Reklama

Muzeum Mazowieckie w Płocku. Bogini, kot spełniający życzenia i podróże Edwarda Okunia

25/04/2026 11:00

Kto jeszcze pamięta „Siedem życzeń”, świetny polski serial dla młodzieży z lat 80-tych? Jego fabuła kręciła się wokół kota, który spełniał życzenia. Gdy się do tego zabierał, wokół oczu wirowały mu złote kręgi, a animowany pyszczek wypowiadał głębokim głosem Macieja Zembatego słowa: „Hator, Hator, Hator…”.

Koncepcja kota, który spełniał życzenia swego nastoletniego właściciela Darka, wywarła na mojej dziecięcej wersji piorunujące wrażenie. Zapamiętałam Rademenesa (kot z serialu nosił właśnie to piękne imię), Darka i tę mantrę „Hator, Hator…”.

Proszę więc wyobrazić sobie moje zdumienie i radość, gdy niecałe 40 lat później dowiedziałam się, że owo „Hator” to nie tylko ładnie brzmiący zlepek liter, a całkiem konkretna postać. Ba, przekonałam się nawet, jak owa postać wygląda! A wszystko dzięki Muzeum Mazowieckiemu w Płocku.

Reklama

Hator, a właściwie „Bogini Hator” czeka na Was na wystawie sztuki art deco Muzeum Mazowieckiego w Płocku przy ul. Kolegialnej 6. Konkretnie na jej parterze, po prawej stronie od wejścia, w aneksie nazwanym „1910”. To sporych rozmiarów obraz Edwarda Okunia z roku 1916. Przedstawia – a jakże – Hator, a właściwie Hathor, egipską boginię nieba, która z czasem w mitologii starożytnej stała się również boginią miłości, muzyki, tańca i radości, opiekunką kobiet i matek. Egipcjanie przedstawiali ją początkowo jako krowę, potem jako kobietę z głową krowy, w końcu jako kobietę z całkiem regularną głową ozdobioną krowimi rogami ze słonecznym dyskiem pomiędzy nimi.

Reklama

Na płockim obrazie Hator nie ma nic wspólnego z krową – jest bardzo przystojną panią w sukni z turkusowych i zielonych piór. U stóp jej klęczy wpatrzony w nią mężczyzna, za nią przycupnęły dwa przypominające małpy stwory.

Obraz jest piękny, a my, Płocczanie możemy być dumni, że nasze muzeum ma w swych zbiorach taką perełkę. Tym bardziej, że wiąże się z nią jeszcze jedna interesująca historia, związana z „Faraonem” Prusa.

Otóż – jak już wspomniałam, autorem „Bogini Hator” jest Edward Okuń (1872–1945), jeden z najbardziej barwnych przedstawicieli polskiej secesji i symbolizmu. Malował pejzaże, portrety oraz fantastyczne, bogato dekoracyjne kompozycje, często inspirowane literaturą i mitami. Już jako młody artysta studiował w Warszawie, Monachium i Paryżu (odziedziczył majątek i nie musiał martwić się o pieniądze), a ponad dwie dekady spędził we Włoszech, gdzie zafascynowany pejzażami południa Europy tworzył prace o niezwykłym świetle i kolorze. Okuń był także cenionym ilustratorem – współpracował z europejskimi pismami takimi jak niemieckie „Jugend” oraz polskim „Chimera”, projektując okładki, winiety i rysunki do dzieł takich pisarzy jak Bolesław Prus czy Stefan Żeromski. W 1921 roku wrócił do Polski, zamieszkał w Warszawie. Wraz z przyjaciółmi założył lożę masońską „Kopernik”. Jako wiceprezes Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych był bezpośrednim świadkiem zamachu w Zachęcie na prezydenta Gabriela Narutowicza w 1922 roku – ba, wraz z adiutantem prezydenta pomógł obezwładnić zamachowca! Po powstaniu warszawskim przeniósł się do Skierniewic, gdzie w roku 1945 (miał wtedy 73 lata) dosięgnęła go przypadkowa kula.

Reklama

Jeśli kochacie malarstwo, musicie obejrzeć jego obrazy „Śmierć Paganiniego” czy „My i wojna”, albo inny obraz Okunia ze zbiorów Muzeum Mazowieckiego w Płocku – „Autoportretem z żoną na tle Anticoli Corrado”. Obiecuję, zachwycicie się.

Wracając do naszej Hator – płótno to jest niewątpliwie efektem podróży malarza do Egiptu w 1913 roku. Okuń realizował wtedy zamówienie słynnego wydawnictwa Gebethner i Wolff na ilustracje do powieści „Faraon”. Pięknie ilustrowana i wzbogacona o komentarze krytyczne książka miała być hołdem dla zmarłego rok wcześniej Bolesława Prusa. To zlecenie było marzeniem artysty – 2 tysiące rubli honorarium plus pokrycie kosztów podróży do kraju faraonów! Okuń spędził w Egipcie kilka miesięcy, chłonął krajobrazy, historię, architekturę i mitologię, a następnie przeniósł ten świat na papier. Trasa jego wędrówki nie jest znana, wytrawni egiptolodzy potrafią jednak odtworzyć jej przebieg w oparciu o inspiracje kolejnych ilustracji Okunia.

Reklama

Malarz wypełnił zadanie wzorowo, jego egipskie prace były piękne, oddawały ducha tego niezwykłego kraju i jego sztuki. Niestety, do wydania „Faraona” przez Gebethnera i Wolffa nie doszło, na przeszkodzie stanął prawdopodobnie wybuch pierwszej wojny światowej. Nieco później książkę wydało inne już wydawnictwo. Swoją drogą „Faraona” z ilustracjami Okunia wydawano także współcześnie – jeśli dobrze poszperacie w sieci, możecie sprawić sobie ten egipski skarb.

Egipt został już w Okuniu na zawsze. Inspirował go, nawet gdy ilustracje do książki były już gotowe. Zapewne stąd wzięła się „Bogini Hator”. Z pewnością z Egiptu wziął się także słynny portret Józefa Piłsudskiego, przedstawionego z profilu, otulonego białymi skrzydłami orła. To wypisz wymaluj lustrzane odbicie Ramzesa XIII z okładki „Faraona”, tyle że Ramzesa obejmuje skrzydłami sokół.

Reklama

Muzeum Mazowieckie zaprasza Was do swego skarbca – znajdziecie tam tysiące podobnych niezwykłości.

 

Milena Orłowska

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości