Reklama

Widziane ze skarpy

14/02/2007 13:16

Dobrze jest, kiedy felieton nawiązuje do jakiegoś wydarzenia dziejącego się aktualnie. Nie musi to być od razu milowy krok w dziejach ludzkości. Może być rzecz drobna, ale z jakiegoś punktu widzenia warta odnotowania. I takie zdarzenia w każdym czasie mają miejsce, tylko nie zawsze potrafimy je dostrzec, czy też ocenić ich rangę. Bywa i tak, że to, co dziś wydaje się niewarte komentarza, po pewnym czasie okazuje się być jednak wydarzeniem wielkiej wagi. A bywa i odwrotnie.

 

Niewątpliwie najbardziej sympatycznym zdarzeniem w ostatnim czasie jest „reaktywacja” Adama Małysza. Wiadomo, że gdy Małysz wygrywa, rodacy popadają w rodzaj transu, rośnie wydajność pracy, krowy na skutek kontaktu z pełnym entuzjazmu gospodarzem dają więcej mleka... I tak dalej! Słowem: poziom optymizmu w narodzie podnosi się niczym woda na Odrze w Miedonii przy pierwszych wiosennych roztopach. A Małysz ostatnio nie wygrywał, co wywoływało w narodzie tradycyjne komentarze, że „się skończył”, lub w wersji bardziej życzliwej, że już „swoje zrobił”, a ponieważ ma „swoje lata”, to należy mu się szacunek, ale z oczekiwaniami trzeba być powściągliwym. A tu Małysz znowu skacze daleko, wygrywa, nie schodzi z podium... Odżyły nadzieje na obfity łup na mistrzostwach świata...

Reklama

 


Tak, życie jest piękne! Piękne też było pożegnanie z rządowymi posadami dwóch ministrów. I można by się z tego cieszyć, gdyby nie mgła tajemnicy przesłaniająca przyczyny tych dymisji. Obaj mieli wysokie notowania na politycznej giełdzie, jeden zwany jest nawet „trzecim bliźniakiem” dla podkreślenia zażyłości z pozostałymi dwoma... I nagle dymisja. Co się dzieje? Podobno niezgodność poglądów z samym „pierwszym bliźniakiem”, czyli szefem rządu. W jakiej kwestii? Ano, tego właśnie nie wiadomo. Ale żeby się nie dogadać w rodzinie? Jak tak dalej pójdzie, to można się spodziewać dymisji samego premiera. Z powodu niemożności uzgodnienia poglądów z samym sobą...

Reklama

 


A nawet gdyby do tak drastycznych posunięć nie doszło, to i tak napięcie rośnie niczym u Hitch*****a, bo wkrótce ujawnienie raportu z likwidacji WSI! Ma ono, tak przynajmniej wynika z wypowiedzi twórców, czy też raczej twórcy tego raportu, spowodować prawdziwy wstrząs, porównywalny nawet z jedenastym września... Osobiście, prawdę mówiąc, nie oczekuję wstrząsów żadnych. Wydaje się, że co ciekawego w tym raporcie było, to już dawno zostało ujawnione w formie przecieków. Słowem: kawałki mięsiwa już wyłowiono, a teraz zaserwuje się publiczności zupę. Może nawet smaczną, ale bez szczególnych niespodzianek. I nie wydaje się, by komuś mogła zaszkodzić. Chłopcy z WSI nadal będą robić swoje, już poza strukturami formalnymi. Co nie oznacza, że mniej skutecznie. Biurokracja krępuje... A publiczność, jeśli zechce, posłucha i poczyta o rozmaitych przekrętach i machlojkach... Nic nowego pod słońcem!

Reklama

 

Jerzy Ogonowski

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości