wójtowie podpłockich gmin zwracali się z prośbą o pomoc dla poszkodowanych. Ludzie z całej Polski nie pozostali wobec tej tragedii obojętni, oferując bardzo wiele pomocy. W powodzi mieszkańcy gmin Słubice i Gąbin stracili niejednokrotnie wszystko to, na co pracowali całe swoje życie, dlatego każda pomoc była i wciąż jest dla nich na wagę złota.
Marcin Śmigielski
m.smigielski@tp.com.pl

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości