Z Leonardem Sobierajem, dyrektorem Muzeum Mazowieckiego w Płocku rozmawia Lena Szatkowska
Jakie emocje towarzyszą panu w przededniu otwarcia największej wystawy stałej art déco w Polsce?
To dla mnie wielka satysfakcja i ukoronowanie kilkunastu lat wytężonej pracy. Proszę pamiętać, że gdy zdecydowaliśmy się, że nasze muzeum słynące z secesji zajmie się stylem art déco, nie mieliśmy prawie żadnych zbiorów. Wszystko trzeba było stworzyć od początku. Zaczęliśmy od pozyskania działek pod budowę nowego oddziału. Właścicieli było kilkudziesięciu, do każdego należało dotrzeć, a szukaliśmy ich m.in. poprzez ogłoszenia w prasie krajowej. Równolegle rozpoczęliśmy budowę kolekcji, która swoim poziomem będzie nawiązywała do kolekcji secesji.
Dodam, że ani budynek, ani ekspozycja nie mogłyby powstać gdyby nie życzliwość naszych wspaniałych mecenasów. Cały projekt kosztował 35 mln złotych. Większość tej kwoty (31 mln złotych) uzyskaliśmy od naszego organizatora Samorządu Województwa Mazowieckiego. Resztę z funduszów unijnych.
Żeby stworzyć tak poważną ekspozycję stałą trzeba mieć nie tylko zbiory reprezentatywne dla danego stylu, ale również takie, które przyciągną zwiedzających. Gdzie szukać takich obiektów?
Wysyłaliśmy pisma do antykwariuszy w całej Polsce prosząc, żeby nas informowali, jeżeli pojawią się jakieś ciekawe obiekty. W ten sposób pozyskaliśmy na przykład wspaniałe komplety mebli polskich. Desa Unicum zaoferowała Muzeum obraz Tamary Łempickiej „Martwa natura“. Wtedy kosztował około 700 tys. zł, teraz jego cena byłaby o wiele wyższa. Zakup sfinansował PKN ORLEN.
Nasza kolekcja liczy aktualnie 1800 obiektów. W oddziale przy Kolegialnej 6 zaprezentujemy ponad 1000 eksponatów w przestrzeni wystawienniczej wielkości 1100 metrów. Zobaczymy oryginalnie zaaranżowane wnętrza, obrazy, rzemiosło artystyczne, akcesoria. Duże pomieszczenie będzie poświęcone modzie okresu międzywojennego. Tu przychodzą na myśl ikony stylu – malarka Tamara Łempicka, aktorka Mira Zimińska-Sygietyńska, tancerka Isadora Duncan. Oprócz dobrego gustu w doborze strojów cechowało je zamiłowanie do pięknych samochodów.
Gwiazda XX-lecia międzywojennego, urodzona w Płocku Mira Zimińska była znakomitą automobilistką. Jeździła czerwonym mercedesem. Tamara Łempicka kojarzy się z zielonym bugatii. Ozdobą ekspozycji art déco będzie czerwony Jowett z 1926 roku.
Zdecydowaliśmy się na zakup tego auta ze względu na jego urodę, rok produkcji i kobiecy charakter nawiązujący do stylu art déco. Kabriolet został sprowadzony do Płocka z Anglii. To model „special roadster” z napędem na tylne koła, skonstruowany w firmie Jowett z Bradford, będącej producentem samochodów osobowych i dostawczych. Był pierwszym lekkim autem w Wielkiej Brytanii i innowacją w dziedzinie motoryzacji. Eksponujemy go na specjalnej platformie na parterze. Na pewno będzie jednym z najchętniej fotografowanych obiektów. Zakup Jowetta był możliwy dzięki pomocy PKN ORLEN. Jeśli znajdą się kolejni donatorzy, może kiedyś dokupimy jeszcze jedno auto? To oczywiście żart, chętniej przyjęlibyśmy pomoc mecenasów celem wzmocnienia kolekcji rzeźby i malarstwa z interesującego nas okresu.
Czy na ekspozycji zobaczymy najcenniejsze czy najciekawsze artefakty z kolekcji art déco?
Daliśmy pierwszeństwo i na to bardzo chciałbym zwrócić uwagę – dziełom i projektom polskich artystów. A więc: Zofii Stryjeńskiej, Julii Keilowej, Zbigniewa Pronaszki, Leona Chwistka, Juliana Pietrzyka i Edmunda Brzozowskiego. Na II piętrze jest Sala Tożsamości. Nawiązuje do wystawy światowej w Paryżu w 1925 roku, na której polska sztuka odniosła wielki sukces. Artyści szukali wówczas naszego narodowego stylu, inspirując się folklorem, zwłaszcza sztuką góralską. Nawiązania do folkloru znajdziemy choćby w malarstwie Zofii Stryjeńskiej.
Wśród eksponatów są wyroby ze znanych polskich hut szkła: „Niemen” „Hortensja”, „Krosno”, serwisy ceramiczne z „Ćmielowa”. Tu mogliśmy nieco liczyć na zbiory zgromadzone przez naszych poprzedników. Pokazujemy rzeźby Magdaleny Gross, plakaty Tadeusza Gronowskiego i Stefana Norblina, znakomite tkaniny ścienne projektu Bogdana Tretera i Ryszarda Orszulskiego. Będzie też trochę zachodniego sznytu czyli np. „Akt kobiecy” belgijskiego malarza Léona de Smeta z 1927 czy białe meble projektu Hansa Reinsteina.
Parter wystawy oddaje atmosferę miasta z okresu XX-lecia międzywojennego. Tworzą ją kamienice – aneksy zbudowane przy pomocy światła i mapingu. Pierwszy jest poświęcony sztuce roku 1910. Podziwiać tam można m.in. „Boginię Hathor“ Edwarda Okunia. Kolejne aneksy to: kamienica francusko-niemiecka z przykładami dzieł z tych krajów, kamienica polska z polskimi meblami, kilimami i rzemiosłem, gabinet prezesa banku z numizmatami i papierami wartościowymi. Jest też salon jubilerski z ok. 200 obiektami – w tym złotą puderniczką Tiffany'ego. W kinie „Odeon“ obecnie będzie można oglądać film z Eugeniuszem Bodo, a w przyszłości z Mirą Zimińską czy Polą Negri.
Łempicka, Stryjeńska, Keilowa, Brzozowski, Pietrzyk to wybitni artyści, którzy zapisali się w historii nie tylko polskiej sztuki. Na które z eksponatów zwiedzający powinni zwrócić uwagę?
W moim osobistym zestawieniu na podium stoją dwa komplety mebli zaprojektowanych przez inżyniera Edmunda Brzozowskiego do jego mieszkania w Katowicach. Fenomenem tych kompletów jest unikatowa, niezwykle rzadko zachowywana w takiej ilości, dokumentacja w postaci projektów, rysunków, korespondencji pomiędzy zamawiającym a wytwórniami i różnego rodzaju rachunków za realizację zamówienia. Rzecz jasna dumni jesteśmy z „Martwej natury“ Tamary Łempickiej, cenionej na całym świecie polskiej artystki. Mamy bardzo ładny, duży zbiór kilimów. Pokazujemy je przede wszystkim we wnętrzach.
Wiele eksponatów ofiarowała Muzeum wybitna badaczka polskiej sztuki XIX i XX wieku, prof. Irena Huml i nowa ekspozycja będzie jej dedykowana. Pani Profesor bardzo życzliwie odniosła się do projektu ekspozycji. Natychmiast wsparła nasze działania. Z jej inicjatywy w 2006 roku odbyła się w Płocku pierwsza ogólnopolska sesja „Polskie art déco“. Dzięki niej środowisko historyków sztuki i muzealników nie tylko w Polsce dowiedziało się, że my tutaj w Płocku zajmujemy się również art déco.
Wystawa „Sztuka dwudziestolecia międzywojennego art déco” to piękne zwieńczenie jubileuszowego roku 200-lecia Muzeum.
Rozpoczęliśmy obchody wielką wystawą przygotowaną wspólnie z Towarzystwem Naukowym Płockim, od którego zbiorów rozpoczęła się nasza historia. Była to ekspozycja „Dwieście artefaktów na dwusetlecie Towarzystwa Naukowego Płockiego“. Przypomnę też wystawę zorganizowaną na stulecie Bitwy Warszawskiej i obrony Płocka przed bolszewikami, na której prezentowaliśmy po raz pierwszy płótna znanych malarzy: Wojciecha i Jerzego Kossaków, Jerzego Hulewicza, Mikołaja Wisznickiego, Zygmunta Rozwadowskiego. Oba te wydarzenia zdobyły nagrody w tegorocznej edycji konkursu Mazowieckie Zdarzenia Muzealne „Wierzba”.
Kiedy objąłem stanowisko dyrektora Muzeum Mazowieckiego, pierwszym moim zadaniem była bezpieczna przeprowadzka zbiorów do nowej siedziby przy Tumskiej 8. Potem pomyślałem o ekspozycji regionalnej, bo miastu o tak bogatej historii się taka należała. W 2010 roku powstała wystawa historyczno-regionalna „X wieków Płocka”, która została doceniona najważniejszą w polskim muzealnictwie nagrodą przyznawaną za Wydarzenie Muzealne Roku – Sybilla.
Mój poprzednik Tadeusz Zaremba rozwijał secesję i neosecesję, ja pomyślałem o stylu art déco – ostatnim jednorodnym w sztuce. Jak się dziś okazuje, styl art déco powraca w wystroju wnętrz i modzie, a zainteresowanie epoką dwudziestolecia międzywojennego wciąż rośnie.
Powstanie tej ekspozycji jest syntezą mojego doświadczenia i moich marzeń, wspaniałym prezentem dla płocczan, ale i dla muzealników na 200-lecie Muzeum Mazowieckiego. Drugim elementem jubileuszu będzie wystawa poświęcona sławnym płocczanom XX wieku w tym samym budynku. Swoje miejsce znajdą tu m.in.: Broniewski, Themersonowie, Mira Zimińska. Mając secesję i art déco, myślimy już o designie lat 50., 60. i 70. Ale to już na początku drugiej dwusetki.

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze